Wpisz i kliknij enter

Shrubbn!! – Echos

Pierwszy album Haasa i Bomansa dedykowany abstrakcyjnej elektronice.

Marco Haas znany jest ze swoich muzycznych ekstrawagancji. Ostatnimi laty skoncentrował się wszakże na swym projekcie T.Raumschmiere, serwując mocne techno z metalowym zacięciem. W końcu przypomniał sobie jednak o bardziej eksperymentalnych brzmieniach, z którymi miał już do czynienia choćby na wydanych w minionej dekadzie płytach „Anti” i „Random Noize Sessions Vol. I”.

Aby zrealizować nowe wizje dźwiękowe zaprosił tym razem do współpracy swego kolegę – niemieckiego producenta Ulliego Bomansa, który dał się poznać z klubowej bombardierki pod szyldem Schieres. Obaj panowie mieli już okazję wcześniej pracować razem – ale efekty ich studyjnych dokonań firmowane nazwą Shrubbn!! również pozostawały w kręgu muzyki tanecznej. Tym razem jest jednak inaczej. Pierwszy album Haasa i Bomansa dedykowany jest jednoznacznie abstrakcyjnej elektronice.

„Echos” zaczynają się od preparowanego dubu – rwane akordy zaszumionych klawiszy podbija smolisty bit wsparty dronowym pochodem basu („Echo 4/4”). Kontynuację tego wątku znajdujemy dopiero w połowie krążka – trafiamy tam na zapętlone pulsacje o masywnym brzmieniu, które niosą przetworzoną wokalizę o nostalgicznym tchnieniu („Echo 4/3”). Radykalną dekonstrukcją  tych dźwięków jest kompozycja nawiązująca do eksperymentów duetu Emptyset czy recenzowanego niedawno Sendai – rozpisana na mordercze uderzenia ciężkiego bitu i radykalnie przesterowane wibracje basu („Echo 1/3”).

Haas i Bomans sięgają również po glitchowe zdobyczne nowej elektroniki. „Echo 7/4” i „Echo 3/3” skonstruowane są bowiem ze studyjnych defektów – miarowo pulsującego szumu podszytego zredukowanym do minimum podkładem rytmicznym. Stąd już krok do industrialnych technik muzycznego szoku – i w kompozycjach „Echo 5/3” i „Echo Echo 6/3” rozbrzmiewają przemysłowe odgłosy wielkich fabryk, przetworzone w monochromatyczne strumienie zdegenerowanego dźwięku, przywołując wspomnienie podobnych preparów w wykonaniu Cranioclast czy Kallabris.

I wreszcie klasyczny ambient – tutaj objawiony w postaci chmurnych miniatur, a to skoncentrowanych na mechanicznym podkładzie („Echo 2/3”), a to na złowrogo warczącym dronie („Echo 1/4”), a to na neoklasycznym piano (finałowe „Echo 8/4”). Co ciekawe – w tych właśnie nagraniach dochodzi do syntezy wątków z poprzednich kompozycji, w efekcie czego oniryczne plamy rozmytych dźwięków podszywa podskórny niepokój wywołany dysharmoniczną plątaniną studyjnych efektów.

W założeniu swych autorów „Echos” miał być projektem multimedialnym – i berliński kolektyw Transforma uzupełnił muzykę Haasa i Bomansa swymi abstrakcyjnymi wizualizacjami. Być może organizatorzy któregoś z nowobrzmieniowych festiwali w Polsce zainteresują się tym ciekawym przedsięwzięciem?

Shitkatapult 2012

www.shitkatapult.com

www.randomnoizemusick.com

www.myspace.com/shitkatapult

www.shrubbn.com

www.myspace.com/shrubbnmusick







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Polecamy:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
wnik
wnik
8 lat temu

Fajne płyty ostatnio recenzujesz, Pawle.

Polecamy

Eksperymentalne oblicze RPA – część #40

Nowy rok i nowa część cyklu. Całkiem niedawno wyszły dwa albumy szwajcarskiego producenta Dejota, który nagrał je podczas pobytu w RPA. Poznajcie jego wyjątkową elektronikę!