Wpisz i kliknij enter

Kerridge – A Fallen Empire

„A Fallen Empire” to momentami test dla wytrzymałości słuchacza, jednak takich testów chciałoby się zdawać jak najwięcej. Samuel Kerridge dotychczas znany był z EP-ek wydawanych dla Downwards – wytwórni założonej przez Regisa. Jego najnowszy materiał jest zarazem wyraźną kontynuacją wytyczonego wtedy kierunku jak i dużym krokiem naprzód w procesie budowania charakterystycznego brzmienia.

Na swoim debiucie Kerridge wytacza najcięższe działa już w pierwszym utworze. Bas pohukujący na tle wolno rozpędzającego się zgrzytu stanowi wyraźne ostrzeżenie przed tym, co spotka nas w kolejnych numerach. Eskapiści, strzeżcie się. „Black Sun” to ściana ostrego noise’u, która przysłania majaczące na bliskowschodnią nutę wokale. Efekt jest dość złowrogi, choć nieco łagodniejszy niż nagrania White Static Deamon.

Kolejne numery manifestują danceflorowy rodowód tej muzyki. Ten, kto dotrwał do porannego live’a na tegorocznym Unsoundzie, być może pamięta takie lunatyczne killery jak np. „Death Is Uppon Us” czy „Heavy Metal”. Ten pierwszy to surrealistyczny groove, wyłaniający się spomiędzy kolejno wprowadzanych warstw brzmieniowych; etnicznego rytmu, alarmującego dronu, ledwo słyszalnego gwizdu i w końcu jednostajnego uderzenia tybetańskiej trąby.

Drugi natomiast to zapraszające do introspektywnych poszukiwań deep techno w stylu Stotta, zdominowane przez hipnotyczny gitarowy riff i krańcowo przetworzone, dobiegające z daleka melodeklamacje. Pozostałe numery to odwrót od parkietu. Na tle militarnych bębnów pojawiają się falujące przestery, syntezatorowe dysharmonijne mantry i już nieco irytujące piekielne zawodzenia. Pod koniec płyty robi się trochę przyciężko, ale podejrzewam, że właśnie takie było założenie. „Disgust” – tytuł ostatniego numeru jest w tym kontekście wymowny.

Na „A Fallen Empire” pewne wcześniej już zauważalne elementy twórczości Kerridge’a zyskały wyrazistość i masywność. Do tego przestrzenie, które od początku były obecne w jego utworach stały się niesamowicie rozległe, niekiedy aż przytłaczające. Brytyjczyk prowadzi przez nie balansując pomiędzy techno, dronem i industrialnym noisem. Idzie przy tym o krok „głębiej” niż Andy Stott, klimatem eksperymentów przypominając Prurient’a z „Worship is the Cleansing of the Imagination”.

W jego utworach czuć też pewne pokrewieństwo z muzyką wykonywaną przez Phurpę oraz wokalnymi dokonaniami Charlamange’a Palestine’a. „A Fallen Empire” to momentami test dla wytrzymałość słuchacza, jednak takich testów chciałoby się zdawać jak najwięcej. Ta płyta to prawdziwa czarna perła. Jej brzmienie jest niezwykle charakterystyczne i bez problemu wyróżnia się w zalewie podobnych do siebie produkcji. Bardzo polecam.







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Derya
6 lat temu

yeah rock die bude leider kann ich ja seslbt nicht dabei sein ich feier mit euch telepatisch von linz aus! rock’n’roll babies und vorallem: Bunny Lake feat. System Jaquelinde !!!!

Paweł Gzyl
7 lat temu

Killer!

sobek
sobek
7 lat temu

fajny album. szczególnie ‚straight to hell’ !

catsndogs93
catsndogs93
7 lat temu

mocna pozycja.

Polecamy