Wpisz i kliknij enter

James Blake – James Blake


Scena dubstepowa w roku 2010 raczyła nas kilkoma świetnymi wydawnictwami, jednak zdecydowanie najgłośniej i najczęściej mówiło się o młodym Brytyjczyku. Epki wydane dla R&S Records wzbudziły ogromne zainteresowanie słuchaczy, jak i radiowców (BBC Radio 1 jest współodpowiedzialne za szum wokół artysty). Przedstawiona przez Jamesa wizja muzyki dubstepowej znacznie odbiegała od utartego brzmienia gatunku, opartego w dużej mierze na mocnym basie i wobblingu, którego elementy słychać w „Limit to Your Love”.


Począwszy od epki The Bells Sketch, skończywszy na Klavierwerke, muzyka Londyńczyka ulegała drobnym zmianom – na oczach słuchaczy krystalizował się zjawiskowy styl. Styl oparty na fuzji pociętych sampli wokalnych, przecinanych nieregularnymi kliknięciami, w które James wplatał masę różnorakich produkcyjnych sztuczek. To między innymi dla oryginalnej muzyki Londyńczyka, stworzono naprędce szufladkę „post-dubstep”, szufladkę która w chwili obecnej ma się nijak do muzyki zawartej na długogrającym krążku Blake’a. Już cover singiel, poprzedzający płytę zapowiadał dużą zmianę, mianowicie James zrezygnował z używania wokalnych sampli, na rzecz własnego głosu i to właśnie soulowy śpiew odgrywa tu znaczącą rolę. James buduje swoje utwory w duchu muzyki minimalistycznej, wykorzystując głównie pianino, delikatnie wspierane elektroniką. Kilkukrotnie pojawia się vocoder („To Care” czy „Why Dont You Call Me”), którego użycie wbrew pozorom, nie psuje przyjemności ze słuchania. Zestawienie przetworzonego elektronicznie głosu, z głębokim śpiewem Jamesa (do głowy przychodzi mi tu Antony Hegarty) tworzy ciekawy efekt zdublowania wokalu. Typowe dla muzyka nieregularne struktury rytmiczne, pojawiają się tu co i rusz – fantastyczne, rozkręcające się „I Never Learnt To Share”, z erupcją syntezatorowego basu na koniec. Uważny słuchacz wyłapie tu również elementy muzyki konkretnej i… ciszę.
Wspomniana cisza to obok wokalu wiodący element muzycznej układanki Blake’a, zabiegi z jej wykorzystywaniem mają na celu wytworzenie specyficznej atmosfery i to artyście niewątpliwie się udało, vide przejście w dwuczłonowym „Lindesfarne”, czy zamykające album, oparte na nałożonych na siebie wokalizach „Measurements”. Całość brzmi niewiarygodnie spójnie i płynnie, niemalże jak concept album dla kogoś zmęczonego wielkomiejskim zgiełkiem. Choć krążek wywołał internetową burzę wśród fanów twórczości Jamesa, to słuchacze bacznie obserwujący poczynania młodego artysty, nie powinni się zawieść.
Na swoim debiutanckim albumie, James jawi się artystą bardzo świadomym i o dziwo, mimo statusu debiutanta – dojrzałym. Różnice w stosunku do Klavierwerke są duże, aczkolwiek Brytyjczykowi udało się zachować elementy charakterystyczne dla jego wcześniejszych dokonań. Oczywiście na płytę o intensywności żółwiego wyścigu psioczyć będą ci, którzy oczekiwali parkietowych doznań, jednak młodzian z Londynu wcześniej już dawał nam do zrozumienia, iż będzie to eksperyment. Eksperyment w moich oczach bardzo udany.

R&S Records 7 luty 2011 rok







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
17 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
dadaista
dadaista
10 lat temu

Najlepszy utwór na płycie okazuje się być coverem… Kobiety jednak wydają się być zachwycone tym albumem. Nie wiem na ile jest to spowodowane jego zawartością muzyczną, a na ile ich (pozamuzyczną) słabością do lalusiowatych chłopiątek wyśpiewujących jak to im źle w życiu. Albo po prostu do lalusiowatych chłopiątek (pokroju tej małej bladej dyni ze „Zmierzchu”). Niektóre eksperymenty są miejscami zupełnie ciekawe, ale cierpiętnicza otoczka tego longplaya (obraz Wertera samoistnie pojawiający się przed oczami w trakcie jego słuchania jest jak najbardziej usprawiedliwiony) grzebie je ją jak dla mnie. Głęboko. PS. @ Lizak: Proszę bardzo.

