Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.



James Ferraro – Suki Girlz

James F. po raz kolejny.

Najnowszym albumem Ferraro odpiera większość zarzutów swoich krytyków jeszcze zanim wybrzmią pierwsze dźwięki. Przy tej produkcji nie będzie „liczyć hajsu na bandcampie”: album ujrzał światło dzienne przez nowe konto na Instagramie. W serwisie Soundcloud 22 ścieżki Suki Girlz załadował User703918785, puste pozostały pola meta danych w darmowym downloadzie Mediafire, za każdym razem oszukując mojego walkmana.

Skąd więc wiadomo, że to jednak Ferraro? Wystarczy posłuchać. Już pierwsze dźwięki przynoszą bardzo charakterystyczne zimne r’n’b z metalicznym brzmieniem, sporą ilością cyfrowych zniekształceń i lekko kopniętym rytmem. Pojawia się też generator mowy, James, niestety, znów śpiewa, ale katalog gatunkowy „Suki Girlz” jest szerszy niż poprzedniczki. Obok bardziej ambientowych numerów (8) znalazło się miejsce na ładną, chwytliwą melodię na fortepianie (2), bardziej taneczne, niemal dyskotekowe prawie-bangery (7, 13, 19), czy kanapowe zamuły (9).

Z małymi wyjątkami kompozycje „Suki Girlz” są o wiele prostsze, jednowymiarowe, co często wychodzi zresztą Ferraro na zdrowie. „NYC, HELL 3:00 AM” była płytą zwartą tematycznie, sumą osobistych przemyśleń i traum, doświadczeniem w odbiorze bardzo intensywnym (recenzja tutaj). Tym razem Ferraro zdecydował się na materiał jeśli nie weselszy to na pewno podany w sposób mniej odpychający. Prostota szybko jednak Jamesa nudzi, Amerykanin często porzuca piosenki zanim te zdarzą urosnąć w coś więcej niż tylko ciekawy temat.

Anonimowość i brak aktywnej promocji albumu pozbawił ten materiał przeintelektualizowanej para-filozoficznej otoczki, od której kipiał poprzedni album Jamesa. Obok trafionych utworów pojawiają się te udane mniej, a co autor miał na myśli ustalić trzeba samemu. „Suki Girlz” to przez to produkcja prostsza, medialnie nie tak nośna i mniej polaryzująca opinie, choć nie mniej ciekawa.

Lipiec 2014 | self released

Profil na Facebooku »
 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.