Wpisz i kliknij enter

Porn Sword Tobacco – Everything Is Music To The Ear


Dwie pierwsze płyty Henrika Jonssona, działającego w szwedzkim Goeteborgu, objawiły go jako artystę lubującego się w tworzeniu zaszumionego ambientu, asymilującego w wyraźny sposób elementy muzyki neoklasycznej i brzmienia lo-fi. Nie inaczej jest na najnowszym krążku – choć tym razem nagrania producenta sięgają również po inne gatunki, momentami wręcz zaskakująco odlegle od tego, co robił wcześniej.

Wyznacznikiem brzmienia większości dokonań Jonssona jest fortepian – o klasycznym tonie, niosący delikatne i smutne melodie, wpisujący się idealnie w trwającą już kilka sezonów swoistą modę na ten instrument. Znajdujemy go w skromnych miniaturach, wzbogaconych jedynie towarzystwem gitary („Spectrum Campfire”), ale również rozbudowanych kompozycjach, sięgających do tradycji elektroniki z lat 70. i 80. („En Ny Morgon”) czy postindustrialnych preparacji („Two Windows Down”).

Kompletną nowością są tu nagrania w stylu IDM. Szwedzki kompozytor sięga po cmokające bity, wpisując je w oniryczne pasaże klawiszy rodem z produkcji Boards Of Canada („I Love Riding My Bicycle”) lub plumkające partie syntezatorów o przestrzennym charakterze, niczym we wczesnych dokonaniach Autechre („The Lavalife” z dowcipnie rozbijającym poważną formułę IDM samplem nawijki murzyńskiego pijaczka).

Idąc dalej, trafiamy na zaskakujące zmiany nastrojów. Ni z tego, ni z owego najpierw pojawia się… oldskulowy deep house, łączący kanalizacyjne akordy klawiszy z pobrzękującymi efektami i głębokim bitem, wypisz-wymaluj na modłę dawnych nagrań Bobby`ego Kondersa („Casual Claude”). Potem dostajemy najmroczniejszy utwór na płycie – skoncentrowany na dronowym dźwięku gęsty dark ambient („Den Kalla Handen”). I wreszcie – orientalną exoticę z arabsko brzmiącą melodią wygrywaną na analogowym syntezatorze („Cave 4B-50 Clicks Northwest”).

Ten zaskakujący koktajl ekscentrycznych dźwięków, kończy się kolekcją bujających nagrań w stylu downtempo, w których lekko kiczowate melodie mieszają się z klawiszowymi pasażami rodem ze starych utworów Tangerine Dream, klasycznymi wariacjami na fortepianie w stylu Erica Satie i abstrakcyjnymi smugami ambientowych dźwięków, wywiedzionymi z twórczości Briana Eno („Hasten Som Sprang Nar Och Vart Den Ville”, „From Plural To Singular” i „Goodbye”).

Słuchając tego albumu można się poczuć lekko skołowanym. Ta gatunkowa ekwilibrystyka działa bowiem niestety na jego niekorzyść. Trzeba jednak przyznać, że za co Jonsson się nie weźmie, wychodzi mu to całkiem nieźle – nawet nowojorski deep house. Tylko czy był sens upychać wszystkie te pomysły na jednym krążku?

www.city-centre-offices.de

www.myspace.com/citycentreoffices

www.pornswordtobacco.com
City Centre Offices 2009







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
laudia
laudia
12 lat temu

ha, erotomanom z cipkami, a mi się ta płyta kojarzy z moskitierą . momentami nieodparcie wracało przypomnienie „afterglow” vectorlovers (rozwiniecie mgielkowatego idmu). Nie odnioslam wrazenia przeladowania, spójny zestaw ze śliczną puentą. dzięki.

szybki billy
szybki billy
12 lat temu

niby fajnie brzmi , ale z drugiej strony , to jak muzyka do filmu porno z lat siedemdziesiatych..
cudowne lata..
cudowna muzyka..
i te cudowne , owlosione cipki ;-***

10
10
12 lat temu

a „i love riding my bicycle” – od momentu jak wchodzi regularny „bit”,ta emocja…przypominaja mi sie najlepsze chwile spedzone z afx-em…no i sorry za podwojny wpis..

10
10
12 lat temu

hmmmm…wspolny mianownik jest dosc mocno wyczuwalny…po probkach sadze,ze to naprawde swietna plyta i musze to dorwac w calosci,dzieki za rekomendacje

De.
De.
12 lat temu

Faktycznie, celne spostrzeżenie. Trochę chaotycznie. A BoC się przewija.

Polecamy