Wpisz i kliknij enter

TNM After Party- relacja

Kiedy wchodziliśmy do Hipnozy ok 23.00 po długiej, ale wesołej podróży z Wrocławia, nic nie wskazywało na to, że impreza potoczy się  w tak przewrotny sposób. Przewrotne i kapryśne było bowiem nagłośnienie, na którego jakość nie sposób było nie zwrócić uwagi. W imprezowy nastrój bardzo efektywnie wprowadził nas Kepa, który budował napięcie przy pomocy tracków takich artystów jak m.in Silent Servant. Z powodu nagłośnienia zniecierpliwiony Andy Stott wyraźnie szperał w utworach i dobierał je techniką, która pozwalała wyłapać odbiorcom jak najszersze spectrum dźwięków. W ostateczności powstał bardzo eklektyczny, eksperymentalny set, który utwierdzony był w kawałkach, skupiających na sobie m.in takie gatunki nowych brzmień jak jungle, drum’n’bass, dub step, ware house i techno. Może to nie było do końca to, co Stott chciał z siebie dać i po sobie zostawić, ale z przyczyn czysto technicznych, to zadanie nie należało do najprostszych. Artysta jednak mimo tego, że był trochę podenerwowany całą sytuacją, wywiązał się z niej bardzo dobrze i zebrał zdecydowanie ponadprzeciętne owacje, przerywane dzikimi okrzykami ‚Więcej Andrzej!’.

Pod koniec miksu Stotta na scenie pojawił się Lucy i atmosfera zdecydowanie się zagęściła. Lucy ze zmierzwionym włosem, w przesadnie dużych okularach i wyglądający bardzo niepozornie zagrał mocnego, pięknego seta, osadzonego w ciężkim techno, nie dając nam także wcale zapomnieć o charakterystycznym brzmieniu Stroboscopic Artefacts. Cały czas nie mogłam się oprzeć porównywaniu jego niezbyt rosłej osoby do ogromu muzyki, którą nam serwował. Ten kontrast zawsze bardzo mnie uderza. No i najważniejsze- mniej więcej w połowie jego występu dźwiękowcy porządnie nagłośnili lokal, tak że nie było się już do czego uczepić. Magicznym momentem okazało się wplecenie do miksu utworu atypowego w porównaniu do konwencji całości. Tak jak jeden gen może wywołać mutację, rzutującą na fizjonomię całego organizmu tak ten utwór zmienił ‚wygląd’ całego seta:

http://www.youtube.com/watch?v=3grTvaQ8pAM

 

 

Dzielnie finiszował z nami NONE, który zagrał w swoim secie m.in ‚Subzero’ Bena Klocka i pomógł zakończyć nam całą imprezę nad ranem, tak że wychodziliśmy z lokalu tanecznym krokiem i w pozytywnych nastrojach witaliśmy leniwie wstające słońce.







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

3 pytania – NOON

Tuż przed premierą nowego materiału sprawdzamy co słychać u Mikołaja Bugajaka.