Wpisz i kliknij enter

Stefan Wesołowski – Liebestod

Muzyczna wyobraźnia polskiego artysty zawisła gdzieś w wagnerowskiej epoce, z tym, że to Wesołowski mógłby nauczyć niemieckiego kompozytora dodawania elektronicznych bitów do jego dzieła „Tristan i Izolda”.

Stefan Wesołowski wpisał się swoją nową płytą „Liebestod” do katalogu amerykańskiej wytwórni Important Records. Wesołowski jako wykształcony muzyk świetnie zna klasykę i potrafi ją umiejętnie zaadaptować do swojej twórczości.

Wagner stworzył swoją operę w czasach, gdy nie było nawet jeszcze kina i wielkie wydarzenia kulturalne nie miały wtedy konkurencji. Dzisiaj, kiedy zalewa nas cyfrowy ocean muzyki, a w łączach internetowych pulsuje muzyczna krew, pomimo otaczającego nas przesytu, powstają albumy zapadające głęboko w pamięć.

Wesołowski inspiruje się klasyką, w mniejszym lub większym stopniu, a sposób w jaki to robi przypomina mi przenoszenie w dłoniach wody – z jednego miejsca w drugie. Całe szczęście, metoda jaką wykorzystał autor, nie polega na tym, aby nie uronić żadnej kropli, lecz aby jak najwięcej wody wyleciało z jego dłoni i zostało dużo miejsca na swoje pomysły. Na krążku „Liebestod” wcale ich nie brakuje.

Imponujące dwa pierwsze fragmenty („Ostinato” i „What The Thunder Said”) są wyrazem repetytywnych gęstych harmonii, w których kołaczą też reich’owskie hipnotyczne echa fortepianowych powtórzeń. Po tych utworach mam wrażenie, jakbym obcował z płytą wydaną przez islandzką Bedroom Community. Wesołowski z pewnością dogadałby się z Nico Muhlym. Lekcję dla Wagnera z wklejania bitów, tak aby stały się doskonałym motorem rytmicznym, znajdziemy w „Route”. Panie Wagner, szkoda że nie miałeś tej przyjemności dodawania do swojej twórczości mistycyzmu w postaci elektroniki.

W tytułowej miniaturze mamy temperamentną frazę fortepianu, żyjącą w jak najlepszej zgodzie z resztą instrumentów. Umiejętne budowanie napięcia oraz paraliżujący liryzm znalazł się w nagraniu „Tacet”, do którego wkradło się trochę elektronicznych szumów. Za to doskonały „Hand Im Haar” jest pełen filmowej nostalgii, dający poczucie słuchaczowi rozpadania się na kawałki.

Rok 2013 obfituje w świetne płyty rodzimych artystów, co potwierdza „Liebestod”. Album został świetnie nagrany i wyprodukowany. A rozpisanie kompozycji na większy skład (powyżej 3 lub 4 osoby) okazało się być wyśmienitym pomysłem. Mówić, że Wesołowski stara się pożenić swoje pomysły z wagnerowską ideą monstrualnych dzieł byłoby nie na miejscu, zarówno względem wielkiego Wagnera jak i polskiego kompozytora. Skłoniłbym się w stronę niezwykłej świadomości autora jako katalizatora filtrującego to, co najlepsze w muzyce klasycznej, uzyskując esencję, która znakomicie łączy się z nowoczesnym myśleniem o współczesnej kompozycji.

08.11.2013 Polska, 26.11.2013 świat | Important Records

Powyżej promocyjny podcast przygotowany przez wytwórnię, który można pobrać, a w nim znajdziecie jeden utwór Stefana Wesołowskiego – „Hand Im Haar”.

Strona facebook Stefana Wesołowskiego »

 







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy