Wpisz i kliknij enter

Mikrodźwięki Micromelancolié

Topnienie kostki lodu, zderzenie dwu galaktyk, bzycząca mucha. To tylko niektóre z domysłów bohatera jednego z opowiadań J.G. Ballarda, który został poddany testowi na rozszyfrowanie mikrodźwięków. Na nietypowy seans zaprosił go ekscentryczny naukowiec, pracujący w materii wzmocnionych brzmień, obserwowanych jak gdyby pod mikroskopem. Jego badania miały służyć zbadaniu zależności wybrzmień, a także odnalezieniu zastosowania amplifikacji dla nauki.

Na kilku kartach opowieści między bohaterami toczy się oparta na rywalizacji gra, której tragiczny finał stanowi dla czytelnika zaskoczenie. Jednak ważniejsze wydaje się to, jak Ballard w trakcie intrygi rozwija ideę mikrodźwięków, obrazowo opisując te niezwykłe fenomeny, kryjące w sobie „coś z wariackich nowinek jak powiększone zdjęcie twarzy ćmy czy brzytew”. „Dźwięk przypominał szybki metaliczny szelest, taki jaki wydają opiłki żelaza sypane do lejka. Trwał dziesięć sekund, powtórzył się dwanaście razy, potem ucichł nagle po serii świetlnych mgnień” – to o odgłosie spadającej szpilki. Pisarz mówi o emocjonalnym potencjale kryjącym się w abstrakcyjnych brzmieniach, nie zawsze dającym się uchwycić. Przy okazji daje lekcję metaforycznego pisania o delikatnej materii dźwiękowej.

Fantazja Ballarda znajduje swe ucieleśnienie w poszukiwaniach sceny elektronicznej. Muzyczne przygody Micromelancolié, czyli projektu Roberta Skrzyńskiego, to właśnie tego typu historie opowiadane poprzez mikrodźwięki – edytowane przede wszystkim za pomocą samplera. Autor do swego artystycznego CV może wpisać aktywność na polu sztuki wizualnej oraz dźwiękowej, wydawanie albumów pod rozlicznymi pseudonimami w oficynach na całym świecie, czy prowadzenie net-labeli (49manekinów, 77industry). Jego twórczość można orientacyjnie określić za pomocą słów-kluczy w rodzaju drone, ambient, noise.
Owl Eater
Odczucie déjà vu towarzyszy mi, gdy słucham kompozycji rozciągających się na dwóch stronach kasety „Owl Eater”. Materiał wydany przez amerykańską oficynę Already Dead, zdaje się bazować na samplach zaczerpniętych ze znajomych mi płyt, trudno jednak dokonać ich ostatecznej identyfikacji. Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na inspiracje Skrzyńskiego, łatwe do odnalezienia bezpośrednio w jego miksach. Pojawiają się w nich między innymi Deathprod, Cremaster, eRikm, Robert Piotrowicz, Neurobot, Za Siódmą Górą, Księżyc. To tylko kilka znaczących tropów, które stopniowo zacierają się podczas kolejnych odsłuchów autorskich albumów Micromelancolié.

Minorowy nastrój, lecz nie całkiem depresyjny, zbliża kompozycje Skrzyńskiego do propozycji duetu My Cat Is An Alien. Podobnie jak u Włochów, utwory opierają się na dronach inkrustowanych delikatnymi ozdobnikami. Na „Owl Eater” wokół zapętlonego fortepianu oraz jednostajnego szumu rozbłyskują mikro-zdarzenia. Ktoś odpala fajerwerki, z oddali dochodzi sygnał pogotowia, dzieci droczą się podczas zabawy. Stopniowo pojawiają się instrumenty, przede wszystkim perkusjonalia oraz nieco upiorne, sapiące głosy. Nerwowe szarpanie strun kontrabasu napędza drugi fragment „Owl Eater”, tym razem bardziej niejednorodny i rytmicznie agresywny. Istotną funkcję pełni montaż fragmentów, przywodzący na myśl zabiegi opanowane do perfekcji przez Giuseppe Ielasiego – precyzyjne cięcia bloków muzycznych, w zaskakującym momencie rozbijające ich linearną ciągłość. Kalejdoskopowego wrażenia dopełnia zabawa z lewym i prawym kanałem, pomiędzy którymi wędrują kapryśne dźwięki.
Gravity Boat
Firma Jozik Records z bazą w Finlandii sfinalizowała album „Gravity Boat”, wydany także w Australii przez Twice Removed. Na kasetowe nagranie składają się majestatyczne drony i jeszcze więcej opowieści utkanych z field recordingu. „Nature never produces the same beat twice” to tytuł wydawnictwa duetu Zavoloka/AGF (którego fragmenty zostały wykorzystane w utworze „Timelines” na stronie A), mogący służyć za motto albumu. Odgłosy natury, czy pod postacią nawoływania mew, treli pospolitych ptaków, czy rozmaitych żywiołów, stanowią tkankę różnicującą kompozycje.
Prayer Calls
Najbardziej posępnie w omawianym zestawie prezentuje się „Prayer Calls”, wynik współpracy z Norwegiem Sidje Bjerga. Wrażenie może być efektem sugestii oprawy wizualnej oraz profilu wydawnictwa – Aurora Borealis specjalizuje się w „mrokach” i eksperymentalnych odmianach metalu. Trzy utwory to kolaże łączące wiele źródeł dźwięku, ufundowane na szorstkich dronach. Bjerga dodał elementy elektroniki, nagrań terenowych oraz efekty manipulacji na taśmach. Artyści stworzyli spójną wypowiedź, nie przeładowaną bodźcami, acz intensywną. Za lejtmotyw służą nagrania z obrządków religijnych, co warto podkreślić, różnych grup wyznaniowych. Muzyka, mimo że abstrakcyjna i niejednoznaczna, jawi się jako medytacja nad duchową kondycją, stawia pytanie nad możliwością doznań metafizycznych.

***

Wracając do opowiadania Ballarda, warto na koniec wyjaśnić zasygnalizowany wątek konfliktu między bohaterami. Sesja rozpoznawania mikrodźwięków okazuje się starannie zaplanowanym aktem zemsty. Jej uczestnik zostaje ukarany za uwiedzenie żony świadomego zdrady naukowca. Ten postanawia otruć rywala, przedtem jednak przedstawia mu dźwięki niewiadomego pochodzenia, „rytmy potężne i nieśpieszne, przeładowane głębokim ołowianym charkotem gigantycznych miechów”.

W końcowych wersach, na chwilę przed śmiercią przeciwnika, tajemnica zostaje objawiona. Niepokojące nagranie przedstawia zamplifikowany pocałunek kochanków, przyłapanych przez czułe mikrofony w studio naukowca. W tym momencie abstrakcyjne brzmienia nabierają niezwykłego ciężaru.

Tego rodzaju emocjonalny ładunek czasami udaje się osiągnąć w muzyce, poprzez dobór odpowiednio nasyconych sampli.


Micromelancolié – coughserenades.blogspot.com

J.G. Ballard, Rzeźbiarze chmur (Kraków, 2010)







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
08:57
08:57
7 lat temu

Gra Microflvrscnce. Może nieco zbyt wcześnie na wnoioski ale kaseta z powodzeniem mogłaby ukazać się w Tranquility Tapes! Fajne!

08:57
08:57
7 lat temu

Dzięki!

Polecamy