Wpisz i kliknij enter

John Tejada – The Predicting Machine

Dołączenie w minionym roku Johna Tejady wraz z albumem „Parabolas” do rodziny kolońskiego Kompaktu było sporym zaskoczeniem. Muzyka amerykańskiego producenta niezbyt pasowała bowiem do charakterystycznego brzmienia wypracowanego przez artystów związanych na stałe z niemiecką tłocznią. Przede wszystkim wywodziła się Detroit, przez co miała bardziej abstrakcyjny ton niż mocno melodyjne i emocjonalne produkcje z Kompaktu. Obie strony przypadły sobie jednak do gustu – i Tejada postanowił zrealizować kolejny swój album dla kolońskiej firmy, tym razem już mając w pamięci, że to właśnie ona będzie jego wydawcą (w przypadku „Parabolas” tak nie było – bo materiał był już gotowy, kiedy Kompakt go kupił). Jak decyzja ta wpłynęła na muzykę amerykańskiego twórcy?

Zaskakująco dobrze – „The Predicting Machine” to najbardziej niezwykły album w bogatej dyskografii Tejady. Z jednej strony pozostał on wierny własnym korzeniom, a z drugiej – nasycił swe nowe utwory znacznie większą dozą melodii i emocji, a także sięgnął po niewykorzystywane wcześniej przez siebie gatunki, osiągając przy tym znakomite rezultaty. Jak to wygląda w praktyce?

Otwierający płytę „Orbiter” to romantyczne electro w pomysłowy sposób flirtujące z brzmieniami typowymi dla warpowej estetyki bleep sprzed dwóch dekad. Podobna rytmika wraca w „The Function And The Form” – tym razem Tejada nadaje swej kompozycji jednak bardziej funkowy puls, ozdabiając go metalicznymi dźwiękami klawiszy. Niemal epicki ton ma z kolei electro w „Glaringly Happy” – bo amerykański producent przywołuje tutaj szlachetne dokonania brytyjskiej elektroniki z początku lat 90. w stylu B12 czy Stasis.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2038652-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2038652-02″ allowscriptaccess=”always”]

Spory segment albumu jest zresztą wyraźnie zainspirowany klasycznymi nagraniami najważniejszego projektu dla angielskiego techno – duetu Orbital. Umieszczone pod koniec płyty utwory „Stabilizer” i „Horizon To Horizon” tkwią swymi korzeniami w materiale z dwóch pierwszych płyt braci Hartnoll. Sięgając po strzeliste akordy rozwibrowanych syntezatorów, Tejada nadaje im jednak swój sznyt – modelując je na wyjątkowo melodyjną modłę. I efekty są wspaniałe – takie techno pozbawione jest swej brutalnej mocy, ale za to urzeka klasycznym pięknem i harmonią.

Największe zaskoczenie przynosi jednak „Anounce Of Perceptron” – bo to… monumentalne cosmic disco, wypełnione przestrzennymi kaskadami klawiszy, jakie kiedyś można było usłyszeć w produkcjach Giorgio Morodera, a dzisiaj – Lindstrøma czy Prinsa Thomasa. Wątek ten powraca na finał albumu w kompozycji „When All Around Is Madness” – choć tutaj Tejada podbija rytmikę nagrania bardziej w stylu electro, nie rezygnując jednak przy tym z przejmująco urokliwych pasaży ejtisowych klawiszy. To nie wszystko – brzmienia te prowadzą nas wprost do klasycznej… kosmische musik. Tak – amerykański producent składa hołd niemieckim gigantom elektroniki w dwóch kompozycjach: „Winter Skies” i „Radio Channel”. Mamy tu bowiem sążniste akordy chłodnych klawiszy, które układają się w rozwibrowane arpeggia, przywołując klimat dawnych nagrań zarówno Clustera, jak i Kraftwerku.

Pomiędzy tymi wszystkimi nowinkami trafiamy jednak na typowe dla wcześniejszych dokonań Tejady detroitowe techno – w zwiewnym „A Familiar Mood”. Ale choć artysta sięga po soniczne akordy i acidowe loopy, to nadaje im zdecydowanie łagodniejszy ton, wyciskając z nich zaskakująco liryczny nastrój.

„The Predicting Machine” to bez wątpienia jeden z najlepszych albumów w biografii cenionego producenta. Jego klasyczna uroda sprawia, że możemy go postawić obok innych wspaniałych dzieł tanecznej elektroniki z tego roku,  które celebrują w otwarty sposób piękno a nie brzydotę, światło a nie mrok, subtelność a nie siłę. Oczywiście chodzi o „Ideas From The Pond” Petara Dundova i „A Forest” Christiana Löfflera. A co najciekawsze – w przypadku Tejady wszystko to dzięki podporządkowaniu własnej wizji artystycznej charakterystycznemu stylowi konkretnej wytwórni. No cóż – w końcu Michał Anioł też stworzył sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej na zamówienie.

Kompakt 2012

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords

www.facebook.com/johntejadaofficial







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy