Wpisz i kliknij enter

Food for Animals – Belly


I co dzisiaj z tego zostało? Zarówno komercyjni, jak i alternatywni raperzy wypalili się, bardziej interesując się stanem swych kont, niż pomysłowością własnych rymów. Ale nie wszystko stracone. Oto nadchodzi waszyngtoński kolektyw Food For Animals ze swym debiutanckim albumem „Belly”, robiąc taki hałas, jakiego Chuck D nie był w stanie wyobrazić sobie pod koniec lat 80.
O podkłady rytmiczne na płycie zadbał Ricky Rabbit – i trzeba przyznać, że jest to prawdziwa miazga. Amerykański producent miesza ze sobą różne stylistyki – od oldskulowego hip-hopu, przez agresywny breakcore, po smolisty dubstep. Raz wwierca się w muzyczną przestrzeń świdrującymi drillami („Mutumbo”), a kiedy indziej wprowadza transowy puls techno („Belly Kids”) lub przytłacza bombastycznymi bitami („Bubbleguts/Territory/My Breath”). Wszystko to zatopione jest w potwornie gęstej magmie z drobno pociętych sampli – wykrojonych z zarówno popowych hiciorów, jak i muzyki klasycznej. Mało tego – co chwila eksplodują mordercze przestery, skorodowane zgrzyty, jazgotliwe hałasy, tworząc ekstremalnie brudną ścianę dźwięku.
Agresja i brutalność zawsze działają odświeżająco w momentach marazmu w dziejach muzykiZ tego apokaliptycznego chaosu wyłaniają się ostre rymy podawane przez dwóch raperów – Vulture V i Hy. Ich głosy czasem nikną w gąszczu przesterów („Trobles”), kiedy indziej wypływają na plan pierwszy („Graples”) lub zostają drastycznie zdeformowane i poszatkowane („Virgogo”). Przesłanie jest jednak jedno: Yeah, my generation got clowned and still my surroundings cant even make a sound/ You look at me nervous with your finger on your mouth – but you dont have to be so shy.
„Belly” to potężny zastrzyk dzikiej energii. Agresja i brutalność zawsze działają odświeżająco w momentach marazmu w dziejach muzyki. Oczywiście wątpliwe, aby 50 Cent, Kanye West czy Pharrell Williams zwrócili uwagę na krzykaczy z Food For Animals. Ale fani spragnieni autentycznie mocnego rapu, nie powinni popełnić tego błędu.
Sprawdź

2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
asd
asd
12 lat temu

świetna recenzja.

paide
paide
12 lat temu

a ja właśnie przesłuchałem solowy materiał Ricky Rabbita i już wiem skąd te wszystkie ziarnistości i łamańce. na Strictly Ricky bardzo dużo tego, aż po chaotyczne struktury i gęste ściany hałasu. można pomyśleć, że w food for animals ułozyły się te wszystkie elementy w „przystępną” całość i należy foodsów potraktować jako najbardziej dojrzały muzycznie projekt Rickyiego.

vasenus piparjurus
vasenus piparjurus
12 lat temu

na lasciefm tego slucham i calkiem cacy.

ubunoir
ubunoir
12 lat temu

dałbym tej płycie piąteczkę
..ale mi jakiś błąd na stronie wyskakuje 😉

Autor
Autor
12 lat temu

Szanowny Redaktorze, jednak upieram się, że „Belly” jest pierwszym albumem zespołu. „Scavengers” to EP-ka, a nie album, bo trwa niespelna 20 minut.

Redaktor
Redaktor
12 lat temu

Recenzowana plyta to drugi album duetu. Pierwszy – Scavengers – ukazala sie 4 lata temu – rownie dobra. Pozdrawiam, pana Redaktora.

Polecamy