IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.



Bodycode – Immune


Alan Abrahams jest prawdziwym obieżyświatem: urodził się i wychował w Republice Południowej Afryki, potem długo mieszkał w Lizbonie, by wreszcie osiąść na stałe w Berlinie. Każde z tych miejsc wywarło na niego ogromny wpływ – kiedy zaczął tworzyć własną muzykę, słychać w niej było zarówno echa plemiennych bębnów z Afryki, jak również nostalgię portugalskiego fado czy klikowe brzmienia rodem z Niemiec. Nic więc dziwnego, że postanowił publikować nagrania pod różnymi szyldami. Jako Portable skoncentrował się na perkusyjnym techno o tribalowym sznycie, a jako Bodycode – na melancholijnym house`ie, wpisanym w modną do niedawna estetykę click`n`cuts. Po trzech latach od wydania debiutanckiego albumu pod tym drugim z pseudonimów, Abrahams powraca z nowym, pełnowymiarowym materiałem, opublikowanym przez amerykańską wytwórnię Spectral Sounds.

Trudno porównywać „Immune” z „The Conservation Of Electric Charge” – bo obie płyty zawierają odmienną muzykę. Najnowsze dzieło afrykańskiego producenta dedykowane jest bowiem estetyce deep house, zawierając wyraźne odwołania do kanonu tegoż gatunku, wypracowanego w Detroit i Chicago.

Wpływy mistrzów z Motor City słychać wyraźnie w pierwszej części albumu. „Hyperlight” i „I`ll Hold Your Hand” pulsują głębokim bitem uzupełnionym perkusyjnymi ozdobnikami, niosąc typowe dla początków minionej dekady brzmienia klawiszy – lekko wygładzone soniczne akordy i wolno płynące smugi onirycznych dźwięków. Wszystko to uzupełnia przyjemnie mruczący bas, tworząc wraz z pozostałymi elementami nagrania typowy dla twórczości Eddiego „Flashin” Fowlkesa czy Blake`a Baxtera zmysłowy klimat.

Kontrapunktem dla tych dwu produkcji wydaje się być „Subspace Radio”. Abrahams sięga tu po melodyjną partię kosmicznych organów, którą uzupełnia w zaskakujący sposób egzotycznymi samplami jakiegoś orientalnego instrumentu strunowego, wtapiając całość w gąszcz wokalnych sampli. Trochę to przypomina wczesne produkcje Tektoniki – bardzo często odwołujące się do pozaziemskich głosów rodem z filmów sci-fi.

Bardziej współczesny deep house znajdujemy z kolei w innych nagraniach. „Spacial Harmonics” rozpoczyna się od psychodelicznej partii fletu, podszytej plemiennymi bębnami – dopiero po dłuższej chwili pojawia się tu soczysta partia organów Hammonda, którą uzupełniają wzniosłe śpiewy w stylu gospel. Słysząc takie nagranie, nie sposób uniknąć skojarzeń z Moodymanem – wszak takie rozwibrowane granie o „czarnym” groovie jest jego specjalnością. „Arigato” ma z kolei bardziej zwarty charakter – na tle organicznej partii klawiszy pojawia się w nim dziewczęca melodeklamacja w języku japońskim, zza której dochodzą delikatne dźwięki fortepianu. Tutaj z kolei kłania się Theo Parrish – z bardziej skoncentrowaną wersją deep house`u.

Jeśli już Abrahams sięga do detroitowego techno – to w jego najlżejszej wersji spod znaku Inner City. „Imitation Lover” z powodzeniem mogłoby się znaleźć na którejś płyt duetu Kevina Saundersona i Paris Grey – mamy tu bowiem charakterystyczne dla jego twórczości melodyjne akordy syntezatorów, które uzupełnia soulowa wokaliza podbita energetycznym rytmem.

Znacznie mniej na „Immune” wpływów muzycznych z Chicago. Najpierw znajdujemy je w „What Did You Say”. Łupany bit otaczają tu popiskujące klawisze o brzmieniu typowym dla połowy lat 80., uzupełnione w finale acidowym loopem o toksycznym charakterze. Nieco inaczej wypada kończący album tytułowy „Immune”. Szorstki podkład rytmiczny, tworzony przez przesterowany bas i suche uderzenia automatu perkusyjnego, staje się tłem do melancholijnej partii piano, zestrojonej z gospelową wokalizą, niosącą przesłanie całej płyty: „Nothing In This World Is Immune From Change”.

W zalewie deephouse`owych produkcji, nowy krążek Bodycode wyróżnia się zgrabnymi odwołaniami do klasyki gatunku, śmiałym wprowadzaniem wokalnych elementów i perfekcyjnie wyprodukowanym brzmieniem. Jak na razie – to jeden z najlepszych albumów tego gatunku w tym roku.

www.spectralsound.com

www.myspace.com/spectralsound

www.myspace.com/bodycodemusic
Spectral Sound 2009

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

0 Komentarzy

  1. mallemma

    ktoś wykasował z mojego komentarza chwytliwe dododo! z immitation lover 😀

  2. Gambeat

    Byłem na jego live secie w klubie Metro w Białymstoku kilka lat temu. To był świetny występ pełny głębokich tech housowych i minimalowych dzwięków . Takie własnie jest brzmienie Bodycode alias Portable. Każde jego wydawnictwo zaskakuje świeżoscią pomysłów. Moje typy to Immune i Immitation Lover , przy czym to nie imitacje, to prawdziwe deep house`owe diamenciki

  3. mallemma

    chwytliwy hałs na przygaszonych hi-hatach daje niesamowitą przyjemność, na to upalne lato polecam również.

  4. ukiyo

    Zgadzam sie, dawno nie bylo takiego „rodzynka”, goraco polecam!!!

  5. ataxiaa

    album jest naprawdę boski, pisałem o nim kiedyś w zapowiedziach i na szczęście wyszło rewelacyjnie.