Wpisz i kliknij enter

Keith Fullerton Whitman – Occlusions

Amerykański eksperymentator z zapałem charakterystycznym dla nerdów testuje możliwości syntezatora modularnego. Artysta znany z projektu Hrvatski, nagrywający pod tym pseudonimem muzykę z pogranicza IDM i drum’n’bass, zdaje się ostatnimi czasy nie rozstawać z hybrydowym cyfrowo-analogowym sprzętem. Jego zaangażowanie w proces poznawania jego możliwości technicznych dokumentuje kanał Vimeo, gdzie można znaleźć domowe filmy z rozlicznych testów instrumentu, a nawet zobaczyć reakcję kota na soniczny atak tegoż. Keith Fullerton Whitman łączy pasję do muzyki z zacięciem majsterkowicza – najpierw dłubie w maszynie a potem w dźwiękach.

Podtytuł albumu wydanego przez Editions Mego, „Real Time Music For Hybrid Digital-Analogue Modular Synthesizer”, jak i opis do płyty, zwracają uwagę na istotę procesu nagrywania. Podczas dwóch setów zagranych na żywo, użyto półprofesjonalnego dyktafonu (konkretnie ZOOM H1 Handy Recorder), który zebrał nie tylko dźwięki intencjonalne, ale i odgłosy sali. W pierwszej odsłonie „Occlusion (Rue de Bitche)” publiczność jest dosyć niesforna – przez pierwsze minuty nie milkną rozmowy, a w kilku miejscach słychać żywiołowe reakcje. Część druga „Occlusion (Weteringschans)” w mniejszym stopniu została zagłuszona przez słuchaczy, którzy poza wykonaniem kilku zdjęć na początku, we względnym milczeniu wysłuchali występu. Z podobnego rodzaju surowym zapisem mieliśmy do czynienia na płycie „Generators” sprzed kilku miesięcy (również z eMego).

Choć należę do osób, których irytują rozmowy i szepty podczas koncertów, w pozostawieniu na ścieżce gwaru dostrzegam całkiem interesujący zamysł. Sytuuje to abstrakcyjną muzykę w konkretnym kontekście, niczym znak autentyzmu wskazuje również na kunszt wykonania na żywo. Przede wszystkim jednak zabieg taki ukazuje potęgę brzmienia w innej niż studyjna przestrzeni.

A brzmienie syntezatora modularnego jest imponujące. Popisy Fullerton Whitmana mają coś z free jazzowej improwizacji, blisko im do najdzikszych odlotów Sun Ra. Spontaniczność, zdanie się na chaos oraz wyczucie swobodnie przepływającej energii – to wszystko powinno spodobać się słuchaczom, ceniącym muzykę uwolnioną spod jarzma harmonii. Zmieniające się jak w kalejdoskopie barwy przypominają efekty z klasycznych filmów sci-fi, zawiłe kompozycje Autechre, bądź sety w stylu gabba Aphex Twin.

Zagrany w pojedynkę album Amerykanina kojarzy się z solowymi wydawnictwami free jazzowymi na saksofon. W obu przypadkach użyty instrument wydaje się trudny do zapełnienia długogrającej płyty, jednak przy odpowiedniej dawce inwencji (vide „Tenor/Fallen Angel” Joe McPhee lub „For Alto” Anthony’ego Braxtona) może powstać dzieło epokowe. Za takie, mimo wszystko, trudno uznać wybuchowe „Occlusions”. Whitman bardziej przekonuje w zwartych i przemyślanych formach, co udowodnił choćby świetną kompozycją „Issue Generator (for Eliane Radigue)” z „Generators”. Jednak płytowa dokumentacja dwóch pełnych pasji setów to wystarczający powód, aby dalej śledzić poczynania tego sympatycznego, brodatego nerda.

Editions Mego | 2012







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
99vadim
99vadim
9 lat temu

Ciekawie sobie ostatnio KFW poczyna, zwłaszcza „Generators” polubiłem, ale mógłby wydać coś na miarę „Disingenuity B/W Disingenuousness”.

Polecamy