Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.

Paweł Doskocz / Vasco Trilla – Hajstra
Jarek Szczęsny:

Nieprawidłowości w działaniu zmysłów.

Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.



Sawlin & Subjected – Foreign Awake Pt.1

Speedy J i jego Electric Deluxe przędą sobie świetnie od 2008 r., kiedy to ukazało się pierwsze wydawnictwo nakładem tego labelu – „Red Shift”. Pod skrótem EDLX kryje się 46 chirurgicznie dopracowanych wydawnictw, autorstwa takich tuzów jak Terrence Fixmer, Audio Injection, Tommy 47, Brendon Moeller i wielu innych, którzy zatrzęśli światem, wirującym się w tempie 4/4.

Ronnie Sawlin to kolejny artysta z serii niemedialnych i unikających rozgłosu. W sieci krąży jedno, jedyne jego zdjęcie – na nosie ciemne szkła, a w ręce puszka… Lecha. Ukończył inżynierię dźwięku w Berlinie, a aktualnie prowadzi w sercu tegoż miasta studio masteringowe. Od czasu jego debiutanckiej EP-ki w 2010 r. pojawiło się jeszcze osiem jego wydawnictw – głównie nakładem Vault Series w kolaboracji z producentami działającymi jako Subjected i Moerbeck. Sawlin woli używać analogowego sprzętu i grać live-acty. Bardzo ostrożnie wybiera labele, w których chce wydawać.

Subjected to także osoba skrzętnie ukrywająca swoją tożsamość. Taką taktykę zasłaniania twarzy, można uznać za celowy zabieg stylistyczny, gdy produkcje wyraźnie szkicują jego osobowość, co łatwo pozwala nam ją scharakteryzować. To stały bywalec E-Werk i Tresora, dorastał w Berlinie, w dzielnicy przytłaczającej swoim monotonnym krajobrazem miejskiej dżungli – Hellersdorf. Zaczynał od hip-hopu i rapu. Niedługo potem odnalazł się w rozkwitającej elektronice i DJ-ingu, żeby od 2006 r. wziąć się na poważnie za produkcję. Jego wspaniały album „Zero” dla Vault Series, odbił się szerokim echem wśród słuchaczy i zebrał świetne recenzje.

„Texture 2” wprowadza nas w pierwszą część wydawnictwa „Foreign Awake”. Kompozycja jest jak wygaszony wulkan, w którego wnętrzu wciąż bulgocze lawa. Spowija nas gryzącym pyłem kontrastujących ze sobą dźwięków wokół niepewnego gruntu, któremu odpowiada tu ustawicznie zmieniający się rytm.

„Texture 3” to bardzo refleksyjny numer, który jednak paradoksalnie znalazłby swoje parkietowe zastosowanie, nadałby się też świetnie na wygaszenie mocno pompującego seta. Jest nastrojowy, wibruje od dźwięcznych sampli, a zasadzony jest na silnej linii basowej.

„Texture 4” brzmi nieco bardziej futurystycznie od poprzedniego utworu. Jest idealnie wyważony, wysoko osadzony świdrujący loop świetnie komponuje się z miarowym stukotem stopy.

Post-apokaliptyczny obraz malowany farbami o raczej matowych kolorach, mroczny, głęboki i niebezpiecznie hipnotyzujący – czyli Sawlin & Subjected w ich najefektowniejszej odsłonie. Nagrania z ich plyty to utwory szorstkie i przyprawiające o ciarki, jak nienaoliwione trybiki pocierają o siebie, wydając dziesiątki niepokojących zgrzytów. Łagodzącej natury przysparza im nastrojowy ambient, którym charakteryzują się produkcje Sawlina dla oficyny Ann Aimee. Chwytliwy groove, cierpko-gorzkie sample powleczone cienką warstwą zdradliwej słodyczy – tak można opisać pierwszą część serii „Foreign Awake”.

Coraz więcej jest takich twórców, którzy wypierają się swojej tożsamości na rzecz muzyki. Uważam, że taka strategia pomaga nam oddalić konotacje z osobą, która stoi za produkcjami. Wypracowany wizerunek sprawia czasem, że nie przykładamy odpowiednio dużej wagi do tego, czym zajmuje się artysta, ale do niego samego (patrz: Nina Kraviz i jej wywiad w wannie). Sawlin i Subjected są tajemniczy i produkują równie tajemnicze tracki, wizja ich muzyki pokrywa się z wizerunkiem, co na mnie osobiście robi wielkie wrażenie, napawa szacunkiem do nich, a jednocześnie sprawia, że mój odbiór ich twórczości jest dostatecznie subiektywny. Nic dodać, nic ująć.

Informacja dla zagorzałych fanów brzmienia EDLX i techno-turystów – już 18 października w ramach festiwalu Amsterdam Dance Event odbędzie się mały showcase EDLX. Szczegóły znajdziecie pod adresem http://www.residentadvisor.net/event.aspx?515465.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.