Sampa the Great – The Return
Jarek Szczęsny:

Czas weryfikacji.

Tsvey – O
Jarek Szczęsny:

Trzy razy „bez”.

SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.



Catz N`Dogz – Escape From Zoo


To zaskakujące, jak w ciągu trzech lat działalności projektu Catz N`Dogz, tworzący go Grzesiek Demiańczuk i Wojtek Tarańczuk, wyrośli na najciekawszych przedstawicieli polskiej tanecznej elektroniki na świecie. Punktem zwrotnym w karierze duetu okazał się jego debiutancki album – „Stars Of Zoo” – opublikowany przez działającą w San Francisco wytwórnię detroitowego producenta – Claude`a Van Stroke`a. Dwa lata po tym gorąco przyjętym wydawnictwie otrzymujemy jego kontynuację – „Escape From Zoo” – pokazującą, że Catz N`Dogz są w jeszcze lepszej formie niż poprzednio.

Ci, którzy polubili szczeciński projekt za eksperymenty z deep house`m będą mieli i tym razem powody do zadowolenia. Oto już pierwszy utwór z zestawu utrzymany jest w tym stylu – to miękki „5-10-15” (kto pamięta, skąd ten tytuł?), w którym głęboki puls bitu wspartego afrykańskimi congami niesie ciepły pasaż klawiszy uzupełniony wokalnymi samplami dziewczęcego chórku. Jeszcze ciekawiej wypada umieszczony nieco dalej „Poranek Organek”. Choć i tym razem Catz N`Dogz sięgają po deephouse`ową rytmikę, ozdabiają ją jazzowymi partiami dęciaków (to efekt gościnnego występu tria dOP), podszytymi organowym loopem w tle, nadającym całości szalenie motoryczny charakter.

Mimo, iż Grzesiek i Wojtek wychowali się na północy Europy, w ich żyłach płynie gorąca krew – dowodem na to dwa zmysłowe nagrania o wyjątkowo „czarnej” wibracji. „Everything Is Sexual” buja wolnymi i głębokimi bitami, zestawiając subtelne sample jazzowej gitary w stylu George`a Bensona z erotycznymi szeptami tajemniczej wokalistki. Podobnie wybrzmiewa „Long Way”, wprowadzając do zestawu elementy gorącego soulu – w zgrabnie wpisanym w całość męskim wokalu. Słychać w tych nagraniach inspirację dokonaniami mistrzów z Detroit – ale polscy producenci nadają im własny sznyt, bardziej zwarty i melodyjny.

Na ślady wpływów klasyki z Chicago trafiamy z kolei w „I`m Free”. Utwór pojawia się na płycie w dwóch wersjach. Pierwsza ma bardziej piosenkowy charakter, stąd przywołuje wspomnienie dawnych dokonań Larry Hearda czy Roberta Owensa. Druga – bardziej rozbudowana, łącząca ekstatyczną wokalizę Paula Randolpha z szorstkimi akordami klawiszy przypominającymi „Strings Of Life” Rhythim Is Rhythim, to już porywający tech-house, będący idealnym kandydatem na klubowy hymn jesieni.

Wojtek i Grzesiek nie byliby zresztą sobą, gdyby odcięli się całkowicie od wpływów tech-house`u, który przyniósł im rozgłos, kiedy tworzyli pod szyldem 3 Channels. A nadal świetnie czują się w tej formule, czego przykładem dynamiczny „Warsaw By Night”, w którym rwane syntezatory w stylu „Lush” Orbitala zostają pomysłowo wpisane w funkowy kontekst rytmiczny.

Nie brak tu również minimalu – ale oczywiście pozostającego w konwencji nowoczesnego house`u. To jeden z najlepszych utworów z płyty – „Relaxation Is A Skill” – wykorzystujący głęboką progresję basu w połączeniu z dubowymi pogłosami oraz wyjątkowo gęsty od mikrodźwięków „I`m The One Who`s Crazy”, gdzie zza dżungli dziwacznych głosów i dźwięków dobiegają riffy sfuzzowanej gitary, przywołującej dalekie wspomnienie charakterystycznego motywu z „Gonna Make You Sweat” C + C Music Factory.

A na deser – pomysłowe electro w dwóch odsłonach. Choć „Far Away” zrealizowane z samym Van Stroke`m lokuje się bliżej klasyki gatunku – mamy tu wszak mechaniczny bit wprowadzający soniczne akordy klawiszy, to już „Pets Gone Wild” bardziej kojarzy się z brytyjskim bleepem – ze względu na pęczniejący motyw basowy w tle. Podobnie zresztą jest z „Only For A Moment” – mimo house`owych dźwięków, rytmika nagrania wskazuje, iż to pierwszy eksperyment Catz N`Dogz z dubstepem.

„Escape From Zoo” brzmi znacznie nowocześniej niż swój poprzednik. Dobrze, że szczeciński duet zrezygnował z wycieczek w stronę tribalu – ta estetyka ma już chyba za sobą swe najlepsze lata. Wojtek i Grzesiek znacznie lepiej odnajdują się w detroitowych i chicagowskich brzmieniach balansujących między techno, house`m a electro. W efekcie ich najnowsze dzieło pełne jest świeżych i soczystych dźwięków, lokujących Catz N`Dogz w czołówce światowej ekstraklasy tanecznej elektroniki.

www.mothershipmusic.com

www.3channels.pl

www.myspace.com/3channels
Mothership 2010

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. phamm

    via @catsndogs93 – podobne miałem odczucia, ale może o to chodzi, by kontrolować u słuchaczy odczucie niedosytu 😉

  2. catsndogs93

    a kto mówi że to płyta minimal? mi się album podoba, czekałem na niego bo epka zapowiadająca była dość obiecująca. może za dużo wymagam ale liczyłem na jeszcze więcej 🙂

  3. kubanqbx

    w 2005 i 2006 wydali pare ciekawych epek ale to co sie dzieje w tym momencie to istnyu cyrk. nie wiem co oni graja ale na pewno nie minimal