Wpisz i kliknij enter

Various Artists – Watergate 05 – Ellen Alien


W ciągu osiemnastu lat swej działalności, Ellen Allien stała się niemal synonimem berlińskiej elektroniki. Do umocnienia pozycji artystki przyczyniły się oczywiście autorskie albumy, ale również didżejskie CD-mixy, do których od początku przykładała podobną wagę, jak do producenckich dokonań. Naczelną cechą tych wydawnictw było to, że idealnie oddawały ducha czasu, w którym powstawały. Tak jest również w przypadku tego najnowszego – zrealizowanego dla wytwórni prowadzonej przez klub Watergate.

Ponad godzinny miks podzielony został na kilka segmentów. Pierwszy z nich ma zdecydowanie przestrzenny charakter. Tworzą go nagrania w stylu nostalgicznego techno – choćby zgrabnie połączone ze sobą „Lost” DJ Yellow i „The End Of It All” Johna Tejady.

Wraz z „Lump” Music Lovera brzmienie staje się gęstsze – to nowoczesny minimal pełen efektownych mikrodźwięków, nie pozbawiony jednak melodii, w tym przypadku niesionej przez dyskotekową wokalizę. Podobnie dzieje się w utworze Luciano – „Celestial”. Motywem przewodnim są w nim zgodnie z tytułem anielskie głosy układające się w niebiański chór wsparty perlistym pasażem fortepianu. „Nur Mal Kurz” duetu Niconé & Sascha Breamer w remiksie Philipa Badera różni się od wcześniejszych nagrań bardziej egzotycznymi wtrętami – plemienną partią congów i latynoską melodią wygrywaną na jakimś etnicznym instrumencie.

Kiedy ustępują kotłujące się dźwięki minimalu, Allien koncentruje się na najważniejszym elemencie muzyki tanecznej – podkładzie rytmicznym. Bo to właśnie twarde bity i potężne basy stanowią o sile trzech następnych utworów. „Pretending” Audiophungz i „All I Wanna Do” Aerea Negrot (z ekstatyczną wokalizą w stylu wczesnej Donny Summer) to rasowy tech-house o melodyjnym sznycie, a „The Dark” Dark Unknown – smakowite electro w kraftwerkowym stylu.

W samym centrum swego miksu Allien umieściła oczywiście klasyczny house. Każde z reprezentujących ten gatunek nagrań zdecydowanie różni się jednak od siebie. „Action 2” Juno 6 to niemal oldskulowy killer z wokalną wstawką o niecodziennym brzmieniu – jakby wystylizowaną na gotyckie akrobacje Siouxsie Sioux w pamiętnym „Peep Show”. Dla odmiany „Bo Jack” Matiasa Aguyao mieni się słonecznymi promieniami znad gorącej Italii, wpuszczonymi do nagrania przez uzupełniony zawadiackim pogwizdywaniem syntezatorów monolog jakiegoś Włocha. A na koniec mały muzyczny horror – „Molar One” Alexiego Delano o mrocznych głosach i szorstkich akordach zapożyczonych z ostatnich nagrań Dapayka Solo.

Taneczną atmosferę podtrzymują nawet pojawiające się jako następne utwory o synth-popowej proweniencji. Bo czy jest to klimatyczny „This Must Be It” Röyksopp czy „Connection” duetu AGF & Delay, każde z nich pulsuje mocnym bitem techno, wprowadzonym przez remikserów – Apparata i Hearthroba. Najmocniejszym punktem tego segmentu okazuje się jednak kompozycja samej Ellen Allien – „Pop The Clock” – zamieniona przez Uffie w typowy dla produkcji Eda Bangera seksowny nu rave.

Miks kończą dwie najbardziej zaskakujące kompozycje z zestawu. Najpierw pojawia się „Hidden From View” Margaret Dygas, taneczny house, który duet NSI zamienia w kraut-rockowy trans pełen niekonwencjonalnych sampli – od mechanicznych dźwięków tykającego zegara, przez ukryte w tle dęciaki, po fragmenty muzyki współczesnej. I już na sam finał „Fine Mouche” duetu Brigitte Fontain & Khan – francuska chanson, zderzająca zachrypnięty głos awangardowej piosenkarki i wyrazisty motyw piano z minimalowym bitem w tle.

„Watergate 05” potwierdza, że mimo upływu czasu Ellen Allien trzyma wysoką formę. Intrygująca selekcja, płynny miks, idealne budowanie napięcia – wszystko to sprawia, że ten najnowszy DJ-mix można uznać za jeden z najlepszych w jej bogatym dorobku.

www.water-gate.de
Watergate 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
author
author
12 lat temu

i tez bit malo profesjonalnie rozjezdza jej sie przed fever ray.

author
author
12 lat temu

juz pierwsze przejscie mnie zniecheca – john tejada wchodzi na sile, bez kompletnego zachowania tonacji, chaotycznie. kakofonia. poslucham dalej i pewnie wroce do zajebistych mixow tama sumo czy lena faki w ramach panoramabar oraz berghain. ostatni mix z okazji urodzin get physical tez byl smaczny i plynny.

laudia
laudia
12 lat temu

Mi się z momentow najbardziej podoba fraza ze szlagiera wpleciona u Nicone/Sascha Breamer szerzej znana pewnie z koweru Visage i to że w końcu Royksopp w wersji do wzięcia 😉

phamm
phamm
12 lat temu

ajjjj, i teraz zauważyłem dopiero, już od początku mnie mierził ten błąd, a jak widzę, każdy go powtarza… kawałek Aguayo tu zaprezentowany to nie jest „Bo Jack” tylko „Pitaya Frenesi”, tym większy wstyd dla Watergate, że to wydrukowali, a dla innych, że stale powtarzają rażący błąd, dla niewierzących – proszę porównać wałek z seta z poszczególnymi na tubie tudzież gdziekolwiek 🙂

phamm
phamm
12 lat temu

khm, nie wiem, mnie bardziej odpowiadają Weiss Mix, Flieg Mit Ellen, jej Fabric albo Boogybytes, tu po prostu nuży i nudzi, niby selekta dobra, ale ognia wyraźnie brakuje, albo choćby tej eksperymentalnej ikry, którą nierzadko prezentowała, szkoda…

Polecamy