IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.



Various Artists – International Deejay Gigolos – Vol. 12


Kiedy Hell nagrywał w Wiedniu swój ubiegłoroczny album „Teufelswerk”, poznał dokładnie tamtejszą scenę klubową. Jego stałymi współpracownikami zostali Peter Kruder, Christian Prommer i Roberto Di Gioia, którzy w dużym stopniu przyczynili się do sukcesu płyty. W ślad za nimi poszli inni – stąd najnowsza flagowa kompilacja Gigolo, przynosi kilkanaście nagrań artystów działających w stolicy Austrii. Ale oczywiście nie tylko, bo na tworzących ją trzech krążkach znajduje się aż 31 nagrań, z czego 17 wcześniej niepublikowanych.
Pierwszą płytę otwiera house`owa przeróbka znanego klasyka muzyki disco z końca lat 70. – „Upside Down” z repertuaru Diany Ross – w wykonaniu Davida Keno. W podobnym tonie utrzymany jest utwór DJ Linusa – „Are You Ready?” – który znalazł już swe miejsce w setach Matthew Deara czy Laurenta Garniera. „A Fifth Of Beethoven” Waltera Murphy`ego to słynna trzy dekady temu dyskotekowa wersja kompozycji klasycznego kompozytora – tutaj przypomniana w dynamicznym remiksie duetu Soulwax.
Mocniejszy segment kolekcji otwiera nagranie wiedeńskiego producenta Diskokaine – „Shame”. Pod palcami Skatebårda zamienia się ono w transowy hard house o przeciągłych partiach klawiszy, przypominając dawne dokonania projektu Hardfloor. W kwaśne tony acid house`u uderza z kolei Marascia w perwersyjnym „I Piss You”, zgrabnie korespondując z „More Fun” Snuff Crew, rozbrzmiewającym szorstkimi perkusjonaliami w chicagowskim stylu.
Bardziej połamane rytmy zaczynają się wraz z „Feel The Horse” Fagget Fairy`s. Hell trafił na to seksowne nagranie z udziałem nowojorskiej raperki MC Eny na jednym z internetowych blogów, szukając nowych nagrań do zaprezentowania podczas pokazu mody Michalsky`ego. Równie ciekawie wypada „Take Control” Psychonauts w remiksie duetu Naum Gabo. Mechaniczne electro płynnie przechodzi tu w hipnotyczne disco, asymilując zarówno słodki wokal Sam Lynham, jak i metaliczne perkusjonalia w stylu Test Dept. Podobny puls znajdujemy w utworze „Good Life” kolejnego nowojorczyka – Vinyl Life`a. Jego utwór to nic innego jak raperska przeróbka „It`s More Fun To Compute” Kraftwerku na modłę niezapomnianego „Planet Rock” Afriki Bambaaty.
Nagrania na drugim krążku maja zdecydowanie bardziej mroczny klimat. Już otwierający go „This City Love” Nicka Colemana zaskakuje dramatyczną partią kobiecego chóru wpisanego w house`owy podkład rytmiczny. Surowe dźwięki o chicagowskiej proweniencji rozlegają się natomiast w utworach wiedeńskich producentów – „Hard To Find” Petera Krudera i „Hot” duetu Ivano Coppola & Christian Prommer. W pierwszym szorstkie perkusjonalia zostają zestawione z… dźwiękami sitaru, niosącego hinduską melodię, a w drugim – z przejmującą sekwencją syntezatorów wprowadzających groźną melorecytację.

Hipnotyczny puls bliższy techno pojawia się w minimalowym „Soy Como Soy” duetu kolejnych Austriaków – Makossy & Megablasta. Podobnie dzieje się w „New Vs Old” – kosmicznym soundclashu dwóch znanych producentów: G Mana (połowa LFO) i Franka Kusserowa. Segment ten wieńczy klasyczne techno według tresorowego wzoru – „My Montage” – młodego Brytyjczyka ukrywającego się pod pseudonimem Sela.
Najlepsze utwory znajdujemy jednak na końcu. Pierwszy z nich to „All Alone” Henrika Schwarza – kwintesencja chicagowskiego house`u w mocno halucynogennej wersji, łączącej przesterowane uderzenia basu z nerwowymi pociągnięciami smyczków. A drugi – soundtrackowy „Trip To Amsterdam” kolejnego producenta z Wiednia – Kena Haywakawy. Czyli urzekający piękną melodyką detroitowy ambient w stylu wczesnych produkcji klasyków z B12 czy Stasis.
Trzeci krążek przynosi przede wszystkim dwa nagrania Hella – w nowych miksach. Carl Craig zamienia „U Can Dance” w house`owego killera o zapożyczonym z produkcji Georgio Morodera dla Donny Summer dyskotekowym loopie. „The Angst” w wersji Henrika Schwarza też ma większy potencjał taneczny – a to za sprawą energetycznej wstawki metalicznych perkusjonaliów i wyśpiewanej zmysłowym falsetem wokalizy.
W kilku nagraniach wracamy do początku lat 90. „Hasta El Fin” Olivera Tona i „Forever No More” Hard Tona przywołują wspomnienie rave`owych brzmień rodem z brytyjskich produkcji wydawanych przez XL Recordings. Duet Lenoir & Meriton proponuje w „The Spirit” transowe granie w stylu wczesnego Svena Vätha, a Crazy Sonic z Wiednia w „One Way Ticket” – rozwrzeszczany garage house spod znaku Todda Terry`ego.
W stronę chicagowskich brzmień z jeszcze wcześniejszej dekady uderzają tym razem tylko dwaj producenci – Kikumoto Allstars w „House Music” i Mugwump w „Die Nacht Ist Kuhl”.
Nowa kompilacja z Gigolo to mordercza porcja muzyki – ponad trzy i pół godziny materiału. Tak naprawdę trudno jednak znaleźć w tej kolekcji słabe punkty. Hell układał ten zestaw przez trzy ostatnie lata. I odwalił przysłowiowy kawał solidnej roboty.

www.gigolorecords.com

www.myspace.com/gigolorecords
Gigolo 2010

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. catsndogs93

    Nie żałuję czasu spędzonego z tą składanką. Dużo ciekawych kawałków ułożonych mile dla ucha. Nie jest to jednak szczyt marzeń.

  2. phamm

    najlepsza ich kompilacja bodajże od 3-4 lat