Wpisz i kliknij enter

Daniel Maloso – In And Out

Powołana do życia trzy lata temu przez Matiasa Aguyao wytwórnia Cómeme właściwie nie ma swojej stałej bazy, bo podobnie jak jej właściciel przenosi się co chwilę między Beunos Aires i Santiago a Kolonią i Londynem. Nie przeszkadza to jednak cenionemu producentowi publikować jej nakładem wyróżniające się na współczesnej scenie klubowej płyty. Poza serią winylowych dwunastocalówek w zeszłym roku otrzymaliśmy od niego debiutancki album Rebolledo, a teraz – również debiutancki album Daniela Maloso.

Ten pochodzący z Meksyku artysta objawił swój talent całkiem niedawno – bo jego pierwszy singiel ukazał się nakładem wytwórni Matiasa Aguayo zaledwie dwa lata temu. Ponieważ „Desierto” stał się sporym sukcesem, rok później ukazał się kolejny zestaw – „Hijos De Jose”. Oba te krążki były tak naprawdę jednak tylko przedsmakiem do tego, co przynosi nam obecnie „In And Out”.

Na swym debiutanckim albumie Maloso zabiera nas na wycieczkę do najbardziej mrocznych klubów sprzed ćwierć wieku. Kiedy otwierają się przed nami ich blaszane wrota, od razu bucha gorąca i zmysłowa muzyka. Rozpoczynająca całość „Shera” to wysmakowany hołd dla Liaisons Dangereuses – najważniejszego projektu z hiszpańskojęzyczną muzyką taneczną lat 80. Idąc dalej tym tropem, trafiamy na „Body Music”. To kontynuacja poprzedniego wątku – bo tym razem meksykański producent sięga po ciężkie bity i zbasowane klawisze rodem z produkcji duetu D.A.F., uzupełniając je jednak we własnym stylu acidowym loopem i dyskotekowym chórkiem. Podobne dźwięki wracają jeszcze potem w „Steady Rolling (All My Life)” – choć tym razem bliżej im do późniejszych dokonań muskularnych Niemców rodem z płyty „First Step To Heaven”.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2056053-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2056053-02″ allowscriptaccess=”always”]

Bardziej perwersyjną wersją klasycznego EBM otrzymujemy w „Cafe Obscuro”. W tytułowej knajpie musieli niegdyś spotykać się fetyszyści spod znaku sado-maso – bo Maloso modeluje tutaj uderzenia automatu perkusyjnego na smagnięcia rzemiennym pejczem. Te skojarzenia wiodą nas wprost do „Punk Reggae Disco”. Z mrocznych czeluści brudnego klubu wyłaniają się tutaj posępne postacie przypominające członków grupy Borghesia – a mechaniczne electro uzupełniają kraftwerkowe klawisze i rozedrgany pochód przesterowanego basu, jaki pamiętamy choćby z ich płyty „Love Is Colder Than Death”. Idealnie pasuje do tego klimatu również „They Came At Night”. Choć tym razem meksykański producent sięga po chicagowski house – i tak ozdabia go moroderowym loopem o mocno erotycznej energii w stylu słynnego „I Feel Love” Donny Summer.

Klasyczne disco pojawia się zresztą już tutaj wcześniej – ale w bardziej europejskiej odsłonie. „Boney” mówi już zresztą samym tytułem wszystko: to hipnotyczny killer rodem z monachijskich klubów drugiej połowy lat 70., wywiedziony z jednej strony z krautowych eksperymentów Ash Ra Temple, a z drugiej – z masowej produkcji tanecznej Franka Fariana. „Right Kind” sprawia, że przenosimy się bardziej na południe kontynentu. Maloso stawia tym razem na soczyste italo-disco z rozśpiewanym chórkiem w stylu dawnych dokonań Freda Ventury. Ciekawą syntezą „czarnego” funku i „białego” EBM jest w tym zestawie „Control Y Voltaje”. Antytezą tego zmysłowego  grania jawi się natomiast „Mamihlapinatapai” – złowieszcza wizja chmurnego minimal wave, które mógłby firmować sam Conrad Schnitzler z okresu eksperymentów na płycie „Auf Dem Schwarzen Kanal”.

„In And Out” to wyjątkowo seksualna płyta – ale w mocno dekadenckim stylu. Znajdujące się na niej nagrania przywołują apokaliptyczne czasy, kiedy egzystencjalny pesymizm prowadził do perwersyjnego erotyzmu uprawianego w takt mrocznych ale rytmicznych nagrań tworzonych w podziemnych bunkrach odciętego od całego świata Berlina Zachodniego. Posłuchajcie tej muzyki – a poczujcie rozkoszne pieczenie od uderzeń skórzanego pejcza na własnej skórze.

Cómeme 2012

www.musicacomeme.com

www.facebook.com/musicacomeme

www.facebook.com/pages/Daniel-Maloso







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
M
M
8 lat temu

recenzja lepsza niż muzyka! 🙂

Polecamy