Wpisz i kliknij enter

Nowe brzmienie Aliasa

– Takiego Brendona Whitneya – jednego z ojców – założycieli fenomenalnej wytwórni Anticon jeszcze nie znałem – pisze o krążku projektu Alias Marcin Niewęgłowski. Autor prowadzi bloga joilet.blox.pl
Jego szósty w historii, solowy album „Resurgam” to wyjście naprzód w ewolucji współczesnego, syntetycznego hip hopu po za ramy elektroniki na terytoria awangardowego rocka. Ciekawy sposób tylko, że brzmienie Aliasa w tym wszystkim zbytnio gdzieś zawieruszyło się.
Patrząc na czarną muzykę w jej całej rozciągłości, monopol na zmiany mające miejsce w instrumentalnym hip hopie miała Ameryka – miejsce, gdzie uliczne rytmy i beaty narodziły się. Dla niektórych z was wyda się to oklepanym banałem. Ale obok typowo rapowych wytwórni jak Death Row Records, Wild Pitch Records, Def Jam czy Jive Records, w drugiej połowie lat 90. do głosu doszli przedstawiciele nowej fali muzyków tworzących podwaliny pod wytwórnie: Stones Throw, Definitive Jux, Quannum czy Rawkus.
okładka albumu
W tym gronie znalazła się także oficyna Anticon, której awangardowym trzonem okazał się Brendon „Alias” Whitney. Po latach mogę spokojnie powiedzieć o nim, że obok DJ Shadowa i J Dilla oraz Aesop Rock, RJD2, Dabrye i Prefusea 73, jest on najważniejszym producentem w historii współczesnego, amerykańskiego instrumentalnego hip hopu. Wystarczająco to Brendon udowodnił na wydanym w 2004 roku ponadczasowym albumie „All Things Fixable”, zawierający herkulesowy „Half The Devil”.
Lecz od kilku dobrych lat Whitney nieco przycichł wokół swoich w pełni solowych longplayów. Alias był mocno zajęty produkcją podkładów dla zaprzyjaźnionych artystów. Oprócz tego – prowadzeniem wytwórni oraz przygotowaniem zbioru autorskiego remiksów, który w zeszłym roku pojawił się pod postacią Collected Remixes. To z tego ostatniego wydawnictwa pochodzą monstrualne przeróbki: „Clue” duetu Lunz oraz jeszcze bardziej nowatorskie podejście do „”Karmic Retribution / Funny Sticks” Sixtoo. Wreszcie Brendon znalazł czas dla siebie i dla nas obdarowując swoim szóstym w historii albumem. Pod względem technicznym, dźwięków Aliasa jest o wiele więcej, bo prawie pięćdziesiąt minut.
Dłużej można z nimi obcować w formie materiału Resurgam. Został on naładowany wieloaspektowymi avanthopowymi układami przypominające niektóre rzeczy z albumu The Same Channel Fat Jona i Styrofoama. Ową soczystą poptronikę słychać w komputerowym „M.G. Jack” (z okresu dominacji 8-bitowców), sielskim podboju kosmosu „I Heart Drum Machines” oraz rozkojarzonym „The Weathering” (z gościnnym występem The One AM Radio).
Ale ten ostatni przyniósł kolejną nowość od Aliasa – nagromadzenie dużej ilości rockowych motywów. Choć w przypadku Brendona nie powinno to dziwić. Wszak jego pseudonim jest wyrazem fascynacji gitarową twórczością kanadyjskiej kapeli, która działała na przełomie lat 80. i 90. Echa dźwięków w stylu „Unseen Sights” (z albumu Muted) jest w nadmiarze. Czy to w psychodelicznej karuzeli „Well Water Black” (z wokalem Why? rodem z The Cure) czy dancehallowych eksperymentach z eterycznym shoegaze w „Death Watch”. Ten ostatni numer wywołał we mnie największe zaskoczenie.
Do tego jednominturowe, gitarowe przerywniki pomiędzy dłuższymi kompozycjami. A dla sympatyków glitch hopu rodem z Alpha Pup, Merck (świętej pamięci) czy Chocolate Industries, Alias przygotował kilka laboratoryjnych gigantów – owoc technologicznej syntezy: „New To A Few”, „Resurgam” (z gitarową melancholią) i „Justamachine”. Alias pozostawia także pewne niedomówienie. Jest nim, zamykający „Resurgam”, utwór „Oakland In The Rearview”. Wyraźny zwrot tego producenta z Oakland w stronę post rocka. Czyżby był to kolejny etap w twórczości Whitneya? Oby jedynie wybryk lub chwilowe zafascynowanie.
Nigdy wcześniej Alias nie doprowadził mnie równocześnie do zaniepokojenia oraz zmieszania. Może nie z samego ogromnego użytku z dobrodziejstw eksperymentalnej elektroniki oraz akustycznego rocka przez Whitneya. Ale z faktu, że w tym wszystkim gdzieś pośrodku znalazł się instrumentalny hip hop. Jakby na drugim, trzecim miejscu. Z jednej strony wygląda to nawet interesująco. Brendon stara się uatrakcyjnić i nieco rozszerzyć formułę muzycznych podkładów. Choć z drugiej strony – wydaje mi sie, że Alias zbytnio rozdrabnia się. Skupia się on na zbyt wielu rzeczach naraz. Ogólnie rzecz biorąc brak w przeważającej ilości produkcji rytmicznego skupienia – brzmieniowego konkretu. Chodzi o hip hop czy bliżej niesprecyzowaną hybrydę? A może o to chodziło Aliasowi? Żeby pokazać swoje najnowsze oblicze ewolucji instrumentalnego hip hopu w takiej krzyżówce gatunków? Sądzę, że tak jest. Tylko jaki ma z tego płynąć komunikat? Bo mi tego brakuje.







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
O
O
12 lat temu

bardzo ciekawy album

Polecamy