Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!



Ray Okpara – Good Times

Ten mający rodzinne korzenie w dalekiej Nigerii niemiecki twórca zaczynał swą przygodę z muzyką w połowie lat 90. Mieszkał wtedy w Mannheim i to właśnie tam wraz z dwoma kumplami po fachu – Johnnym D i Nickiem Curleyem – rozkręcił cykl imprez pod hasłem „Rajo” w popularnym klubie The Loft. Kiedy z czasem poszerzył działalność o produkcję własnej muzyki, przeprowadził się do Berlina. Kolejne lata przyniosły publikację nagrań młodego artysty nakładem takich wytwórni, jak Area Remote czy Drumpoet Community.

W końcu Ray Okpara trafił w krąg zainteresowań Anji Schneider i Ralfa Kollmanna. W efekcie tej współpracy Mobilee opublikowała w zeszłym roku aż dwie winylowe dwunastocalówki artysty – „Booty” i „Blues Me Blues”. Ich sukces sprawił, że dwanaście miesięcy później otrzymujemy nakładem berlińskiej tłoczni jego debiutancki album – „Good Times”.

Muzyka niemieckiego producenta idealnie pasuje do obecnego profilu słynnej firmy. Wśród premierowych nagrań Okpary sporo miejsca zajmuje preferowany przez nią od niedawna tech-house. Świadectwem tego jest chociażby kompozycja tytułowa, niemal sąsiadująca z nią „Chi This Wonder Up” czy umieszczona nieco dalej w zestawie „Hero” (zrealizowana z udziałem Justina Side`a). Solidne podkłady rytmiczne stanowią tu bazę dla bogatych aranżacji, łączących wokalne sample i perkusyjne loopy z organicznymi partiami klawiszy i przestrzennymi efektami. Najlepiej w tym towarzystwie wypada „Miami 2012” – minimalowy killer o dubowej obróbce nagrany przez Okparę wspólnie z amerykańskim duetem Wilo & Gil.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2073827-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2073827-02″ allowscriptaccess=”always”]

Druga odsłona płyty niemieckiego artysty ma cieplejszy charakter. Składają się bowiem nań utwory osadzone w formule oldskulowego house`u. Najpierw lądujemy w Nowym Jorku – bo szurające bity wskazują, że ich twórca nie gardzi wywodzącym się z tego miasta a nieco dziś zapomnianym garage`owym brzmieniem. Tak dzieje się w „Cats Love” (z wokalnym udziałem Katrin Cürük) i „Dr. Sunnys Wisdom”, gdzie masywne rytmy wnoszą soulowe wokale i funkowe wariacje klawiszy. Potem czas na przenosiny do Chicago. Automat perkusyjny smaga twardymi uderzeniami bitu a basy pomrukują złowieszczo – to znak, że Okpara sięga po szorstkie dźwięki rodem z klasyki muzyki tanecznej z Wietrznego Miasta. Jest tu również miejsce na mroczną nawijkę czy acidowe warknięcia – choćby w „Who Wants Acid”, „Fate” i „Shinigami”. Wszystko to jednak pozbawione jest typowo chicagowskiej brutalności – bo niemiecki producent wie, jak przystosować takie tony do wrażliwości europejskiego klubowicza.

Najbardziej eksperymentalny charakter ma w tej kolekcji wieńczący ją „Rays Gittrip”. Zaczyna się od afrykańskich perkusjonaliów – do których potem dołączają partie akustycznej gitary i subtelne pasaże Rhodesa. Wszystko to podszywa strumień przeciągłych syntezatorów o kosmicznym tonie – nadając w ten sposób kompozycji lekko krautowy charakter. W efekcie utwór ten przeradza się w pomysłowy hołd Okpary dla muzyki ze swych dwóch ojczyzn – Nigerii i Niemiec.

„Good Times” to jednak przede wszystkim solidna porcja muzyki tanecznej, potwierdzającej mocną pozycję jej autora na europejskiej scenie klubowej. Właściwe dziwne, że Mobilee wydaje ten materiał tylko w wersji cyfrowej – bo na winylu pojawi się jego nieco okrojona wersja. Debiutancki album Raya Okpary z powodzeniem można przecież postawić obok wcześniejszych pozycji albumowych cenionej wytwórni.

Mobilee 2012

www.mobilee-records.de

www.facebook.com/mobilee

www.facebook.com/rayokpara

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.