Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.



JBM – nowość z Western Vinyl

Mamy kolejną znakomitą pozycję w katalogu amerykańskiej wytwórni Western Vinyl. Jakiś czas temu pisałem o innym artyście z tej oficyny, którego muzykę trzeba poznać – kliknij tutaj. Swój nowy materiał wydał Jesse Marchant, kanadyjski artysta, bliżej znany jako JBM. Tytuł płyty to „Stray Ashes”. Album jest dostępny zarówno na płycie kompaktowej, jak i winylowej. Poniżej utwór „On Fire On A Tightrope”.


Marchant zadebiutował w 2010 roku płytą „Not Even in July” dla oficyny Partisan Records. Wychowywał się w małej miejscowości górskiej Adirondack, a także w Montrealu. Swoją przygodę z gitarą rozpoczął w wieku 7 lat, ale talent do śpiewania odkrył dużo później. Jego pierwszy longplay „Not Even in July” okazał się zbiorem akustycznych pieśni, w których pobrzmiewa cała scheda kanadyjskiego i amerykańskiego folku.

W tym roku Jesse wydał „Stray Ashes”. I tutaj wracamy do jego korzeni, do uroczej miejscowości Adirondack, na co wskazuje okładka płyty. Zauroczony klimatem tego miejsca stworzył utwory, których nie wolno pominąć. Materiał zdecydowanie bardziej dojrzały kompozycyjnie, a teksty utworów przeciągnięte wyraźnym szlifem. Na tej płycie już nie gra sam, gdyż dołączył do niego McKenzie Smith grający na perkusji w Midlake i Macey Taylor na gitarze basowej z zespołu A.A. Bondy. Doczekaliśmy się zbioru dziesięciu znakomitych kompozycji, a „Winter Ghosts” to zdecydowanie jeden z najlepszych songów tego roku. Oby więcej takiej ciszy i wiatru w muzyce folkowej.

Cały album „Stray Ashes” możecie odsłuchać i obejrzeć w takiej formie jak powyżej – kliknij tutaj.

 

 

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 5

  1. Tomak

    Można się zanurzyć w tym śniegu i tak siedzieć tam, siedzieć…dzięki za kolejne świetne odkrycie.

  2. Agnes

    Witam. Znakomity album JBM tak, jak i opisywany przez Pana Young Moon 🙂 . Skąd Pan wynajduje tych artystów???? Wielkie dzięki za dwa albumy jesieni 2012 🙂 .

    • Łukasz Komła

      Zgadza się, Young Moon i JBM to dwa znakomite albumy – patrząc na cały rok. Cieszę się, że muzyka się spodobała. Skąd biorę? Godziny poszukiwań w sieci, prasie zagranicznej, i czasami się trafia na prawdziwe perełki:-). Pozdrawiam

  3. Artur

    Płyta bardzo przyjemna. Utwór „Winter Ghost”, choć bardzo prosty to jednak pełen pięknych zimowych emocji. Warto zauważyć, że JBM to z jednej strony folkowe, z drugiej songwriterskie granie. Ta muzyka jest mocno indywidualnie nacechowana. I choć niczego nie rewolucjonizuje, to znakomicie sprawdza się jako intymna opowieść na dość długie jesienne wieczory. Ładne dźwięki i rzeczywiście widać, że Marchant ma pomysł na siebie. Zobaczymy jak będzie dalej.

    • Łukasz Komła

      Dziękuję za obszerny komentarz do płyty. Zgadzam się rewolucji nie ma, ale ta płyta ma coś w sobie świeżego, i spośród tych wszystkich nas otaczających nowości, zdecydowanie się wyróżnia. Miejmy nadzieje, że Jesse Marchant zawita do Polski, aby dać koncert :-). Pozdrawiam.