Wpisz i kliknij enter

Bus – Eagles

Jedenaście utworów niemieckiego duetu przywołuje najlepsze czasy dla berlińskiego dubu z połowy minionej dekady.

Pod szyldem Bus ukrywa się dwóch weteranów niemieckiej elektroniki. Tom Thiel znany jest przede wszystkim jako połowa duetu Sun Electric, który w latach 90. wyznaczał drogi rozwoju ambientowej wersji techno. Daniel Meteo to z kolei spec od cyfrowego dubu, zarówno producent tego typu muzyki, jak i szef publikującej ją wytwórni Meteosound. Działając od 2002 roku obaj artyści dorobili się pod szyldem Bus dwóch albumów – „Middle Of The Road” i „Feelin’ Dank” – wydanych przez kultową wytwórnię Scape.

Po opublikowaniu tego drugiego z krążków, Thiel i Meteo zrobili sobie siedmioletnią przerwę. Powrócili dopiero w 2012 roku, dając improwizowany koncert podczas niesławnej Shitparade w Berlinie. Występ ten dał początek nowemu rozdziałowi w działalności duetu. W ciągu następnych miesięcy obaj producenci siedli nad niedokończonymi (ale też niepublikowanymi) wcześniej nagraniami – i tchnęli w nie nowe życie. Teraz dostajemy je na płycie „Eagles”, wydanej przez zaprzyjaźnioną z nimi berlińską tłocznię Shitkatapult.

Kolekcję otwiera „Miami” – to masywny house podrasowany na dubową modłę, w którym jest miejsce na splątane efekty wokalne i melodyjne partie syntezatorów. Tak mocno taneczny puls ma później dopiero umieszczony pod koniec zestawu „Soundberg”. To już amerykański deep house w pełnej krasie, rozpisany na masywny pochód basu, jazzowe pasaże klawiszy i futurystyczne ozdobniki. W stronę motorycznego electro-funku skręca z kolei „Cold Soup” – uderzając miarowo klaskanym bitem, niosącym rozwibrowane akordy szklistych klawiszy.


„Moons” wprowadzana płytę echa klasycznego dubstepu. Ciężki i rwany rytm Meteo ozdabia jednak psychodelicznym motywem wygranym na „pływającej” gitarze. Jeszcze bardziej brytyjskie brzmienie ma „What Is Paris?”, w którym palce maczał również Tadd Mullinix znany jako Dabrye. Tym razem dubstepowy podkład wnosi falujący pochód rave’owego basu, zanurzony w gąszczu pohukujących efektów. Równie nerwowy puls ma „Pure Singa” – rezonując zwielokrotnionymi perkusjonaliami. Ten angielski trop prowadzi nas do „Rhodeos” – bo kompozycja ta osadzona jest na szeleszczących breakach. Oniryczny klimat nadają jednak całości ciepłe tchnienia organicznego Rhodesa (tytuł przecież zobowiązuje).

Spora część płyty wypełniona jest bardziej klasycznym dubem o reggae’owej proweniencji. „Tamed Lion” taranuje wszystko wokół smolistym bitem i warczącym basem – a w tle pobrzękują jazzowe klawisze. W „Grove” dochodzi do głosu spogłosowana gitara – tworząc niepokojący klimat przygotowań na wojenną wyprawę, znany z klasycznych nagrań jamajskich rockersów z lat 70. Podobnie dzieje się w „Western (Edit)” – z tym, że tutaj producenci nadają temu instrumentowi metaliczne, niemal post-punkowe brzmienie, przywołując wspomnienie dokonań artystów z wytwórni On-U Sound. Najbardziej wyciszony charakter ma w tym zestawie „Skank” – bujając przyjemnie łagodnymi pląsami pogłębionej gitary.

Jedenaście utworów z „Eagles” przywołuje najlepsze czasy dla berlińskiego dubu z połowy minionej dekady. Kolekcję tę można z powodzeniem postawić w jednym rzędzie na półce z płytami Pole’a, Fenina, Deadbeata czy Kita Claytona. Jeśli ktoś tęskni za muzyką, jaką niegdyś serwowała wytwórnia Scape, znajdzie tu wiele bliskich sobie dźwięków. Z drugiej strony nie brak w tym zestawie nowych pomysłów, odświeżających tę tak niegdyś lubianą estetykę. Dlatego powrót Bus to nie tylko powiew nostalgii – ale też wyraźny krok w przyszłość.

Shitkatapult 2014

www.shitkatapult.com

www.facebook.com/pages/Shitkatapult







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy