Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Jonsson/Alter – 2

Wielu jest producentów sięgających po podobne rozwiązania melodyczne czy aranżacyjne – ale ci dwaj Szwedzi mają jakiś wyjątkowy dar do tworzenia niezwykle pięknych brzmień.

Kiedy Henrik Jonsson, znany jako Porn Sword Tobacco oraz Joel Alter, wpadli na siebie przypadkowo dwa lata temu w Berlinie, żaden z nich nie spodziewał się, że efektem tego spotkania będzie znakomita płyta powstała w ramach zorganizowanego kilka dni później niezobowiązującego jamu. Wyjątkowo udane połączenie klubowej rytmiki z nostalgiczną melodyką sprawiło, że wspólny album obu twórców, opublikowany przez zaprzyjaźnioną z nimi wytwórnię Kontra-Musik, stał się szybko autentycznym bestsellerem na elektronicznej scenie.

Nic więc dziwnego, że Jonsson i Alter zmuszeni byli wyruszyć z tym materiałem w świat. Te koncertowe doświadczenia sprawiły, że postanowili zrealizować drugą część płyty, koncentrując się tym razem na zdecydowanie bardziej wyrazistej rytmice. O ile nagrania, które trafiły na fonograficzny debiut duetu narodziły się w domowych warunkach i były miksowane na komputerowych głośniczkach, tak te nowe zrealizowano w pełni profesjonalnym studiu. Dzięki temu już na pierwszy rzut ucha słychać, że są staranniej wyprodukowane i mają o wiele lepszą dynamikę.

Kiedy płyta pojawia się w odtwarzaczu – przez pierwszą chwilę mamy wrażenie, że nastąpiła pomyłka i z głośników słychać jakiś nieznany utwór The Orb z sesji do pamiętnego „UFOrb”. Toż przecież to samo deep techno: podwodne pasaże syntezatorów, kosmiczne szumy i masywny bit z dubowym pogłosem. Jonsson i Alter składają w ten sposób stylowy hołd dla swym muzycznych początków, ery beztroskiego rave’u, w której było miejsce na różne odmiany nowej elektroniki. Brzmienia te powracają jeszcze raz na koniec albumu, zamykającym całość starannie przemyślaną klamrą. „Efterfesten” ma co prawda bardziej minimalistyczny charakter – ale i tak galopuje w takt przestrzennego techno, wypełnionego pogłębionymi basami i wokalnymi efektami.

Zdecydowanie autorską wizję tego rodzaju muzyki wnosi na płytę drugie nagranie z zestawu – „Brevet Hem”. Szwedzcy producenci w ciekawy sposób uzupełniają twarde bity i matowe klawisze eterycznym głosem gościnnie śpiewającej tu japońskiej wokalistki o pseudonimie Kazumi. Epickie deep techno powraca potem w kompozycji „Svalor” – uwodząc podniosłą partią syntezatorów o niemal prog-rockowym oddechu. W „Praha” Jonsson i Alter rezygnują prawie w ogóle z rytmiki – prawie, bo płynne akordy zdubowanych klawiszy podszywa tu ledwo słyszalny, podskórny puls, który brzmi, jakby dochodził do słuchacza zza grubej ściany.

„En Melodi” odsłania jaśniejszą stronę muzyki szwedzkiego duetu – tym razem sięga on bowiem po miarowy deep house, ozdabiając go z jednej strony wibrafonowym plumkaniem, a z drugiej – melancholijnymi tonami fortepianu. Brzmieniowym kuzynem tej kompozycji jest „Tribunen” – tęskny klimat utworu konstytuują również akordy piano, tym razem jednak bardziej mroczne, oplecione smugami dubowych szumów i pogłosów. „Tuffa Sig” to z kolei ukłon w stronę muzyki z Chicago – bo głęboki bit uzupełniają tu przyjaźnie kumkające dźwięki Rolanda TB-303. Najcięższy w tym zestawie jest „Jimi” – zwalisty hard house o łupanym rytmie, którego surową moc sugestywnie łagodzą kaskady onirycznych syntezatorów.

Drugi album Jonssona i Altera to muzyka wyjątkowej urody. Wielu jest producentów sięgających po podobne rozwiązania melodyczne czy aranżacyjne – ale ci dwa Szwedzi mają jakiś specjalny dar do tworzenia niezwykle pięknych brzmień. Może to skandynawskie korzenie sprawiają, że pod ich palcami taneczne nagrania zyskują niesamowity wręcz klimat jesiennej zadumy. Posłuchajcie sami – już po pierwszym odtworzeniu, będziecie w tej płycie zakochani!

Kontra-Musik 2013

www.kontra-musik.com

www.facebook.com/kontramusik

www.facebook.com/jonssonalter

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. deez

    Ktoś może wie czy ten album wyjdzie też na nośniku CD?