LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.

Matthias Schaffhauser – Hedonism, What Else
Paweł Gzyl:

Muzyka jako przyjemność.

Manu Delago – Circadian
Jarek Szczęsny:

Cykle snu.



Joergmueller – Mjiu


Mueller urodził się w 1978 roku w Kolonii, a muzyczną karierę zaczynał od gry na gitarze i komponowania kiepskich piosenek dla kiepskiej publiki. Potem połączył siły z kumplem i wspólnie zbudowali pierwsze, małe studio. Artysta zderzył się z nowoczesną produkcją i zajął się tworzeniem elektroniki. W 2001 wyszła jego pierwsza epka „5 Schritte im Kreis”, rok później „Hexa”, następnie „Parat”, „Dipol 01” i „feder.masse”. Teraz, nakładem Shoreless Recording świat ujrzała „Mjiu” – ponad półgodzinna wędrówka na falach tech-dubu i piany elektronicznych drobiazgów, podczas której będziemy zanurzać się między innymi w głębinie ambientu.
Mueller zaczyna spokojnie, od podzwaniającego „Mak”, który gdzieniegdzie uderzy mocnym, cyfrowym kickiem, chlaśnie hatami, a także odbije się drewnem pałeczki perkusyjnej; w tle zapłonie sztucznym ogniem, tak jakby dźwiękowiec w teatrze miął słomę, aby wywołać efekt paleniska, zaś co chwilę będzie się wyłaniał pad. Tworzy to nastrój chaosu na niby, chaosu japońskiego poranka. „For Yoshi” rozlega się błyskami akordów i nieskoordynowanymi a nastrojowymi chrzęstami, do czego miękko klaszcze stopka, zaś głęboki bas drga niczym deep house’owy kontrabas Black Jazz Consortium. Ów nieczęsto słyszany patchwork brzmi spójnie, pomimo że łączą się tu bezkompromisowe (choć nienachalne) eksperymenty z popową wrażliwością „kompaktowców”.
„Senko” zaczyna się przefiltrowanym loopem uderzenia piłeczki tenisowej – podobny trik, lecz z większą finezją, zastosował DJ Koze w „40 Love”. Ten utwór w ogóle przywodzi na myśl album Kozalli „Kosi Comes Around” i zastosowanymi brzdękami pierwszy z niego kawałek – „Estrellę”. Usłyszymy udziwniony house, gdzie na warstwę perkusyjną nałożono wszelakie powykręcane ozdoby dźwiękowe. „Oikona” to z jednej strony minimal techno tłuczące podwodnym basem, na które z drugiej nacierają rozległe klawisze, szkliste sople oraz dźwięczący urwany klakson.
Ostatni kawałek („Makuri”) plasuje się gdzieś pomiędzy nieokreślonością Jessego Somfay’a i gęstością brzmienia Vladislava Delay’a. Niespokojny, rozdygotany pad jest tłem dla żywych, choć odrealnionych trzasków i szumów. Utwór przewija się niczym zestarzała taśma celuloidowa, z której prześwietlają niewyraźne kontury akcji.
Joerg Mueller stworzył muzykę, klejąc w jedno dub techno, IDM, ambient oraz dorzucając od siebie nieco eksperymentu. To nawet zaskakujące dzieło, przynoszące lekką bryzę świeżości. Na bazie tanecznych rytmów artysta osadził eksperymenty brzmieniowe nie ograniczając się do użycia niebanalnych dźwięków, lecz także osadzając je w utworach w niekonwencjonalny sposób. Dzięki temu „Mjiu” przymila się do słuchacza na dwa sposoby i staje się wartą polecenia płytą.
Shoreless 00.5, 2009

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.