Piernikowski – The best of moje getto
Jarek Szczęsny:

Ile w tobie jest z białasa. (Tekst zawiera przekleństwa)

Pyur – Oratorio For The Underworld
Paweł Gzyl:

Wędrówka do krainy między życiem a śmiercią.

Kim Gordon – No Home Record
Jarek Szczęsny:

Zaskoczenie? Niekoniecznie.

Boreal Massif – We All Have Impact (Even Hippies Do)
Paweł Gzyl:

Trip-hop is not dead (yet).

Electric Sewer Age – Contemplating Nothingness
Maciej Kaczmarski:

Kopia mistrza.

Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…



Nowości płytowe z Lost Tribe Sound

Amerykańska wytwórnia Lost Tribe Sound nie wydaje zbyt często nowych pozycji, ale zawsze są to albumy, których nie wolno przegapić.  

Benoît Pioulard

Benoît Pioulard – „Hymnal Remixes” (premiera: 21.01.2014)

W ubiegłym roku Thomas Meluch (aka Benoît Pioulard) opublikował swój krążek pt. „Hymnal” (nasza recenzja). Zaś w tym roku ukazało się podwójne wydawnictwo „Hymnal Remixes”. Ryan Keane – szef wytwórni Lost Tribe Sound – wpadł na pomysł, aby artyści tworzący różną muzykę elektroniczną i nie tylko, wzięli na warsztat kompozycje Pioulard, jakie znalazły się na „Hymnal”.

Nie raz to podkreślałem pisząc przy okazji albumów czy składanek z remiksami, że bardzo rzadko udaje się wyjść poza schematyczne odczytanie oryginalnych intencji autora. Często artyści podążają w stronę elektroniki i starają się przerobić, dajmy na to, folkowo-songwriterskie granie na modłę muzyki tanecznej etc. Niestety, ale nie zawsze parkietowe rozwiązania znajdują dobre odbicie w ambiencie czy alternatywnym folku. Okazało się, iż akustyczno-ambientowa twórczość Pioularda jest niezwykle elastyczna oraz doskonale sprawdza się jako materiał wyjściowy do dalszych poszukiwań. Mało tego, nagrania Amerykanina potrafią odnaleźć się nawet w estetyce minimal techno (utwór „Censer” – Field Rotation i Segue). Na „Hymnal Remixes” nie zabrakło też porządnych twórców z kręgu ambientu takich jak Loscil, Widesky czy Brambles. Mamy też swobodne interpretacje w wykonaniu Cock & Swan, Williama Ryana Fritcha i Graveyard Tapes. „Hymnal Remixes” to niezwykle spójny materiał i znakomity przykład remiksów, które stały się odrębnym bytem.

Leave Me Like You Found Me

William Ryan Fritch – „Leave Me Like You Found Me” (premiera: 20.05.2014)

Stany Zjednoczone to kraj o niezliczonej ilości muzycznych talentów, wizjonerów, poszukiwaczy (nie tylko złota), ale przede wszystkim odkrywców wyjątkowych dźwięków. Z całą pewnością taką osobą jest William Ryan Fritch – kompozytor muzyki filmowej, songwriter, muzyk i producent z Oakland. Jakiś czas temu Fritch pojawił się w naszym cyklu „3 pytania”. Jego nagrania charakteryzują się przebogatą aranżacją, ponieważ William nauczył się grać na ponad czterdziestu różnych instrumentach pochodzących z całego świata. Zgrabnie przemieszcza się po różnych stylistykach począwszy od folku, indie-rocka, elektroniki, hip-hopu, muzyki eksperymentalnej, a kończąc na współczesnej kameralistyce. William wydaje muzykę pod własnym nazwiskiem, lecz bardziej znany jest jako Vieo Abiungo.

Na solowym krążku „Leave Me Like You Found Me” Fritch opowiada historię dwóch kochanków, którą podpatrzył w filmie Adele Romanski. Nie jest to soundtrack, choć miejscami całość pachnie muzyką ilustracyjną. Płytę wypełniły w całości kompozycje instrumentalne, a pojawiający się głos pełni jedynie rolę kolejnej warstwy dźwiękowej. Fritch jest bardzo konsekwentny, jeśli chodzi o brzmienie, budowanie narracji i spójność tematyczną, a do tego potwierdza, że jest niezwykle kreatywnym artystą. Jego twórczość jest bardzo emocjonalna i liryczna, a przy tym daleka od bezbarwnych i rozmytych pomysłów. Na „Leave Me Like You Found Me” kontynuuje swoje poszukiwania i stara się folkową tradycję Ameryki przenieść w świat współczesnych rozwiązań. Nie wiem jak Sufjan Stevens, ale ja na jego miejscu bałbym się mając tak poważnego konkurenta. Warto dodać, że album został wydany także w pięknej wersji specjalnej, która wygląda tak.

Na zdjęciu: William Ryan Fritch

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Lost Tribe Sound »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.