Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Na początku lutego nowe Air, są fragmenty

O tej płycie już była mowa. Duet Air postanowił stworzyć ścieżkę dźwiękową do słynnego niemego filmu „Le Voyage Dans La Lune”. Słuchamy pierwszych fragmentów.

Krążek pojawi się na rynku 6 lutego. To drugi romans Air z filmem. W 2000 roku duet nagrał muzykę do filmy „The Virgin Suicides” Sofii Coppoli. W przypadku „Podróży na księżyc” sprawa była nieco bardziej skomplikowana – Air porwali się na udźwiękowienie jednego z najbardziej kultowych niemych filmów w historii, pierwszego przedstawiciela gatunku science fiction.

Efekty? Posłuchajcie kawałka „Seven Stars”, w którym śpiewa Victoria Legrand. Wreszcie panowie zrezygnowali z własnych wokali.

A tutaj fragment filmu z muzyką Air. Warto zwrócić uwagę na ręcznie nanoszone kolory. Ta wersja filmu pojawiła się dopiero teraz, po latach żmudnego procesu restauracji oryginalnego materiału.

Premiera albumu zaplanowana została na 6 lutego.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. dadaista

    O dziwo podczas słuchania „Seven Stars” nie odczułem właściwie ani razu potrzeby wyszarpnięcia przewodów głośnikowych. Bałem się, że po „Love 2” czeka ten duet jedynie lot pikujący. A tu proszę, na księżyc (znów) się wybierają. I nie wiem dlaczego, ale ten kawałek przywiódł mi na myśl dźwięki wczesnego Pink Floyd…

    No ale jedna jaskółka wiosny nie czyni — tak jak i jeden utwór nie czyni albumu. Dopiero odsłuch całości powie nam prawdę o przyszłości Air.

    • dadaista

      Jest świetnie. Takiego Air mi brakowało! Szkoda, że album trwa tylko 30 minut, ale jeśli ilość materiału przeszła w jakość (a ta jest pierwszorzędna, więc to możliwe) to nie pogniewam się, jeśli spora grupa artystów zacznie wydawać płyty trwające nie dłużej niż pół godziny.