Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.



Onra – Chinoiseries 2

Onra w krainie dziadków 2.

Arnaud Bernard aka Onra znów wyprawił się na Daleki Wschód, czyli tam, gdzie jego korzenie. Pierwszy raz, w 2007 roku, przyniósł pierwszą część płyty i wywindował paryskiego producenta na czoło współczesnych beatmakerów, zapatrzonych w Madliba, J Dillę, ale znających już Autechre czy Modeselektor. Podobno oswajanie i zaklinanie orientu w muzyce zaczęło się, gdy Arnaud śmigał skuterem po Sajgonie. Przypadkowo, za pomocą taksówkarza, trafił na stare, chińskie winyle. Teraz scenariusz jest ten sam – znów digging w Azji. I wynurza się z tej masy nieokrytych sampli, unikalna, prawie godzinna podróż, gdzie przewodnikiem jest Onra.

Nie ma szoku – stare patenty za którymi tęskniliśmy wracają. Jedno, dwuminutowe dynamiczne kawałki, sklejone w okrągłą płytę. Jest spójnie i przebojowo, by czasem tupnąć nogą, a czasem podkręcić głośniej i przysłuchać się dźwiękom szanghajskiej ulicy, jazgotowi dzieci i kobiet, pejzażom krzyczącego życiem miasta. Świetnie komponuje się azjatyckie instrumentarium, pocięte wokale, w rytmicznych kickach i clapach.

Siłą płyty jest niebywała płynność i plastyczność. Future funk i future boogie, w słodko-kwaśnym sosie otwiera się w głowie, wraz z przywoływanymi czy wyobrażanymi obrazami które mamy o Chinach, Wietnamie i całej Azji. Nawet, jeżeli zna się to z National Geographic albo z filmów, które stworzył Kar-Wai, bądź tych w których kopał Jackie Chan. Dwie części „Chinoiseries”, mimo czterech lat różnicy, idealnie się uzupełniają. Słuchaj gdzie chcesz i jak chcesz – album dostępny jest na winylu, cd, kasecie (!), bo to album-pocztówka z dalekiego kraju, przez który zapomina się przystanku na którym trzeba wysiąść, a samo słuchanie staje się czynnością a nie dopełnieniem, ubarwiającym odkurzanie albo papierkową robotę. Po średnim longplayu z zeszłego roku („Long Distance”) Onra wrócił, czym zadziwił. W samą porę aby namieszać w podsumowaniach roku…

All City, 2011

4/5

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. keisuke

    Onra w krainie dziadków niczym Bodzio w krainie Mruków 🙂

  2. adam

    przyjemnie się czytało

Kto linkował?

  1. Onra « existence