Wpisz i kliknij enter

Kadebostan – The Gold Retrospective 2007 – 2012

Fuzja miminalowego tech-house’u z… world music.

Gdzie leży Kadebostan? Trudno powiedzieć. Prawdopodobnie gdzieś między Gruzją, Egiptem i Szwajcarią. Jedno wiadomo na pewno – tworzą w nim ciekawą muzykę. A dowodem na to album zbierający nagrania dokonane przez jednego z przedstawicieli tego tajemniczego kraju.

Wąsaty producent objawił się światu pięć lat temu debiutując w barwach cenionej wytwórni Freude Am Tanzen winylową dwunastocalówką „Caracas Soul”. Ciepłe recenzje sprawiły, że w ślad za nią posypały się następne – nie tylko dla znanej nam dobrze firmy z Jeny, ale też dla butikowej tłoczni Dapayka Solo – Fenou. Teraz dostajemy wybór najciekawszych utworów z tych krążków w formie kompaktowej kolekcji „The Gold Retrospective 2007 – 2012”.

Przypominający nieco z wyglądu Borata producent stawia w większości swych kompozycji na minimalowe brzmienia. To wyraźne świadectwo czasów, w których one powstały. Bo niby z jednej strony sięga po energetyczny tech-house  („Ruff Dancer” czy „5.15 am”), a z drugiej po spowolniony deep house („Love In Looxor” czy „Caracas Soul”) lub masywne techno („Mon Petit Soleil D`Algerie”), ale i tak za każdym razem te podkłady rytmiczne mają zredukowany ton, typowy dla kontynentalnej muzyki klubowej z końca minionej dekady. Oczywiście nie ma nic w tym złego – w końcu większość tego materiału została zrealizowana właśnie w tamtym okresie, a jego twórca wykorzystał obowiązującą wtedy modę w kreatywny sposób.

Oto bowiem na tak wyprodukowane bity Kadebostan nakłada mnóstwo dźwięków akustycznych instrumentów i egzotycznych wokaliz o orientalnym rodowodzie. Kto wie, skąd artysta wysamplował te fragmenty? Czasem wydaje się, że orkiestrowe partie smyczków i dęciaków zapożyczone są z tureckiej tradycji muzycznej („Ruff Dancer” lub „The Souk”), a innym razem brzmieniowe tropy wiodą nas wprost na Bliski Wschód czy nawet do Afryki („Mon Petit Soelil D`Algerie”). Podobnie jest z wokalami – większość z nich zawiera hiszpańskie lub portugalskie słowa, co pozwala się domyślić ich iberyjskiego pochodzenia. Tęskne śpiewy rodem ze znanych u nas z wykonania Marizii czy Misii pieśni fado, nadają poszczególnym kompozycjom zaskakująco uduchowiony charakter, sprawiając że zapominamy, iż mamy w końcu do czynienia z muzyką klubową („Caracas Soul” czy „Batalia En El Cielo”).

Na szczyty swych producenckich umiejętności Kadebostan wznosi się w dwóch kompozycjach. Pierwsza z nich to remiks nagrania „O Fantasma” zrealizowanego przez młodego twórcę ukrywającego się pod pseudonimem Laolu. Minimalowe bity w stylu techno stanowią tu tylko punkt wyjścia do fascynującego zderzenia odmiennych kultur muzycznych: jazzowej partii Rhodesa i latynoskiej wokalizy z acidowym loopem i kosmicznym pasażem syntezatorów. Utwór ten powstał dwa lata temu – dzisiaj Kadebostan i Laolu tworzą już zgrany duet, mający na swym koncie dwa single dla Fenou i Freude Am Tanzen. I druga z najlepszych kompozycji – „Mother Cries”. Tutaj nie ma aż tylu fajerwerków – kruchy podkład rytmiczny o tech-house`owym sznycie niesie smutny śpiew oraz sample pianina i wiolonczeli. Kadebostan tak jednak zgrabnie to wszystko ze sobą splata, że powstaje przejmująca skarga, podczas słuchania której wydaje się, że czas staje w miejscu.

Dobrze, że szefostwo Freude Am Tanzen zebrało najlepsze utwory tajemniczego producenta na jednym krążku. W ten sposób „The Gold Retrospective 2007 – 2012” podsumowuje działalność jednego z najoryginalniejszych twórców minimalowej wersji klubowej elektroniki. Dla wielbicieli fuzji techno i house`u z world music – to zestaw obowiązkowy.

Freude Am Tanzen 2012

www.freude-am-tanzen.com

www.facebook.com/freude.am.tanzen

www.kadebostan.com

www.facebook.com/kadebostan







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy