Wpisz i kliknij enter

Circlesquare

Muzyka, której najlepiej słucha się leżąc na podłodze. Projekt pod nazwą Circlesquare został zawiązany w 1998 roku przez Jeremy’ego Shawa i Dana Wurtele, dwóch Kanadyjczyków z Vancouver. Obecnie jest to rezydujące w Berlinie trio, w którym oprócz Shawa (Wurtele nie jest już członkiem grupy) udzielają się perkusista Dave Butterfield i gitarzysta Trevor Larson.

Pierwsze oficjalne wydawnictwo pod szyldem Circlesquare to epka „The Distance After” wydana w 1999 roku nakładem nieistniejącej już wytwórni Output. Był to czas, w którym styl Shawa – wokalisty, gitarzysty, tekściarza i producenta – dopiero się klarował, pozostając pod wpływem zarówno shoegaze’u, jak i hip-hopu oraz downtempo. Całość przypomina więc modny wówczas trip-hop. Znacznie bardziej nieszablonowy materiał stanowi debiutancki longplay „Pre-Earthquake Anthem”, który ukazał się w roku 2003. Pomimo licznych odniesień, na jakie wskazywali krytycy – od Tones On Tail, Slowdive i My Bloody Valentine, poprzez Leonarda Cohena i Angelo Badalamentiego, aż po Tricky’ego, Can i Suicide – twórczość Circlesquare wymykała się łatwym klasyfikacjom. Nawiązując zarówno do klasyki songwritingu, jak i elektronicznych eksperymentów, wyraźnie odznaczała się na tle sceny muzycznej, zaś takie utwory jak psychodeliczny „Trancenation”, melancholijny „7 Minutes” czy funkująco-klikający „Non Revival Alarm” udowadniały, że Jeremy Shaw jest kompozytorem zupełnie wyjątkowym.

Wrażenie oryginalności spotęgowała kolejna produkcja, czyli epka „Fight Sounds” z 2005 roku, o której Philip Sherburne pisał: „Ta muzyka porusza się jak podpalone żywym ogniem ślimaki, dozując gitary w ramach kwaśnych sekwencji i chropowatych syntezatorowych riffów, a wszystko to jest okraszone intymnym i zarazem złowieszczym wokalem Jeremy’ego”. Zaledwie półgodzinna płyta, wraz z towarzyszącą trasą koncertową, umocniła kultową pozycję Circlesquare. Niestety, zbiegło się to w czasie z końcem oficyny Output; projekt Shawa z dnia na dzień stał się bezpański, ale jego spiritus movens nie zaprzestał nagrywania. W 2007 roku pojawiły się pogłoski o długogrającym następcy „Pre-Earthquake Anthem”, a już dwa lata później rzeczony materiał zatytułowany „Songs About Dancing And Drugs” trafił do sklepów w barwach labelu !K7.

Znamienny tytuł wywodzi się wprost z rockowej tradycji i nawiązuje choćby do Talking Heads (pamiętny album „More Songs About Buildings And Food”). „Taniec, prochy i nauka to najczęściej poruszane przeze mnie tematy, więc wybrałem dwa pierwsze” – tłumaczy Shaw. Ale nie są to piosenki do zaprawionego prochami tańca, lecz o prochach i tańcu, i właśnie to „o” w miejsce „do” czyni ogromną różnicę – zamiast parkietowych killerów otrzymujemy raczej utwory towarzyszące porannym powrotom do domu z udanej imprezy, kiedy w pierwszym dziennym autobusie mrużymy przekrwione oczy, nie mogąc doczekać się własnego łóżka i jednocześnie obawiając się tego, co będzie, gdy się obudzimy.

„Songs…” to idealny soundtrack do syndromu dnia następnego i jednocześnie dość gorzki komentarz na temat współczesności. Shaw, rocznik 1979, z dystansu obserwuje własne pokolenie (to samo, które Douglas Coupland nazwał „generacją X”), dla którego jedynym życiem jest, parafrazując słowa Eduardo Mendozy, życie towarzyskie – pełne maratonów całodobowych imprez, całej galaktyki rozmaitych używek i przypadkowego seksu w różnych konfiguracjach. Jest to bez wątpienia najciekawsze, najbardziej dojrzałe i głębokie dzieło Circlesquare, wypełnione doskonałą elektro-akustyczną muzyką i błyskotliwymi, na poły ironicznymi tekstami w rodzaju „Its so hard to dance when / The systems got no lows and / No subs means no love means no fun”, „And in the age of laptop chemistry / They took the lights off of the floor / And all the love out of the ecstasy”, „Before sun rises / This is gonna be a better year” czy „In the end, after all / All that anybody really needs / Is art and music”.

Zgodnie z maksymą “Best heard from the floor”, muzyka Circlesquare nie należy do najweselszych. Hipnotyczne utwory są najczęściej utrzymane w niespiesznych tempach i ufundowane na oszczędnych, choć wyrazistych aranżacjach. Wszystko tonie w niepokojącej atmosferze z pogranicza jawy i snu. Jest to muzyka absolutnie niepowtarzalna, niezależnie od tego, z czym się kojarzy: z nowofalowym chłodem, ambientowymi podkładami, quasi-popową piosenką, rockowym pazurem, syntetyczną elektroniką, „pustynnym blusem” czy shoegazem z jego gęsto mielonymi, zawodzącymi gitarami. Klamrą spinającą rozmaite inspiracje jest wokal Jeremy’ego Shawa – odurzony, zblazowany, podawany od niechcenia, jakby autor był na haju graniczącym z zejściem. A jednak słychać w tym głosie prawdziwe emocje i to właśnie one budują nastrój piosenek Circlesquare.



Jeremy Shaw jest też połową duetu Headgear (wraz z Konradem Blackiem), który jak dotąd podpisał się pod jedną piosenką pt. „Beliver’s Goodbye”, znaną choćby z setów didżejskich Swayzak. Ale muzyka to tylko jedno z zajęć Kanadyjczyka, który jest także uznanym artystą wizualnym z licznymi instalacjami i pracami na pograniczu fotografii i video na koncie. „Zawsze interesowałem się peryferyjnymi elementami kultury, aczkolwiek w romantyczny, uroczysty sposób. Zawsze też celowałem w zestawianie pozornie nieprzystających do siebie obrazów i dźwięków – piękna i przemocy oraz szybkich wydarzeń przedstawianych w zwolnionym tempie. Circlesquare często wykorzystuje tę strategię, spowalniając przemoc i podkładając piękne wizualizacje pod mroczną muzykę” – przyznaje Shaw i dodaje: „Chciałbym, żeby nasz styl był amalgamatem różnych konwencji, swego rodzaju alchemiczną miksturą, której rezultatem jest zupełnie nowe brzmienie”.

Nasza recenzja „Songs About Dancing And Drugs” do przeczytania tutaj.








Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
ryba16
ryba16
9 lat temu

od czasu kiedy poznalem circlesquare katuje to niemal codziennie… gdzie ta muzyka byla przez cale moje zycie???

mr.s
mr.s
10 lat temu

gitary jak Polmo Polpo, może nawet bardziej Sandro Perri plays Polmo Polpo

Polecamy