NOON – Nobody, Nothing, Nowhere
Bartek Woynicz:

„Above me, below, me all around me”

Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.



Sun Glitters – Everything Could Be Fine

Lubię leniwe poranki, kiedy promienie słońca wdzierają się przez okno, by chwilę później mogły pogłaskać moją twarz.

Mam kilka albumów, które idealnie korespondują z takimi chwilami. Co ciekawe, zacnie wypadają również w spokojny wieczór, kiedy można chwilę pokontemplować i podumać nad kondycją świata. 8 kawałków + 2 bonus tracki. Tak właśnie prezentuje się bilet w stronę abstraktu. Ad rem. Sun Glitters, a właściwie Victor Ferreira, to magik, który potrafi zabrać nas naprawdę daleko. Wydany w 2011 roku przez LebensStrasse Records album „Everything Could Be Fine”, stanowi spójny, medytacyjny majstersztyk, który uwodzi nas swoją estetyką. Już pierwszy utwór na płycie „Beside Me” wprowadza nas w bardzo rozległe przestrzenie. Ciekawie „spitchowane” damskie i męskie wokale, nadają mu charakter czegoś nieskazitelnego oraz niewinnego. Wszędzie jest wszechobecne echo oraz delay.

„Too Much To Lose” zapowiada charakterystyczny dla całego konstruktu warczący i mruczący bas, który stanowi podłoże i spojenie dla wszystkich dźwięków pojawiających się na tym albumie. „Ważka w mieście” to rejestr lotu nad miastem owada-widmo, który zboczył ze swojego stałego kursu. Po zetknięciu się z miejską tkanką oraz jej odmiennością, wraca do źródeł swojego jestestwa. Wszechobecne obłoki, głosy, pluśnięcia, muśnięcia, dotyk powietrze i woda, to punkty składowe każdego utworu. Nie będę ukrywał, że bardzo szybko nasunęły mi się skojarzenia z innymi mistrzami takiej twórczości. Chodzi rzecz jasna o Baths, Balam Acab oraz Holy Other.

Podobnie sytuacja wygląda na „Softly and Slowly” (feat. Rob Boak), gdzie na warm basie oraz efektownym werblu pojawia się głos Roba. Gdzieś w tle szaleją syntezatorki oraz cykady. W drugiej części utworu dochodzą delikatne struny. Dzięki temu zabiegowi, mamy wspaniałą wycieczkę we dwoje na szczyt góry, który odwdzięcza się nam możliwością podziwiania pięknego krajobrazu.

W „Finf Your Way” schodzimy w głębiny oceanu. Swobodnie opadamy, niczym nurkowie na samym oddechu. Absolutna cisza oraz wszechobecny błękit stwarzają jedyną w swoim rodzaju możliwość otworzenia drzwi percepcji i wglądu w swój stan świadomości. Tytułowe „Everything Could Be Fine” to mówiąc kolokwialnie „podkręcenie tuby”. Uglitchowiony wokal niczym głos kobiety z odległych plemion przechodzi przez różne pasma dźwięku. Chwilę później unosi się na twardym rytmie perkusji oraz kilku akordach szalejących padów. Jest naprawdę dobrze.

Obecność dwóch bonusowych utworów („Outside” oraz „Felt Asleep”) w jakimś sensie rekompensują głód tego ciekawego, choć wybitnie szybko umykającego albumu.

2011 | LebensStrasse Records

http://www.sunglitters.com/

https://www.facebook.com/listen2sunglitters?fref=ts

https://soundcloud.com/sunglitters

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Solin

    I znowu strzał w 10. Dzięki „stary”