Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Nightmares On Wax – Feelin’ Good

DJ EASE aka George Evelyn to weteran, legenda, ikona, a tworzył już wtedy, kiedy wielu naszych czytelników nie było jeszcze na świecie – i można by długo wyliczać, tylko po co? Nowa płyta Nightmares On Wax ma tyle (a nawet więcej) energii, co debiuty niektórych artystów i nawet bez historycznego tła słucha się jej wyśmienicie…

Mieszkający na Ibizie Evelyn pochwalił się, że w końcu zdołał skrzyknąć band i zorganizować soundsystem – udziela się m.in. Mozez z Zero 7, czy aranżer Jazzanovy Sebastian Studnitzky. Wspomina, że często starał się tworzyć muzykę, aby ludzie czuli się po prostu dobrze, czyli jak w tytule nowej płyty – teraz dzięki zmianom i zaproszonym gościom może dać porządną tego próbkę. Zawsze wierny wytwróni Warp, w której był od samych jej początków, otwiera z hukiem dawno zatrzaśnięte okiennice na dźwięki trip-hopu i downtempo.

Owe dźwięki wyważyły zamkięte okna, jednak tym co kusi, jest ten ciężki do uchwycenia eklektyczny wachlarz – wszystko to, co mieści się między bitami a samplami. A może tam być… wszystko. Zmysłowe downtempo, trochę popu? Proszę bardzo – „There 4u”, „Master Plan”. Soul z lat 60.? Również proszę bardzo – „Give Thx”. Chillout i nu-jazz? „Luna 2”. Funk, coś bardziej tanecznego i żywiołowego? „Now Is The Time”. W zestawie znajdzie się nawet bujające w rytmie jamajskiego dubu i dancehallu „Be, I do”.

Dawno żadna płyta nie przyniosła mi takiej przyjemności – można jej słuchać i rozpływać się nad nią na kompletnym luzie, w myśl przesłania Nightmares on Wax. To na pewno jedna z niespodzianek sezonu, kiedy niezauważony przez większość stary Jedi prezentuje takie numery, nie musząc desperacko chwytać się trendów i kokietować publiczności. W rytm oldschoolu kręci się ten krążek, a na nim styl i intuicja nie do zdarcia.

Warp, 2013

4/5

Najlepsze momenty: „Tapestry”, „Now Is The Time”, „Give Thx”, „Be, I Do”

http://www.nightmaresonwax.com/

https://www.facebook.com/nightmaresonwaxofficial

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. reznik

    byle jaka popowa papka która pokazuje że modne jest dołączanie do nurtu mainstreamowego dla kasy… szkoda że Warp wydaje coraz więcej słabych płyt