NOON – Nobody, Nothing, Nowhere
Bartek Woynicz:

„Above me, below, me all around me”

Desire Marea – Desire
Jarek Szczęsny:

To nie pierwszy taki przypadek.

His Master’s Voice – Log: Canis Majoris
Paweł Gzyl:

Podróż w stronę Syriusza.

Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.



Divided – Moment (Historical) EP

Doczekałam się. Pierwsze samodzielne wydawnictwo od Divided.

Nie wiadomo kto to, co nie powinno nikogo zaskoczyć, dlatego oszczędzę wam suchej notki biograficznej. Divided związany jest z labelem Resin, należącym do Brytyjczyka – Prisa, jest to piąte wydawnictwo w katalogu tejże wytwórni, a EPka nosi tytuł „Moment (historical)”. To wszystko. Całą resztę oddajmy muzyce.

Eigen, rozbudzi najbardziej ospałych, zaczyna się, będąc już właściwie u szczytu swoich możliwości. Co prawda dochodzi do niego jeszcze parę warstw, jest to słyszalne, ale prawie nieodczuwalne, bo nogi cały czas chodzą w tym samym tempie. Nowe techno w każdym calu, maksymalny stopień poprawności produkcyjnej i kompozycyjnej.

Eventide, wchodzi w subtelnym drum’n’bassowym tonie i pozostaje przy delikatnie złamanym rytmie już przez cały czas trwania. Tak właśnie kojarzy mi się Resin – elegancko zabrudzone, połamane numery, to domena tej wytwórni.

Dawn, czyli świt, popularny tytuł wśród utworów tego gatunku (może dlatego, że techno imprezy nigdy nie trwają krócej niż do świtu, niezależnie od pory roku). Ten świt jest bardzo leniwy i niegwałtowny. Niby to wciąż jest techno, ale tempo podchodzi pod dub-step. Rozchwiana perkusja przewleka numer, a cyfrowe tknięcia otulają wschód różowymi chmurkami.

No a po świcie, słońce już w pełnej krasie, przynosi nam First Light. Blady, dynamiczny i chłodny numer. Strzyka i strzela, słychać mechaniczne cykady i rechoczące sampelki. Utwór podbity jest ciemnym synthem, który gra pierwsze skrzypce w utworze, choć czasem mniej rzuca się w uszy. Pełne słońce w mlecznej mgle.

Bardzo słychać, że numery Divided są porządnie przemyślane i wyważone. Nie ma zbędnych elementów zaskoczenia, utwory nie zalatują tutaj nachalnymi nawiązaniami do olskoolowego grania. Wszystko wychodzi prosto, naturalnie i efektownie. Myślę, że gdy Divided wróci do swojego pierwszego wydawnictwa za parę lat, nie będzie miał się czego powstydzić – istnieje małe prawdopodobieństwo, że ten rodzaj brzmienia szybko się zestarzeje.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.