Wpisz i kliknij enter

Feindrehstar – Vulgarian Knights


W ostatnich miesiącach coraz większą popularność zdobywają formacje specjalizujące się w graniu nowoczesnej muzyki tanecznej na „żywo” – choćby Wareika, Cobblestone Jazz czy Gauillame & The Coutu Dumonts. Z jednej strony inspirują się one klubowym housem czy techno, a z drugiej – sięgają po akustyczne instrumenty, łącząc wydawane przez nie dźwięki z elektroniką.

Do grona tego dołącza wraz z debiutanckim albumem „Vulgarian Knights” pochodzący z Jeny siedmioosobowy zespół Feindrehstar. W ciągu dekady istnienia koncentrował się on głównie na koncertach – stąd wyszlifowany do perfekcji warsztat i doskonałe zgranie muzyków, ale tez i skromna dyskografia.

Pierwszą płytę Niemców otwierają dwa jazzowe nagrania – „Knochenbrecher” i „Fete De La Kita”. W pierwszym z nich grupa łączy soczyste partie dęciaków rodem z filmowej klasyki lat 70. i afrykańskie partie congów z dynamicznym podkładem o breakbeatowym charakterze. Drugi z utworów ma zdecydowanie funkowy puls – choć w połowie trwania łapie on bardziej swingowy rytm, nadawany przez pomysłowo zestawiony duet kontrabasu i trąbki.

Jednoznacznie funkowe granie pojawia się dopiero w „Tyurkiiimsbour”. Mocny podkład rytmiczny staje się tu podstawą dla potoczystego pasażu Rhodesa, w który wpleciony zostaje egzotyczny motyw niesiony przez latynoskie perkusjonalia. Do twórczości Feli Kutiego, przefiltrowanej jednak przez dokonania Kraftwerk, nawiązuje z kolei „Tex Ass”. Owszem – to hipnotyczny afro-beat, ale podrasowany na elektroniczne boogie niemal w kraut-rockowym stylu.

Równie ciekawie wypada spotkanie Fendrehstara ze współczesnym housem. Najpierw otrzymujemy „Arabikananę” – intrygujące połączenie hinduskich sampli wokalnych rodem z tamtejszego Bollywoodu z dalekowschodnią melodią niesioną przez ekspresyjne dęciaki na syntetycznym bicie o chicagowskim metrum. A potem – przenosiny do Detroit. „Novation” i „Felafresh” rozbrzmiewają bowiem ciepłymi pasażami klawiszy i delikatnie tkaną gitarą o jazzowym brzmieniu, w które zostają wpisane soulowe i gospelowe śpiewy, wibrujące w rytm spowolnionego bitu rodem z nagrań Moodymana czy Theo Parrisha.

Płytę kończą dwie odmienne wycieczki. „Vulgarian Knights” to połamany dubstep rozpięty między hip-hopowymi skreczami a soulowym zawodzeniem, a „Happy Hour” – nastrojowy dub z tęskną partią trąbki, który w miarę swego trwania łapie house`owy groove, niosący zamykające całość klawiszowe arpeggio.

Debiutu niemieckiego kolektywu słucha się dobrze – szczególnie, gdy sięga on śmielej po elektronikę (za produkcję odpowiedzialny był Michael Baumann, czyli Soulphiction i Jackmate). Kiedy muzycy pozostają w kręgu wyłącznie „żywego” grania, nie wychodzą poza dotychczasowe doświadczenia nu-jazzu. Miejmy nadzieję, że pójdą dalej tym pierwszym tropem – wtedy ich muzyka będzie jeszcze ciekawsza.

www.musikkrause.de

www.myspace.com/musikkrause

www.feindrehstar.de

www.myspace.com/feindrehstar
Musik Krause 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy