Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



VA – Cocoon Heroes mixed by Joris Voorn & Cassy

 

Co jest modne na parkiecie w 2012? Czy ktoś sięgnął po trupa z szafy – minimal? Czy topowi DJe dalej skręcają ku zmysłowemu house’owi i flirtują z disco? Może wolą jednak klasykę z Detroit albo surowe dźwięki łapiącego kolejny oddech techno? Pewną część tych pytań może rozwiać kompilacja wytwórni Cocoon, pilotowanej przez Svena Vaetha, wrażliwej niewątpliwie na wahnięcia nastrojów na globalnych dancefloorach. To co przyszykowała na sezon wakacyjny to mały papierek lakmusowy, w rytm czego będą tupali klubowicze na wielu parkietach – ponadto tym albumem otwiera 13 sezon na Ibizie.

Tytułowymi herosami są dwie znane postacie – Cassy i Joris Voorn. Catherine „Cassy” Britton to wieloletnia rezydentka klubów Berlina i reprezentantka lat jego świetności, gdy panował tech-house i minimal. Ona jednak szybko wymknęła się jednoznaczności. To co prezentowała m.in. w Panorama Bar, Rex Clubie, amsterdamskim Trouw, na winylach wydanych przez Perlon czy Ostgut Ton – było surowe i zminimalizowane, z drugim jednak dźwiękowym dnem, gdzie rządził głęboki groove i zmysłowe elementy wokalu, których nawet niezobowiązująca cząstka potrafiła o 180 stopni zmienić atmosferę utworu.

Z drugiej strony – Joris Voorn, holenderski producent z tego samego pokolenia, jednak któremu bliżej doświadczeniem i pojmowaniem muzyki do Vaetha. Producent z Rotterdamu wymieniany jest jako jeden z DJów grających fuzję brzmień detroit techno i europejskich tradycji. Stąd, w nierzadko bardzo długich setach, znajduje miejsce na deep, mini, maxi.

Hasłem przewodnim całego grania sygnowanego przez Cocoon na Ibizie, jest „into the magic”. Cassy zaprasza w magię dub i industrialnego techno oraz zbasowanego garage’u – zaczyna Pearson Sound, wspomaga się rewelacyjnym Shedem, aż 3 razy sięga po Mr. G z The Advent i jego tropikalne house’y („Lex”). U Voorna – podczas gdy Cassy sięga po nowości – stara szkoła rytmicznego techno i house’u. Największe lśnienie motta „into the magic” czuć w eterycznym utworze Lawrence’a – „Swan” i remixie Phillipa Arrudy, by potem gwałtownie w skręcić w mniej subtelne doznania. Ibiza to przecież impreza a nie cmokanie do wymuskanej elektroniki. I stąd bomby od Matthew Dekaya & Lee Burridge’a, mocne dub-techno Jason Justina, a nawet popujący Hot Since 82. Wiele utworów i twórców mniej znanych, z trzeciego nawet szeregu. Set Voorna jest nieco dłuższy (6 minut?) od Cassy, ale zlepił go aż z 27 kawałków.

No dobra, są więc dwa miksy, dwa spojrzenia, co daje możliwość konfrontacji. Tylko po co i jak? Nie ma co się oszukiwać – przeznaczenie tej kompilacji jest proste. Maksymalnie taneczne. Ona ma Cię skłonić, aby w tym roku jechać na Ibizę, na imprezy pod banderą Cocoonu. Jeżeli nie stać Cię, nie szkodzi. W domu też można potańczyć, szczególnie do setu Cassy, która w tej parze jest niewątpliwym herosem, a jej mix – ekstraklasą. Część należącą do Voorna zapomnieć można po kilku minutach, niczym bowiem nie rozgrzewa, nie powala, setów takich było już wiele…

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. formalina

    ciekawostka dotycząca balance – pierwsza płytka i Vitalis Popoff – Lethe 1 nasz krajan 😉

  2. budi22

    balance 014 to prawdziwy majstersztyk, mało takich kompilacji.

  3. kulczyk86

    co do setu Voorna absolutnie się zgadzam…nagrywając Balance 014 pozostawił w mojej głowie obraz idealnej kompilacji jakich jest mało…i jaką nigdy potem nie udało mu sie już stworzyć.