Wpisz i kliknij enter

Mouse On Mars – WOW

Jan St. Werner i Andi Toma znaleźli idealnych partnerów w osobach Gernota Bronserta i Sebastiana Szarego. Dowodem na to sukces nowego albumu duetu Mouse On Mars i promującej go trasy koncertowej, który zapewne nie miałyby miejsca bez medialnego wsparcia Modeselektora. Ponieważ „Parastrophics” okazał się udanym przedsięwzięciem, niewiele ponad pół roku po premierze albumu dostajemy jego następcę – „WOW”.

O ile poprzednia płyta była swoistą syntezą dawnych i obecnych fascynacji Wernera i Tomy, tak ta najnowsza jest wyraźnie skoncentrowana na tym drugim wątku. Jeśli pominiemy ekscentryczny wstęp rozpisany na odgłosy ulicznego szumu i dzikie wrzaski Dao Anh Khanha (wietnamski performer, którym Niemcy zachwycili się podczas swego pobytu w Azji), to właściwy materiał z krążka zaczyna się od razu ukłonem w stronę brytyjskiej bass music. „DOG” sprawia początkowo wrażenie, że będziemy mieli do czynienia z dynamicznym UK garage`m – w pewnym momencie nagranie zamienia się jednak w zwalisty dubstep opleciony rytmicznymi stukami i brzęczącymi loopami. Podobnie wypada „HYM” – z tym, że tutaj od razu wkraczamy na terytorium smolistego dubstepu, w który wpisane zostają w dowcipny sposób soulowe sample wokalne i instrumentalne.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2071261-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2071261-02″ allowscriptaccess=”always”]

Do autorskiej wizji UK garage`u Werner i Toma wracają pod koniec płyty. „CAN” opiera się bowiem na szybkich i lekkich bitach, które wnoszą poszatkowane sample o rwanym tonie i komputerowo wokalizę zaprzyjaźnionego producenta Niemców – Erika D. Clarka. Bardziej breakbeatowy charakter ma z kolei „SUN” – szybko toczące się uderzenia połamanego rytmu nurzają się tym razem w rozjeżdżonych pasażach popiskujących klawiszy. Eksperymentalną odmianą UK garage`u może być w tej kolekcji „VAX” – bo choć nie słychać w nim masywnych uderzeń bębna, stukające hi-haty pracują w rytmie rodem z brytyjskiej klasyki gatunku. Do tego dochodzą oczywiście maksymalnie powyginane basy wsparte melodyjnym pasażem plastikowych klawiszy.

Ten ostatni wątek ma niewątpliwie funkową genezę. I jakby na potwierdzenie naszych przypuszczeń „PUN” przynosi zwrot duetu w stronę bardziej oldskulowych dźwięków. Rytm staje się wolniejszy – a syntezatory grają niczym na dawnych płytach tworzących kanon muzyki fusion. Dalszym rozwinięciem flirtu z „czarną” muzyką jest tutaj „APE” – bo to klaskany hip-hop z rozpasaną aranżacją, skoncentrowaną na zamaszyście grających klawiszach. I jeszcze „ACD” – karykaturalne electro o zwalnianym i przyspieszanym rytmie, którego ozdobą są brutalne ukąszenia acidowych akordów.

Cała ta dźwiękowa nawałnica nie trwa długo – bo zaledwie 33 minuty. Ale niemieccy producenci zadbali o wyjątkowo gęste brzmienie – co sprawia, że ilością pomysłów zawartych na „WOW” można by obdzielić co najmniej z tuzin podobnych płyt. Obie tegoroczne płyty Mouse On Mars układają się w barwną wizję nowoczesnego IDM-u – pozbawionego bajkowego klimatu, pełnego wisielczego poczucia humoru, niebezpiecznie balansującego na granicy groteski i śmiało flirtującego z modnymi zdobyczami angielskiej bass music. Podoba się Wam taka wersja gatunku?

Monkeytown 2102

www.monkeytownrecords.com

www.facebook.com/MonkeytownBerlin

www.facebook.com/mouseonmars







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
keisuke
keisuke
8 lat temu

Owszem, podoba się bardzo na tyle nawet, że jak dotychczas Parastrophics + WOW = podwójny album roku 2012 🙂

Polecamy