SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Phill Niblock – Touch Five

To nie jest muzyczne obmacywanie się, lecz pięć konkretnych uszczypnięć od Philla Niblocka.

2 października Phill Niblock, jeden z najważniejszych żyjących awangardowych kompozytorów, świętował swoje 80. urodziny. Pierwszą jego miłością był film i fotografia. Pod koniec lat 50. zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie też głównie zajmował się kręceniem filmów dokumentalnych i robieniem zdjęć dla muzyków jazzowych (słynny jego obraz z 1966 r. pt. „Sun Ra – Magic Sun”). Komponowaniem muzyki zajął się dosyć późno, bo dopiero w 1968 r. powstały jego pierwsze prace, a co ciekawe Niblock nie posiada wykształcenia muzycznego, tworząc wyraźnie kierował się intuicją, która nadawała określony tor jego muzyce. Eksperymentował z taśmami, łącząc je z dźwiękami wydobywanymi z tradycyjnych instrumentów. Od końca lat 90. umiłował sobie nowe technologie komputerowe (zwłaszcza oprogramowanie Pro Tools). Niblock to również kluczowa postać katalogu brytyjskiej wytwórni Touch, gdyż od 13 lat wydaje w tej oficynie swoje płyty.

Tegoroczne wydawnictwo „Touch Five” zawiera dwie płyty kompaktowe. Kompozycja „FeedCorn Ear” została rozpisana na elektronikę i wiolonczelę belgijskiego muzyka Arne Deforce. Prawie półgodzinne nagranie powstało w 2012 r. m.in. w studiu Marcusa Schmicklera w Kolonii, gdzie istotną rolę odegrały mikrofony, znajdujące się w tym studiu, następnie Niblock pracował u siebie w Nowym Jorku w Experimental Intermedia, a zakończył pracę będąc w Londynie. „FeedCorn Ear” stanowi również trzecią i ostatnią część tzw. wiolonczelowej trylogii. Dwie poprzednie części można odnaleźć na płytach („Touch Three”, 2006 i „Touch Strings”, 2009), które miały w sobie sporo dusznego klimatu. Z kolei utwór „FeedCorn Ear” jest zrealizowany w innej tonacji, brzmi bardziej przestrzennie, i jest w nim więcej dźwiękowego światła. Co nie zmienia faktu, że spotykamy się z dronową, powolną lawiną, w której mikrotonalne przesunięcia są niezwykle frapujące.

Nagranie „A Cage of Stars” pochodzi również z 2012 r., ale powstało w związku z setną rocznicą urodzin Johna Cage’a, a swoją premierę miało podczas AV Festival. Tutaj mamy elektronikę i elektryczną harfę Rhodri’ego Daviesa. Pierwsza prezentacja tego utworu miała miejsce w Newcastle w towarzystwie oscyloskopowych wizualizacji, uzyskanych dzięki oprogramowaniu Max MSP. Ważną rolę w „A Cage of Stars” odgrywa użycie smyczka e-bow przez Daviesa. Niekiedy mam wrażenie, że nawarstwiające się mikrotonalne struktury i harmonie są generowane przez syntezator. Kompozycje „FeedCorn Ear” i „A Cage of Stars” trafnie podsumowują to, co zdarzyło się w ostatnich latach w muzyce drone. Szczególnie da się to odczuć, patrząc na twórczość amerykańskich i europejskich kompozytorów średniego pokolenia wywodzących się z tzw. minimalizmu.

Na drugim krążku mamy trzy długie nagrania o tym samym tytule, czyli „Two Lips”, ale zagrane przez trzy różne gitarowe kwartety. Kompozycje zarejestrowano w 2011 r. i każda z nich trwa dwadzieścia trzy minuty. Pierwszy utwór został wykonany przez belgijski zespół Zwern i ciężko jest przyznać, że dźwięki wydobywają się z gitar. Bliżej tej kompozycji jest do muzyki generowanej, opierającej się o brzmienie syntezatora modularnego. Bardzo podobnie podszedł do sprawy nowojorski kwartet Dither w kolejnym utworze. Nieco inaczej zinterpretował ten fragment trzeci kwartet gitarowy z USA Coh Da (od tyłu czytane Ad Hoc). Utrzymali swoją płaszczyznę dźwięku na innych rejestrach, bardziej niskich i najbardziej mnie zachwycili swoją wersją.

„Touch Five” to ponad dwie godziny eksperymentów na najwyższym poziomie, choć jedynie przyczepiłbym się do długości trwania kompozycji. Niektóre fragmenty można by skrócić o te kilka minut. Zdecydowanie trzeba posłuchać pierwszej płyty, gdzie mamy dwa długie nagrania („FeedCorn Ear” i „A Cage of Stars”), które zrobiły na mnie największe wrażenie, a w drugiej kolejności amerykański zespół Coh Da. Trzy podstawowe składniki tego wydawnictwa to: kreatywny minimalizm, przestrzenne brzmienie dające się interpretować na wiele sposobów i Phill Niblock w świetnej formie kompozytorskiej.

Już dzisiaj będzie można zobaczyć na żywo Philla Niblocka w Krakowie, podczas festiwalu Audio Art. Kilka dni temu pisaliśmy na łamach Nowej Muzyki o tym wydarzeniu.

14.11.2013 | Touch

Oficjalna strona artysty »Strona Touch Records »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. 99vadim

    Propsy za reckę starego dobrego Niblocka. A teraz, „Early Winter”.

  2. euwu

    dobra nowina na te mroczne dnie. dzięki!