Wpisz i kliknij enter

Karocel – Plaited

Błyskotliwe połączenie popowej wrażliwości z taneczną funkcjonalnością, wzbogacone naturalnymi brzmieniami. 

Granie klubowej elektroniki na żywo nie jest nowym pomysłem, ale ciągle zyskuje kolejnych zwolenników. Nic więc dziwnego, że dwa lata temu członkowie niemieckiego zespołu Marbert Rocel, nagrywającego dla wytwórni Compost, połączyli swe siły z perkusistą Michaelem Naglerem i producentem Mathiasem Kadenem, czego efektem okazała się formacja Karocel. Jej improwizowane koncerty spotkały się z ciepłym odzewem w całej Europie – co sprawiło, że grupę można było oglądać nie tylko w klubach, ale i na dużych festiwalach.

Jesienią zeszłego roku, muzycy podbudowani udanymi występami, postanowili zrealizować debiutancki album. Instrumentalne podkłady na krążek powstały w ciągu trzech intensywnych jam sessions. Potem tylko swoje wokale dołożyła śpiewająca w Marbert Rocel czarnowłosa Antje Seifarth. W konsekwencji powstało dziesięć piosenek, która jeńska wytwórnia Freude Am Tanzen opublikowała właśnie na albumie „Plaited”.

Pierwsze dwa utwory to elegancki tech-house, w którym czuć produkcyjną rękę Mathiasa Kadena. Nienachalne bity oplatają tu zawijane pochody masywnego basu, a rwane pulsacje lekko zdubowanych klawiszy mijają się z funkowymi akordami „żywej” gitary i energetycznymi partiami jazzowych dęciaków. Piosenkowy charakter nadaje obu kompozycjom ciepły głos wokalistki („Don’t Play” i „Undo”).

„Watts” przynosi wyraźne zwolnienie tempa. Tutaj w roli głównej są bowiem bardziej klimatyczne dźwięki – sample latynoskiego piano i matowy pasaż organów rodem z klasycznego fusion. Niemal całkowicie pozbawiony tanecznego groove’u jest utwór „Parallels” – a jego romantyczną aurę tworzą tylko rozmarzone dęciaki i tęskny Rhodes. „Tease You” zaczyna się jak nowoczesna piosenka pop – dopiero potem łapie klubowy puls, łącząc przebojową melodię z jazzowymi samplami, niczym najlepsze produkcje Roisin Murphy.

Mathias Kaden jak pamiętamy był jednym z ciekawszych twórców minimalu. Echem tych jego dokonań jest tutaj „Boyz” – hipnotyczne nagranie, w którym łagodnie plumkające syntezatory zostają zatopione w gąszczu poszatkowanych dęciaków. Dla kontrastu „This One” zaskakuje oldskulowym brzmieniem z połowy lat 80. – bo to sprężysty electro-funk buchający dynamicznymi dźwiękami fortepianu i saksofonu. Lekko podłamany bit o house’wym metrum wiedzie z kolei „Whiteout” – splatając melodyjną wokalizę Seifarth i wibrafonowe klawisze w klubowy hicior.

Debiutancki album Karocel lokuje się w pobliżu wcześniej wydanych przez Freude Am Tanzen płyt Mariana, Marka Hemmanna czy Douglasa Greeda. To błyskotliwe połączenie popowej wrażliwości z taneczną funkcjonalnością ma jednak jeden plus więcej – „żywą” energię, płynącą z dźwięków emitowanych przez dęciaki czy Rhodesa. Warto by było Niemców sprawdzić na koncercie – może zawitają w ramach promocji swego debiutu również do Polski?

Freude Am Tanzen 2013

www.freude-am-tanzen.com

www.facebook.com/freude.am.tanzen

www.karocel.com

www.facebook.com/karocel







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Marta
Marta
8 lat temu

Wreszcie! 🙂

Polecamy

Nowości z International Anthem

Odwiedzamy katalog chicagowskiej oficyny International Anthem, gdzie ukazały się nowe wydawnictwa Makaya McCravena i Bena LaMara Gaya.