Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.



bvdub & Ian Hawgood – The Truth Hurts

Mimo zniszczeń, jakie tsunami spowodowało w japońskim studio Iana Hawgooda, ten niestrudzony promotor muzyki ambient uruchomił właśnie nowy sub-label swej wytwórni Home Normal o wdzięcznej nazwie Nomadic Kids Republic. Pierwszą płytą w katalogu firmy jest wspólne dzieło – jego i Brocka Van Weya – gromadzące nagrania powstałe w latach 1999 – 2011 w różnych lokalizacjach – od Anglii przez Chiny po Japonię.

„The Truth Hurts” nie przynosi więc większych nowinek w charakterystycznym brzmieniu dla płyt firmowanych szyldem bvdub. Dominuje tutaj majestatyczny ambient o minimalistycznym sznycie, który spodoba się tym, którzy polubili twórczość amerykańskiego producenta, a znudzi tych, którzy nie potrafią się do niej przekonać.

Otwierający krążek „Nothing You Want Will Ever Come Truth” mimo swego pesymistycznego tytułu nie tworzy aż tak depresyjnego klimatu, jak mogłoby się wydawać. Z zarejestrowanego w jakimś wielkim mieście monotonnego szumu wypływa strumień drżących syntezatorów o onirycznym brzmieniu. Spokojne tony cyfrowych dźwięków zagłuszają momentami odgłosy życia metropolii. Nad tym wszystkim rozlega się eteryczna wokaliza – podobna do tych, które znamy z wcześniejszych płyt Van Weya, choćby „White Clouds Drifts On And On”. Przypominając charakterystyczny głos Elisabeth Fraser z Cocteau Twins, nadaje nagraniu lekko dream-popowy charakter.

Podobnego śpiewu nie brakuje również w „Beauty Is In The Eye Of The Pretender”. Tym razem jednak zamiast fragmentarycznego loopu, Van Wey i Hawgood wpisują w powracające fale sążnistych klawiszy cały pasaż wokalny.

Mimo, iż kobiecy głos otaczają szumiące kaskady lodowatego dźwięku, to niesiona przezeń szczątkowa melodia przybliża kompozycję do piosenkowego shoegaze`u, łączącego w zaskakujący sposób przejmujący liryzm z beznamiętnym hałasem.

„Lie In Lone” zaczyna się niecodziennie – od akustycznej ballady wymruczanej męskim barytonem. Dopiero w miarę jej trwania z dna utworu wypływają wijące się drony, które zalewają wszystko swymi monochromatycznymi tonami. Piętrzące się fale syntezatorowych brzmień i tu również przynoszą dziewczęcy śpiew – wiodący jednak do typowo ambientowego finału.

„Your Grand Finale (A Theater Of One)” to chyba najbardziej monumentalna kompozycja w dorobku Van Weya. Wspólnie z Hawgoodem modeluje on w niej oszczędnie dozowane pasaże zaszumionych klawiszy w epicki hymn na cześć świadomie wybranej samotności. Płynąc najpierw rwącym, a potem spokojnym strumieniem piętrzące się drony tworzą mistyczny całun elegijnych dźwięków porażających swą emocjonalną intensywnością.

„The Truth Hurts” pokazuje, że pozornie nieatrakcyjna formuła statycznego ambientu wybrana przez Brocka Van Weya i Iana Hawgooda ma potężną siłę – tkwi ona w głębokiej emocjonalności tworzonej przez obu artystów muzyce. A że nie wszyscy potrafią ją wychwycić – to już inna sprawa.

Nomadic Kids Republic 2011

www.nomadickids.com

www.myspace.com/nomadickids

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. niewidoczny

    Kiedy w drugiej połowie „„Nothing You Want Will Ever Come Truth”” wchodzi nakładający się na siebie wokal osiągam muzyczny błogostan. Do tego po chwili dochodzi pląsające podbicie „dołu”… Ja poproszę o więcej takich utworów!