Wpisz i kliknij enter

Nowości z Album Label

Pod wiele mówiącym szyldem Album Label ukrywa się nowa wytwórnia, powołana przez szefów berlińskiej tłoczni Shitkatapult.

W czasach, kiedy wszyscy wydają się słuchać tylko pojedynczych piosenek, Marco Haas i Daniel Meteo stawiają na staroświeckie wartości – pełnowymiarowe płyty oraz budowanie trwałych relacji między artystami i słuchaczami. Pierwszymi efektami ich działalności są trzy płyty: „Moksha” Raz Ohary, „The Enlightenment Machine” Khana i „Sayweenjoy” The Nest.

Kiedy Raz Ohara pojawił się pod koniec lat 90. w Berlinie, postanowił odwiedzić kilka wytwórni płytowych, aby zostawić im swoje demo. Pierwszą z nich była Kitty-Yo. Ponieważ jednak miał tylko jedną płytę, podrzuciwszy ją w sekretariacie oficyny pewnego ranka, postanowił wrócić wieczorem, aby ją sobie odebrać i pokazać komuś innemu. Kiedy wpadł o zmierzchu do Kitty-Yo, okazało się, że szefostwo wytwórni nie zamierza mu oddać płyty, tylko od razu chce… podpisać kontrakt na wydanie debiutanckiego albumu.

Od tamtej chwili duński piosenkarz dał się poznać jako posiadacz jednego z najbardziej oryginalnych głosów na elektronicznej scenie. Potwierdza to również jego trzeci album – „Moksha”. Płyta przynosi zaskakujące zestawienie glitchowej wersji dubu z soulowym wokalem Raz Ohary. Piosenkarz splata głębokie podkłady rytmiczne z akustycznych dźwięków klarnetu czy perkusjonaliów, uzupełniając je chrzęszczącą elektroniką. Jest tu miejsce na funkową wersję piosenki Daniela Johnstona „True Love Will Find You In The End”, ale też jamajską kołysankę „Sungaze” czy zredukowane techno „Two Young Mates”. W efekcie „Moksha” godzi dawnych fanów berlińskiego dubu spod znaku Scape z obecnymi miłośnikami alternatywnego R&B.

Turecki producent i wokalista Can Oral (brat Cema Orala z Air Liquide) zadebiutował w pierwszej połowie lat 90. Zaczynając od acidowego techno, szybko ewoluował w stronę zupełnie innych brzmień, eksploatując tak różne gatunki, jak disco czy pop. Mając na swym koncie kilka albumów (również z takimi projektami, jak H.E.A.D., German Electronic Foundation czy  Capitan Comatose) znalazł w końcu bezpieczną przystań w Album Label.

Chociaż „The Enlightenment Machine” zainspirowały doświadczenia Orala z gysinowską Dreamachine, nagrania z krążka nie mają nic z nudnego wpatrywania się w migające klatki (nie)sławnej maszyny. I tutaj punktem wyjścia jest cyfrowy dub – Khan na jego bazie buduje jednak zrelaksowane piosenki, sięgające zarówno do bluesa („Pretty In Red”), jazzu („Everybody Is A Bell), jak i techno („The Enlightement Machine”). Spomiędzy minimalowych bitów i zglitchowanych klików wydostają się momentami mroczne tony wiolonczeli Julii Kent, a nad wszystkim tym góruje zmysłowy i niepokojący głos Orala.

https://soundcloud.com/experimedia/khan-the-enlightenment-machine

Pod wdzięcznym szyldem The Nest ukrywa się czterech muzyków znanych do tej pory z takich formacji, jak Bohren & Der Club Of Gore czy Tannhäuser Sterben & Das Tod. Ich debiutancki album „Music For Drivers” wydany przez Denovali już swoim tytułem nawiązywał do kraftwerkowej motoryki kraut-rocka – i podobnie było z muzyką, choć można było w niej znaleźć również elementy dubu czy jazzu.

Druga płyta w dyskografii The Nest stanowi intrygujące rozwinięcie pomysłów z debiutu. O ile niektórym mogła przeszkadzać różnorodność „Music For Drivers”, tak „Sayweenjoy” ma bardziej jednolity ton. Tym razem muzycy postawili na smolisty jazz – podszywając jednak jego rytmikę nowoczesną elektroniką, a aranżacje wzbogacając wpływami klezmerskiego folkloru musique concrete. Efekty są fascynujące: to mroczne i gęste kompozycje, w których psychodeliczne partie saksofonu spotykają się z neurotycznymi wokalami i kakofonicznymi samplami.







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
jędrek
jędrek
6 lat temu

khan – zdecydowanie najciekawszy – i zdecydowanie najbardziej niedoceniany przec lata artysta – może coś więcej o nim przy okazji recenzji
pozdr

Polecamy