Wpisz i kliknij enter

Mike Dehnert – Fachwerk 25

Bardziej eksperymentalny materiał niemieckiego artysty.

Wydany w zeszłym roku przez Delsin pierwszy album Mike`a Dehnerta w szerokim obiegu, okazał się jednym z najważniejszych wydawnictw zwiastujących nową falę ciężkiego i mrocznego techno. Niemiecki producent nie był jednak nowicjuszem na klubowej scenie swej ojczyzny. W ciągu minionych pięciu lat opublikował nakładem własnej wytwórni Fachwerk aż siedem płyt w cyfrowych wersjach – z których już debiutancki „Maximal” określał dokładnie ich brzmienie.

Po wielkim sukcesie „Framework”, Dehnert znów wraca do własnej tłoczni, aby zaprezentować fanom kolejną porcję swych kompozycji. Zestaw zatytułowany „Fachwerk 25” ukazuje się w wersji winylowej i cyfrowej – ale zgodnie z zapowiedzią swego twórcy ma bardziej eksperymentalny charakter.

I rzeczywiście – już pierwsze dźwięki wskazują, że tym razem nie będzie tu miejsca na typowo klubowe granie. Zaszumione „Intro” otwiera ambientową odsłonę albumu, na którą składają się krótkie miniatury, skonstruowane z ziarnistych strumieni skorodowanego szumu, tworzących kruche dźwiękowe rzeźby. To umieszczone w dalszej części krążka utwory – „Courant”, a potem „Typing” i „STH”.

Nagrania te można jednak potraktować jako mniej istotne przerywniki. Właściwa zawartość płyty zaczyna się od „Fraction” – bo to masywne dub-techno oplecione świdrującym loopem i wzbogacone… przesterowaną wokalizą Dehnerta, przypominającą dawny śpiew Johna Foxxa z czasów Ultravox. Podobnie wypada „Modulat” – choć tutaj brzmienie jest bardziej zredukowane i stłumione, przypominając ostatnie dokonania Andy`ego Stotta. Od jego produkcji odróżnia je acidowy loop niosący wokoderowy głos zanurzony w gąszczu studyjnych pogłosów. Tytułowy „Fachwerk 25” to już hipnotyczny dub-house o surowym tonie – wypisz wymaluj wspomnienie wiekopomnych dokonań Maurizio, choćby słynnej „Dominy” z 1993 roku.

Druga cześć płyty przynosi nieco cięższe kompozycje. „Grundform” uderza łupanym bitem i pohukującymi loopami, układając się w niemal tresorowe brzmienie. Wątek ten kontynuuje „Layer” – wprowadzając na płytę industrialne dźwięki przemysłowych stuków. Do produkcji Basic Channel odwołuje się z kolei „Panel” – bo centrum utworu stanowią falujące blachy wsparte zdubowanym basem. „Resize” i „Granulat” to ukłony w stronę siarczystego house`u rodem z Chicago – o czym świadczą surowe podkłady rytmiczne uzupełnione świdrującymi motywami o acidowym brzmieniu oraz poszatkowane wokale upstrzone samplami jazzowych dęciaków. Chwilę uspokojenia przynosi tu skromny skok w stronę Detroit – utrzymany w poetyckiej tonacji dokonań Derricka Maya czy Carla Craiga nastrojowy „Slim”.

Kolekcja nowych propozycji Mike`a Dehnerta robi dobre wrażenie – szczególnie te utwory, w których łączy on mocno zdubowane podkłady z niezwykłymi wokalizami. Przesunięcie ciężkości tego materiału w stronę dźwiękowych eksperymentów sprawia jednak, że „Fachwerk 25” nie ma tej mocy, co „Framework”. Pozwólmy więc niemieckiemu producentowi pobawić się w Andy`ego Stotta – ale nie dajmy mu zapomnieć, że czekamy jednak na coś konkretniejszego.

Fachwerk 2012

www.fachwerk-records.de







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy