Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.



bvdub

Up To Date Festival 2018 – relacja

Dziewiąta edycja Up To Date w Białymstoku była nie tylko tradycyjnym zamknięciem festiwalowego sezonu letniego w Polsce, ale przede wszystkim okazała się najlepszym elektronicznym festiwalem tego „lata”!

Czytaj dalej »

Original Source Up To Date vs. Wydźwięki/Resonances – relacja

Ostatnie podrygi letnich festiwali, czyli białostocki Original Source Up To Date vs. elbląski Wydźwięki/Resonances. Czytaj dalej »

Original Source Up To Date 2014

W najbliższy piątek (19.09.) w Białymstoku rozpocznie się piąta edycja Original Source Up To Date 2014. Wystąpi ponad 50 artystów na 4 scenach jednocześnie! Sprawdźcie szczegóły! Czytaj dalej »

bvdub & Andrew Thomas – Air Texture Vol. I

Muzyka ambient zmieniała się w ciągu czterech dekad swej ewolucji, przybierając niekiedy zaskakujące formy.
Czytaj dalej »

bvdub – I Remember (Translations of Mørketid)

Kiedy Alessandro Tedeschi, właściciel włoskiej wytwórni Glacial Movements, zaproponował w zeszłym roku wydanie płyty Brockovi Van Weyowi, wysłał mu kilka własnych produkcji, które zrealizował w minionych latach pod szyldem Netherworld. Jeden z albumów – „Mørketid” – wywarł na amerykańskim muzyku wielkie wrażenie. „Płyta przywołała wspomnienia z okresu, kiedy byłem jednym z uczestników sceny rave, marzenia o zrealizowaniu pięknej utopii, która istniała tylko w naszych umysłach.  Zabrała mnie ona z powrotem w czasy, kiedy ambient był czysty i prawdziwy” – wyjaśnia Van Wey. Nic więc dziwnego, że kiedy Tedeschi zaproponował mu dokonanie „tłumaczeń” (nie remiksów) nagrań z „Mørketid”, amerykański producent zabrał się za nie z wielką pasją.

Muzyką z „I Remember” można się cieszyć bez znajomości oryginału. Van Wey wymodelował bowiem kompozycje Tedeschiego na charakterystyczny dla siebie sposób. Co najważniejsze – być może w wyniku konfrontacji z cudzym tworzywem, wprowadził kilka nowych pomysłów brzmieniowych, które w intrygujący sposób ożywiły jego muzykę.

Otwierający album „The Place Has Only Known Sadness” to elegijny ambient w tradycyjnym stylu – lodowate pasaże sążnistych klawiszy oplatają subtelne tony gitary, przez które przeplata się anielski zaśpiew zapętlony w wokalny loop. Kompozycja sporo zawdzięcza pierwowzorowi Netherworld – bo „Mørketid” odmalowywał zimnymi dźwiękami ośnieżone pejzaże Arktyki.

W „We Said Forever” słychać wyraźnie shoegaze`owe fascynacje Van Weya. Nagranie otwiera bowiem ściana gitarowego szumu o onirycznej barwie – przywołując wspomnienie późnych nagrań Cocteau Twins. Amerykański producent myli jednak trop – po kilku minutach pojawiają się głębokie akordy zbasowanych syntezatorów wywiedzionych z kosmische musik. Jakby tego było mało – z czasem rozlega się umieszczony w dalekim tle miarowy puls techno. W efekcie powstaje jedno z najciekawszych dokonań Van Weya w całej jego karierze.

„The Promise (Reprise)” rozbrzmiewa echami klasycznych inspiracji artysty. Epicki charakter nagrania tworzą podniosłe fale romantycznych klawiszy przeplecione wokalnym samplem – nic dziwnego, że słuchając utworu przypominają się monumentalne produkcje Wolfganga Voigta z cyklu Gas.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1791845-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1791845-02″ allowscriptaccess=”always”]

„Would It Be The Same” skręca w zupełnie przeciwną stronę – tym razem Van Wey podszywa szeroko rozlany strumień modulowanych syntezatorów połamaną strukturą rytmiczną. W efekcie powstaje breakbeatowa wizja ambientu, którą pamiętają już tylko najstarsi wielbiciele stylu z nagrań chociażby The Irresistable Force.

„There Was Beauty In My Heart” zaskakuje delikatnym pięknem kruchych dźwięków – na syntezatorowym tle pojawia się dialog akustycznej gitary i kobiecego głosu. Kiedy wydaje się, że nic nie rozproszy tego ulotnego nastroju chwili, z tła wypływa strumień onirycznego szumu, który zalewa wszystko swą potężną mocą.

Całość kończy najkrótszy utwór w zestawie, właściwie miniatura, bo sześć minut w porównaniu do czternastu to niewiele – „A Taste Of Your Own Medicine” o mocnych akordach stąpających klawiszy wpisanych w monotonny loop o hipnotycznym pulsie.

„I Remember” to jedna z ciekawszych propozycji Brocka Van Weya. Wydaje się, że spotkania z innymi artystami wyjątkowo służą amerykańskiemu producentowi. Być może pójdzie w przyszłości tym tropem?

Glacial Movements 2011

www.glacialmovements.com

www.myspace.com/glacialmovements

www.bvdub.org

www.myspace.com/bvdubtechnology

bvdub & Ian Hawgood – The Truth Hurts

Mimo zniszczeń, jakie tsunami spowodowało w japońskim studio Iana Hawgooda, ten niestrudzony promotor muzyki ambient uruchomił właśnie nowy sub-label swej wytwórni Home Normal o wdzięcznej nazwie Nomadic Kids Republic. Pierwszą płytą w katalogu firmy jest wspólne dzieło – jego i Brocka Van Weya – gromadzące nagrania powstałe w latach 1999 – 2011 w różnych lokalizacjach – od Anglii przez Chiny po Japonię.

„The Truth Hurts” nie przynosi więc większych nowinek w charakterystycznym brzmieniu dla płyt firmowanych szyldem bvdub. Dominuje tutaj majestatyczny ambient o minimalistycznym sznycie, który spodoba się tym, którzy polubili twórczość amerykańskiego producenta, a znudzi tych, którzy nie potrafią się do niej przekonać.

Otwierający krążek „Nothing You Want Will Ever Come Truth” mimo swego pesymistycznego tytułu nie tworzy aż tak depresyjnego klimatu, jak mogłoby się wydawać. Z zarejestrowanego w jakimś wielkim mieście monotonnego szumu wypływa strumień drżących syntezatorów o onirycznym brzmieniu. Spokojne tony cyfrowych dźwięków zagłuszają momentami odgłosy życia metropolii. Nad tym wszystkim rozlega się eteryczna wokaliza – podobna do tych, które znamy z wcześniejszych płyt Van Weya, choćby „White Clouds Drifts On And On”. Przypominając charakterystyczny głos Elisabeth Fraser z Cocteau Twins, nadaje nagraniu lekko dream-popowy charakter.

Podobnego śpiewu nie brakuje również w „Beauty Is In The Eye Of The Pretender”. Tym razem jednak zamiast fragmentarycznego loopu, Van Wey i Hawgood wpisują w powracające fale sążnistych klawiszy cały pasaż wokalny.

Mimo, iż kobiecy głos otaczają szumiące kaskady lodowatego dźwięku, to niesiona przezeń szczątkowa melodia przybliża kompozycję do piosenkowego shoegaze`u, łączącego w zaskakujący sposób przejmujący liryzm z beznamiętnym hałasem.

„Lie In Lone” zaczyna się niecodziennie – od akustycznej ballady wymruczanej męskim barytonem. Dopiero w miarę jej trwania z dna utworu wypływają wijące się drony, które zalewają wszystko swymi monochromatycznymi tonami. Piętrzące się fale syntezatorowych brzmień i tu również przynoszą dziewczęcy śpiew – wiodący jednak do typowo ambientowego finału.

„Your Grand Finale (A Theater Of One)” to chyba najbardziej monumentalna kompozycja w dorobku Van Weya. Wspólnie z Hawgoodem modeluje on w niej oszczędnie dozowane pasaże zaszumionych klawiszy w epicki hymn na cześć świadomie wybranej samotności. Płynąc najpierw rwącym, a potem spokojnym strumieniem piętrzące się drony tworzą mistyczny całun elegijnych dźwięków porażających swą emocjonalną intensywnością.

„The Truth Hurts” pokazuje, że pozornie nieatrakcyjna formuła statycznego ambientu wybrana przez Brocka Van Weya i Iana Hawgooda ma potężną siłę – tkwi ona w głębokiej emocjonalności tworzonej przez obu artystów muzyce. A że nie wszyscy potrafią ją wychwycić – to już inna sprawa.

Nomadic Kids Republic 2011

www.nomadickids.com

www.myspace.com/nomadickids