SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Super Numeri – The Welcome Table


Czas naprawdę wielkiej muzyki jeszcze nie minął. Po prawie trzech latach studyjnego milczenia: Pop Levi, Snap Ant i Karl Webb wracają z albumem, który jednoznacznie udowadnia powyższą tezę. W odróżnieniu od mocno improwizowanej epki z 2003 roku, tj. „The Coastal Bird Scene” nacisk jest tutaj położony na tworzenie bardzo gęstych dźwiękowych struktur. W brawurowym początku „The First League Of Angels” bębny starają się zapełnić każde puste miejsce. Zaś wyrazisty temat wygrywany jest na gitarach, które organizują cały ten 24-minutowy hymn i wyznaczają szerokie harmonie. Po tak monumentalnym i morderczym wstępie, można być już pewnym, że Super Numeri pewnie skręca w stronę kosmicznego fusion, albo raczej już dawno ten zakręt minęło.

Z upływem kolejnych minut pojawia się coraz więcej egzotyki. Na tym polu najlepiej wypada lekko ascetyczny, orientalny, przyozdobiony partiami wykonywanymi na harfie „The Sea Wolves” z powtarzającym się basowym motywem i bardzo czytelną grą perkusji oraz „The Buzzard And The Lamb” w którym to cały kolektyw pozwala się porwać „improwizacji na całego” i daje pokaz kreowania atmosfery za pomocą gitarowych efektów. W całości warto również zwrócić uwagę na dziwnie „pocięty” futurystyczny rock`n`roll „The Chart” i „The Spies Of St.Ives”, gdzie mieści się wszystko co było uznawane za najbardziej istotne w soundtrackach do filmów z lat 60-tych. Oddech przychodzi wraz z tytułowym „The Welcome Table” sugestywnie ilustrującym wyprawę do najdalszych zakątków dżungli.

Wszelkie więc porównania Super Numeri do grup spod znaku Silver Apples, czy The Velvet Underground są o tyle uprawnione, że trio z Liverpoolu działa w podobnym duchu i ich muzyka broni się sama. Można więc odetchnąć z ulgą, że istnieje jeszcze zespół, którego twórczość nie jest powodowana kompleksem przeszłości, a jednocześnie nie rezygnuje z inspiracji przerysowując je w charakterystyczny dla siebie sposób. Oczywiście nasuwa się w pewnym momencie myśl, że przecież mogliby grać odrobinę poważniej. Tylko po co, skoro błyskotliwie wykorzystują konwencję, sprawnie wyciągają wnioski ze swoich wcześniejszych nagrań, a przy okazji – w jakimś stopniu – ustanowili nową jakość.
Ninja Tune 2005

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. cicala

    Tudna płyta. Ciągle częściej wracam do zwiewnej, efemerycznej i imho spójniejszej jedynki – Great Aviaries .

  2. cicala

    Tudna płyta. Ciągle częściej wracam do zwiewnej, efemerycznej i imho spójniejszej jedynki – Great Aviaries .