Wpisz i kliknij enter

Moderat – Moderat


Współpraca duetu Modeselektor (Gemot Bronsert i Sebastian Szary) z Apparatem (Sascha Ring) pod szyldem Moderat rozpoczęła się w 2002 roku i zaowocowała limitowaną epką „Auf Kosten Der Gesundheit”. Podobno jej nagrywanie było tak wyczerpujące, że w ostatniej chwili zmieniono tytuł na bardziej wymowny. Być może dlatego projekt ostatecznie się rozpadł, a panowie rozeszli się w swoje strony i realizowali własne wydawnictwa.

„Moderat” nie stanowi prostej sumy trzech indywidualności, choć oczywiście da się tu wyczuć pewne elementy charakterystyczne zarówno dla Apparata, jak i dla Modeselektor.

Przed dwoma laty Ring dość niespodziewanie pojawił się na drugiej płycie Modeselektor, „Happy Birthday!”, zaś już rok później wskrzeszony Moderat przystąpił do sesji nagraniowej, której owocem jest świeżo wydany self-titled superprojektu.

„Moderat” nie stanowi prostej sumy trzech indywidualności, choć oczywiście da się tu wyczuć pewne elementy charakterystyczne zarówno dla Apparata, jak i dla Modeselektor. Openerowi zdecydowanie bliżej do twórczości tego pierwszego – ze swoim mocnym, wyrazistym beatem i zgiełkiem syntezatorów “A New Error” to coś, co pasowałoby do znakomitego krążka „Orchestra Of Bubbles”, popełnionego wespół z Ellen Allien. „Rusty Nails” przynosi z kolei cudownie melancholijny 2-step z wplecionym weń wokalem Ringa; kiedy pełnym tłumionych emocji głosem śpiewa „It feels like we’re walking on rusty nails”, a potem „I try to focus on anything”, wiadomo o co chodzi. Apparat udziela się wokalnie także w ostatnim kawałku, genialnym „Out of Sight”, który brzmi niczym współpraca Buriala z Thomem Yorkiem (pamiętacie „And It Rained All Night”?). „Seamonkey” łączy w sobie 2-stepową rytmikę z elektronicznymi zagrywkami, oczywiście w wydaniu niemieckiej szkoły elektroniki. W zadziornym „Slow Match” słyszymy Paula St. Hilaire, w „Sick With It” – niemieckiego wokalistę Eased. Ten drugi kawałek trochę rozbija spójność płyty, na szczęście przejście do następnego jest bardzo płynne, nawet jeśli „Porc#1” jawi się jako sztandarowy przykład nowej fali ze wszystkimi typowymi cechami estetyki: wybijającym melodię basem, suchymi marszowymi bębnami i narastającym uczuciem niepokoju. Następujący tuż po nim „Porc#2” zdaje się zmierzać ku typowemu post-rockowemu finałowi, kiedy nagle „żywe” gitary i bębny ustępują miejsca automatowi perkusyjnemu oraz… acidowym dźwiękom wprost z Rolanda T-303. I to wszystko w ciągu trzech minut! Taki jest też cały krążek: zróżnicowany i zaskakujący, przede wszystkim zaś – szalenie satysfakcjonujący.

“Nie lubimy, kiedy ludzie nasz szufladkują, nie dbamy o szufladki”, powiedzieli kiedyś Bronsert i Szary. Te słowa można odnieść również do twórczości Moderat, która wymyka się gatunkowym ograniczeniom, pozostając perfekcyjnie przemyślaną, wyważoną i zwartą produkcją. Elektryzująca, perwersyjnie piękna i pełna szczerych emocji płyta, obok której nie sposób przejść obojętnie.
BPitch Control, 2009







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
critical
critical
12 lat temu

BORING. brings out the worst in both apparat and modeselektor. i cant believe critics are giving it good reviews.

paide
paide
12 lat temu

a mi się udało zobojętnieć bardzo szybko. nudnawo jest na tej płycie. nawet obecność tikimana tutaj nic nie pomaga. może to próba przed zaszufladkowaniem przerodziła się w obsesję, której efektem są muzyczne potworki obficie wypełniające płytę.

Polecamy