Kasia Lizak
Kasia Lizak
10 lat temu

Panie Dada, dziekuje za ten plomienny elaborat. Ma Pan racje, to miejsce gdzie każdy ma prawo sie wypowiedziec, wiec tym bardziej proszę nie bulwersować się moimi opiniami, bo zahacza Pan o hipokryzje i protekcjonalny ton.

dadaista
dadaista
10 lat temu

Pani (panno?) Lizak, cóże się Pani tak uczepiła człowieka? Na sześć Pani komentarzy w tym serwisie, 5 dotyczyła microtonala. Mamy wolność słowa? Mamy. Wolno mu pisać co myśli? Wolno. Nie podoba mu się twórczość rzeczonego artysty? Nie podoba, jego sprawa, ma prawo podzielić się nią ze światem dopóki nie łamie swoimi wypowiedziami prawa, a jak dotąd chyba tego nie zrobił. W czym jest problem? W tym, że nie tłucze czołem o ziemię przed artystami (choć może to zbyt dosadne słowo), których twórczość mu nie odpowiada? Język może i ma dosadny, porównania może i nieco zbyt mocne, ale ma, do ciężkiej cholery, do nich prawo. I skąd pewność, że microtonal jest muzycznym amatorem? Zna go Pani? Jak na razie to Pani pozwala sobie na większe odstępstwa od zasad dobrego wychowania robiąc wycieczki osobiste. Rzekłem.

ryba16
ryba16
10 lat temu

a ja jestem niemal pewien, ze microtonal mial dokladnie na mysli to, co napisal… wszyscy tu znamy jego agresywna zakompleksiona postac

paide
paide
10 lat temu

wydaje mi się, że to jest kwestia odpowiedniego doboru słów, które nie byłyby aż tak jednoznaczne. nie chce mi się wierzyć że micro pisząc to co napisał rzeczywiście miał to na myśli, po prostu część z osób komentujących na łamach NM pojawiające się recenzje, czuje się tutaj komfortowo i pozwala sobie na odrobinę przesadzonej prywaty.

Kasia Lizak
Kasia Lizak
10 lat temu

Warto się zastanowić czy to nie jest okrutny paradoks, że anonimowy internauta i muzyczny amator rozszczący sobie prawo do opiniotwórczości ogłasza brak talentu muzycznego artysty nie tyle wyksztalconego w swojej dziedzinie ale też i świadomego. Takie czasy beznadziejne, gdzie każdy megaloman pozbawiony autorefleksji za pomocą kilku arbitralnych opinii jest w stanie zmiażdżyć każdego wrażliwego i wartościowego artystę.

pe
pe
10 lat temu

Naprawdę sądzisz, że można je zdobyć bez tej odrobiny talentu? Płyta mogłaby być bardziej w stronę „The Wilhelm Scream” niż „I Never Learned to Share”.

no_signal
no_signal
10 lat temu

Czasem warto zastanowić się nad tym czy wykształcenie akademickie koniecznie musi nieść za sobą choć odrobinę talentu.

Kasia Lizak
Kasia Lizak
10 lat temu

Nie wiem kim jest Pan [microtonal man], ale z pewnoscia daje mu plakietke z napisem dyletant, James Blake przynajmniej jest wykształcony akademicko więc trudno mu odebrać chociaż odrobinę talentu muzycznego. Czasem warto zachować swoje arbitralne zakompleksione wynurzenia dla siebie, dla oszczędzenia żałości.

Kid Loco
Kid Loco
10 lat temu

„Limit to Your Love” i „To Care” zapisuje sobie na zawsze w odtwarzaczu

ryba16
ryba16
10 lat temu

ten autotune to jakas masakra, najpierw metaform zmasakrowal nia swoja ostatnia plyte a teraz blake, ktory na epkach pokazal sie od dobrej strony, zeby rozczarowac na longpleju. hajp srajp, gwiazda jednego sezonu

[microtonal man]
[microtonal man]
10 lat temu

jak widać brak talentu muzycznego nie stoi dziś na przeszkodzie by stać się gwiazdą. od kode9 i jego monotonnych i mdłych deklamacji o kosmicznych ośmiornicach, poprzez wyhapowaną na maxa ikonike która na cymbałkach gra gorzej niż domorosły przedszkolak aż do na siłę sklejonego pokracznego dubstepu z wokalizami których wstydziliby się nawet fani justina biebera. i teraz to sie nazywa „eskperyment” !!

BRTK
BRTK
10 lat temu

Nuda jest nieznośna, smakuje to jak mega słodkie cukiereki, których musisz zjeść całe opakowanie w 40 min. Mimo to i tak wszystkie hajpowe portale będą czołobitnie wielbić ten album (patrz FACT)
Mimo to produkcja tej płyty jest kapitalna!

K0$+3k
K0$+3k
10 lat temu

Autor albumu,oczywiście:)

K0$+3k
K0$+3k
10 lat temu

Ten album jest dla mnie osobiście,pewnego rodzaju fenomenem ponieważ pierwszy raz zdarza mi się abym po pierwszym odsłuchu był zachwycony,natomiast z każdym kolejnym zapał ulatniał się niczym toksyczny wyziew po imprezie,aż do momentu w którym te wszystkie jęki westchnienia i triki z filtrem zaczęły irytować mnie bardziej aniżeli wokalizy u Buriala.Anthony z Johnsonów jest w manierze tego rodzaju przynajmniej wiarygodny,ponieważ nie ukrywa drobnego odchylenia w lewą stronę,a tutaj mam wrażenie że autor celuje w smutnych nastolatków z dobrych dzielnic którzy w całym swoim przepychu cierpią na skrajną samotność.Trochę to smutne,ponieważ ziomuś miał niezły potencjał.

godzilla
godzilla
10 lat temu

nudy na pudy

catsndogs93
catsndogs93
10 lat temu

tak, udany! BARDZO.

Polecamy