Wpisz i kliknij enter

Notic Nastic – It`s Dark But It`s OK


Patrząc z perspektywy czasu, wczesne płyty T.Raumschmiere z początków minionej dekady, łączące rockową energię z syntetycznym brzmieniem, były prekursorskie w stosunku do późniejszej mody na nu-rave. Nic więc dziwnego, że do wytwórni Marco Haasa – Shitkatapult – lgną teraz młodzi wykonawcy specjalizujący się w tym gatunku. Przykładem tego amerykańsko-niemiecki duet Notic Nastic. Okrzyknięci przez „De:Bug” mianem kolejnego „wielkiego odkrycia berlińskiej sceny klubowej”, prezentują właśnie swój debiutancki album – „It`s Dark But It`s OK”.

I rzeczywiście trzeba przyznać, że materiał zawarty na krążku daje solidnego kopa. Tworząca projekt para tajemniczych muzyków, już w pierwszych nagraniach z zestawu sięga po najbardziej energetyczne rytmy – zaczyna się od siarczystego techno oplecionego warczącymi przesterami („Let Go”), potem pojawia się podszyty tektonicznym basem dynamiczny breakbeat („Studio Happy”), by w końcu ustąpić miejsca szybkiemu electro o przebojowej melodii („Secret Life”).

Oprócz precyzyjnie dopracowanego brzmienia i ekspresyjnej rytmiki, to właśnie świetne melodie są kolejnym mocnym punktem „It`s Dark But It`s OK”. Śpiewane przez wokalistkę z punkową nonszalancją, momentami przepuszczane przez deformujące je efekty, napakowane zmysłowym napięciem, przypominają nieco charakterystyczne głosy Ellen Allien („Digital Crush No. 1”), Fever Ray („The Luckiest Pig In Albany”) lub… Caseya Spoonera („Swifty”).

Zresztą te odwołania do klasycznego electroclashu są tu wyraźnie słyszalne nie tylko w warstwie wokalnej. Kiedy milkną hałaśliwe efekty w stylu nu-rave, pojawiają się nagrania wyraźniej nawiązujące do muzyki z lat 80. – choćby instrumentalne „Whirlpool Galaxy” czy podkręcone na acidową modłę „Das Disk”. To miły ukłon w stronę twórczości wspomnianego Fisherspoonera (z okresu „Emerge”) czy Miss Kittin, pokazujący, że przecież nu-rave nie dzieli aż tak wiele od electroclashu.

Największe wrażenie robią jednak na płycie kompozycje flirtujące z… R&B. Kiedy rozbrzmiewają poskręcane bity „Kids On Kitten” czy „The Luckiest Pig In Albany” trudno się zdecydować, czy bliżej im do świdrujących podkładów dawnego Autechre czy masywnych rytmów produkowanych przez Timbalanda. Muzycy z Notic Nastic tak sprytnie lawirują między IDM a R&B, że otrzymujemy jakąś dziwaczną, nienazwaną jeszcze hybrydę muzyczną, która z powodzeniem mogłaby być wykorzystana w ekstrawaganckim popie.

Jakby było mało też stylistycznej żonglerki, na koniec dostajemy najpierw bombastyczny hip-hop o industrialnym brzmieniu („Sleeptight”), a potem ambientową miniaturę wieńczącą całość w stylu dawnych kompozycji Briana Eno („Fjord Escort”).

Ze względu na wysmakowaną produkcję, płyty słucha się świetnie, ale można podejrzewać, iż żywiołem Nosic Nastic są jednak koncerty. Muzyka projektu niesie tak potężną energię, że trudno przy niej usiedzieć w miejscu. Może więc kiedyś zobaczymy duet w akcji – choćby na kolejnym Open`erze czy Selectorze?

www.shitkatapult.com

www.myspace.com/shitkatapult

www.noticnastic.com

www.myspace.com/noticnastic
Shitkatapult 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
maladziec
maladziec
11 lat temu

podoba się.. trochę w odcieniu uffie&mr oizo

Polecamy