Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Original Source Up To Date vs. Wydźwięki/Resonances – relacja

Ostatnie podrygi letnich festiwali, czyli białostocki Original Source Up To Date vs. elbląski Wydźwięki/Resonances.

Swoją przygodę z ostatnimi letnimi festiwalami tego roku – i nie da się ukryć, że z roku na rok ich ilość ciągle wzrasta, rozpocząłem od białostockiego Original Source Up To Date (tutaj więcej informacji). W tym roku pierwsze koncerty odbyły się w gmachu Opery i Filharmonii Podlaskiej. Piątkowy wieczór stanął pod znakiem ambientu, dronów i elektroniki z akompaniamentem orkiestry w wykonaniu Szymona Kaliskiego, Thomasa Könera oraz Bvduba w specjalnym projekcie we współpracy z muzykami z Opery i Filharmonii Podlaskiej, kompozytorem Maxem Fedorovem i dyrygentem Kazimierzem Dąbrowskim.

W budynku Opery zjawiłem się na set niemieckiego producenta Thomasa Könera. Ze sceny bił chłód i minimalizm, zupełnie jakbym wpadł w przerębel z lodowatą wodą lub zatopił się w ciszy arktycznej pustki. Köner zaprezentował przedpremierowy materiałem z nadchodzącego albumu „Novaya Zemlya 2”. Emitowane były dźwięki dark ambientu, pojawiały się elektroakustyczne przestrzenie z domieszką concrete music oraz strzępki melodii. Niesamowicie sterylny/chirurgiczny set, ale jakże wciągający. Wielki plus dla Könera, a wielki minus dla pewnej grupy widzów, którzy chcieli usilnie być w centrum uwagi i trzaskali drzwiami.

www.studiowasabi.pl

fot. Przemek Ozz Sejwa

Tuż po nim na scenę wyszedł Amerykanin Brock Van Wey aka Bvdub wraz z kameralną orkiestrą Opery i Filharmonii Podlaskiej. Całkiem luźno ubrany Van Wey – jak zawsze – stanął za swoim laptopem, dał sygnał orkiestrze i zaczął… Po chwili dołączyły także wizualizacje, które najlepiej zsynchronizowały się z muzyką w połowie seta. Występ Bvduba trwał nieco ponad godzinę. Opierał się głównie na zestawieniu elektroniki z brzmieniem smyczków (zdecydowanie brakowało instrumentów dętych i perkusyjnych!). I na tym można by zakończyć opis koncertu. Przez znaczną cześć występu muzycy mnie nie zaskoczyli. Całość zawisła gdzieś między nudą, przewidywalnością a banałem. Aranżacje Maxa Fedorova były do bólu schematyczne, niczym z kiepskiego soundtracku. Najlepszy moment tego występu nastąpił wraz z wejściem bitu, który uratował tylko w małym procencie ten bardzo słaby show. Zdecydowanie większe i lepsze wrażenie zrobił na mnie set Bvduba podczas białostockiego Ambient Parku w 2013 r.

Marcin Dymiter Emiter - uruchomienie instalacji audio Sound Space

fot. Dominik Żyłowski

Następnego dnia pojechałem pociągiem do Elbląga, gdzie kończył się festiwal Wydźwięki/Resonances (tutaj więcej informacji). Wszystkie znaki na niebie, włącznie z tym niesamowitym słońcem i ciepłem, podpowiadały, że będzie to wyjątkowy wieczór. Po mega średnim koncercie Bvduba chciałem sprawdzić jak wypadnie duet Fennesz + Lillevan. W trakcie podróży przygotowywałem się do ich koncertu słuchając ostatniej płyty Fennesza – „Bécs” (moja recenzja). W pierwszej kolejności wybrałem się na otwarcie instalacji dźwiękowej autorstwa Marcina Dymitera aka Emiter, pt. „Sound Space” – niepozorna kopuła wykonana z wici wierzbowej, a w środku zaczepione głośniczki w systemie 5.1., z których wydobywała się opowieść na styku ambientu i field recordingu.

Fennesz Lilevan

fot. Dominik Żyłowski

Koncert Fennesza i Lillevana odbył się Centrum Sztuki Galeria EL, mieszczącej się w murach XIII w. kościoła. Fenneszowi to miejsce bardzo przypadło do gustu, chyba każdy artysta chciałby wystąpić w tak nastrojowej przestrzeni. Panowie rozpoczęli od zabrania słuchaczy w dość abstrakcyjne ambientowo-noise’owe rejony; eksperymenty Fennesza przeplatały się z kapitalnymi wizualizacjami Lillevana. W dalszej części wybrzmiała znajoma kompozycja pt. „Static Kings”, a tuż po niej duet znów „odleciał” w stronę noise’u i improwizacji. Bardzo się ucieszyłem słysząc pierwsze dźwięki z utworu „Liminality”. Świetna wersja tego numeru niespodziewanie zamieniła się w nieco luźną i już elektroniczną improwizację bazującą wokół gitarowego tematu. Miejscami muzycy wręcz dreptali na palcach, pieścili uszy minimalizmem i drobinkami w postaci delikatnych dźwięków. Niezwykły set na koniec lata. Trzymam kciuki za kolejną edycję festiwalu Wydźwięki/Resonances.

 

* Zdjęcie na początku wpisu wykonał Rafał Kotyła.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. No i nie takie ostatnie, bo jeszcze będzie Usnound w Krakowie oraz Soundedit w Łodzi 🙂

    • Łukasz Komła

      Wydaje mi się, że 23 września nadeszła kalendarzowa jesień :-), a więc ciężko jest dopisać Usnound czy Soundedit do listy letnich festiwali.