Wpisz i kliknij enter

Warto posłuchać: Signer

Druga odsłona cyklu „Warto posłuchać” podaje nam jak na tacy muzykę nowozelandzkiego producenta o wielu przydomkach. Dzisiaj Bevan Smith wystąpi głównie jako Signer. Urodził się w New Plymouth (Nowa Zelandia) w 1974 roku. Swoje nagrania wydaje głównie jako Aspen i Signer, ale ma też kilka innych pseudonimów. To właśnie ten pierwszy projekt zapoczątkował w 1998 roku karierę Smitha, kiedy nakładem wytwórni Elephant Electronic ukazał się „Album”. Rok później artysta wydawał już we własnym labelu Involve, pojawiła się druga płyta Aspena – „Are You That Retail Snob?”. Podczas gdy pod swoim pierwszym aliasem łączył gitarowe granie z elektroniką, jako Signer w 2000 roku zaskoczył dziełem „Giving It Up To Feel Effected”, na którym ekperymentował z ambientem, inspirując się również berlińskim brzmieniem dub techno.
Czerpanie wzorców z niemieckiej sceny jest najbardziej zauważalne na drugiej pycie, wydanej już dla Carpark Records. „Low Light Dreams” przynosi słuchaczom solidną dawkę dubu zmieszanego z eksperymentami leżącymi chyba u podstaw twórczości Smitha. Przy nagrywaniu kolejnych utworów, muzyk nigdy nie rezygnuje z poszukiwań nowych brzmień, co wydaje się być dla niego naturalne, dlatego obok techno, bez gatunkowego zgrzytu mogą zabrzmieć rzeczy indie rockowego pochodzenia albo IDM czy psychodeliczna elektronika.
„Building Memories Without You” (z „Low Light Dreams”)

Na następnym longplay’u „The New Face Of Smiling” Smith odważniej wkroczył na pole rocka, ale już po chwili udowadnia, że idealnie czuje się w emotronice Morr Music, electro, a także swobodnie zarzuca noisem, aby przejść breakbeat, hip-hop i post rock. Eklektyzm to znak firmowy tego dzieła.
„Hurricane or Sunshine” (z „The New Face of Smiling”)

Jak dzisiaj brzmi Signer?
Sam Bevan Smith za swoją inspirację podaje Arthura Russella, Britney Spears, a także Animal Collective, detroickie techno oraz berlińską scenę. Pierwszy mógłby być mentorem Signera, popowa wokalistka jest chyba na tej liście wybrykiem, mającym jedynie pokazać zakres brzmienia artysty (choć kto wie?), wpływy Animalsów najwyraźniej widać na najnowszym dziele, a Detroit z Berlinem nie zawahają się dorzucić trzech groszy do wszystkiego.
Carpark wydał niedawno „Next Time We Bring You The Fire”, na którym Smith jak zwykle połączył rozmaite gatunki, ale tym razem ta fuzja wydaje się najbardziej udana ze wszystkich dotychczas nagranych. Jak poprzednio odnajdziemy tutaj IDM, ambient, indie rocka, ale co najważniejsze, usłyszymy chwytliwe melodie, które nie pozwolą zapomnieć o artyście. Carpark wydaje Dana Deacona, a sublabel Paw Tracks, Animal Collective i Pandę Beara, ktorego „Person Pitch” odciska swą psychodeliczną pieczęć na dziele Nowozelandczyka, zaś electro-popowy charakter „Bromst” też nie pozostaje bez znaczenia. Więcej o tym wydawnictwie można przeczytać w recenzji.
Utworu „Languidly toot” z najnowszej płyty Signera można posłuchać poniżej lub ściągnąć za darmo ze strony Carpark Racords.


Bevan Smith komponował także dla telewizji, teatru oraz do reklam i filmów, z czego najbardziej znany jest chyba paradokument „Czekając na Joe”. Ponieważ jest płodnym artystą i niezmordowanym eksperymentatorem, jest także członkiem kilku zespołów, między innymi Over The Atlantic, Patio i Skallander.
Warto posłuchać!
MySpace
Carpark Records
Involve







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy