Wpisz i kliknij enter

Feist – Metals

Wydany w 2007 roku album Feist “The Remainder” okazał się znakomitym sukcesem komercyjnym. Mimo, że od premiery płyty minęło kilka lat, w uszach wciąż rozbrzmiewają dźwięki „1234”, „My Moon My Man” a „Limit To Your Love” w wykonaniu James’a Blake’a przeżywa drugą młodość. Czas jednak otworzyć się na nowe dokonania pani Leslie Feist.

„Metals” to najbardziej dojrzały i różnorodny album w karierze Kanadyjki. Choć ta pochodząca z wyspy Ani z Zielonego Wzgórza artystka nie straciła ani odrobiny ze swej delikatności i wrażliwości, całość materiału brzmi niezwykle interesująco. Muzycznie dzieje się dużo – są dodające dostojności dęciaki, są budujące napięcie smyczki. Momentami jest bluesowo („Anti-Pioneer”), momentami symfonicznie (“The Undiscovered First”). Romantyczne ballady („The Circle Married The Line”) przeplatają się z rytmicznymi, wkraczającymi w teatralną estetykę utworami („A Commotion”). Nierzadko każdy z tych elementów pojawia się w ciągu jednej piosenki. Posłuchajcie choćby wspomnianej wcześniej „The Undiscovered First”  – początkowo liryczna i spokojna, oparta na gitarowych akordach, z każdą kolejną sekundą nabiera tempa. Folkowych tonów dodaje tamburyn, poważniej robi się przy dźwiękach perkusji i chórkach. Podobnie zaskakująco brzmi otwierający album „The Bad In Each Other”. Skojarzenia z dokonaniami P.J. Harvey nasuwają się same a dziki pierwiastek w  – do tej pory grzecznym –  głosie Feist przywołuje na myśl Natashę Khan. W „Caught In The Wind” Leslie na powrót czaruje zmysłowością i subtelnością. To chyba najpiękniejsza kompozycja spośród wszystkich na „Metals”.

Moim numerem jeden jest jednak „How Come You Never Go There”. Jest to wybór bezapelacyjny i świadomy, powodowany przyprawiającym o gęsią skórkę basem, żywym rytmem, retro chórkiem oraz zapadającym w pamięć lirycznym tekstem. I bardzo się cieszę, że tenże utwór został wybrany pierwszym singlem – dzięki temu piosenkę ilustruje magiczny teledysk z leśną Feist – Szamanką.

Feist nabrała nowego smaku i jakości, zregenerowała siły po wyczerpującej, kilkuletniej trasie z „The Reminder” i nagrała wyśmienity, bogaty w niespodzianki krążek. Całość brzmi po prostu świetnie, ambicja wzięła górę nad wcześniej sprawdzonymi chwytami. Leslie z eterycznej, romantycznej bardki zmieniła się w dojrzałą i pewną siebie artystkę. W nagrywaniu płyty towarzyszyli jej stali współpracownicy –  Mocky i Chilly Gonzales. Za produkcję „Metals” odpowiada Valgeir Sigurðsson – Islandczyk mający na koncie  współpracę z takimi artystami jak Björk, múm, CocoRosie czy Kronos Quartet.

Na oficjalnej stronie artystki www.listentofeist.com pojawiły się już szczegóły trasy „Metals”.  Niestety, na mapie marcowych występów europejskich znów zabrakło Polski. Nie traćmy jednak nadziei, wszak lato pełne jest koncertowych niespodzianek.

Universal Music Group (PL)| 2011







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy