Wpisz i kliknij enter

Marek Bois – Uberbois

Muzyka klubowa z futurystycznego laboratorium.

„Czy pamiętasz minimal?” – to pytanie wydaje się być dziś zawieszone w próżni. Kiedy w modnych klubach króluje miękki deep house, a w undergroundzie słychać hałaśliwe techno, można przypuczać, że chyba nikt nie tęskni za tym typowym dla minionej dekady brzmieniem. A jednak zupełnie niespodziewanie wraca ono za sprawą nowego albumu Niklasa Vorgta.

Kiedy zakładał on w 2006 roku wytwórnię Rrygular, minimal był najpopularniejszą muzyką klubową w Europie. Nic więc dziwnego, że niemiecki producent, który działa z powodzeniem również w projektach Dapayk Solo i Dapayk & Padberg, postanowił stworzyć własną wersję modnego stylu. Tak narodził się Marek Bois, którego jedyny do tej pory album „Boissche Untieffen” stał się kwintesencją klubowego minimalu schyłku minionego dziesięciolecia.

Chociaż wydawało, że z czasem Vorgt poświęcił się bardziej komercyjnym sukcesom swego małżeńskiego duetu z piękną modelką Anitą Padberg, zupełnie niespodziewanie otrzymujemy drugi album Marka Boisa, opublikowany właśnie przez nieustannie publikującą oszczędną muzykę klubową wytwórnię Rrygular. Czy przez sześć lat, jakie upłynęły od wydania „Boissche Untieffen”, zmieniła się coś w twórczości tego projektu?

Niekoniecznie. Vorgt z premedytacją realizuje nadal kliniczny minimal, w jakim wyspecjalizował się w ciągu swej długiej kariery. Już dwa pierwsze nagrania z zestawu mówią same za siebie – oto bowiem „Woddow” i „Yeah!Techno” pulsują precyzyjnym rytmem, który oplatają poszatkowane dźwięki, zarówno burczące efekty, jak i rwane akordy. Podobnie wypada umieszczony nieco dalej „Common” – wciągając zgrabnie zbalansowanymi uderzeniami giętych blach i warczących loopów.

W pewnym momencie muzyka staje się jednak nieco cięższa. Pierwszym tego znakiem jest kompozycja „Ed M Back From Rehab” – osadzona na dudniących bitach i wsparta metalicznymi klawiszami. Wątek ten kontynuuje utwór „Volca White” – wprowadzając do zestawu żrące tony Rolanda TB303. Kulminacją tego procesu jest finał albumu. „The Girl With The Adam’s Apple”, „Wait For It” i „Recapture” to już mosiężne techno, zaaranżowane na huraganowe basy, stukające efekty, acidowe wstawki, dubowe basy i melodyjne syntezatory.

Wcześniej natrafiamy jednak na jeszcze inne dźwięki. „Mullet Surprise” wprowadza na płytę brzmienia rodem z Chicago. Szeleszczący rytm oplatają tu atonalne perkusjonalia, a nad wszystkim tym góruje mroczna nawijka. Mimo minimalowego sznytu mamy więc tutaj do czynienia z klasycznym hard house’m. Garage’ową odmianę gatunku znajdujemy natomiast w „Another String To One’s Bow” – i jest to bez wątpienia najbardziej energetyczne nagranie w całym tym zestawie.

„Uberbois” to zatem minimal – ale podrasowany nowymi brzmieniami. Z jednej strony Vorgt sięga po mocarne techno, a z drugiej – po gorący house. Typowe dla tych gatunków brzmienia wpisuje jednak w znaną z wcześniejszej twórczości Marka Boisa formułę. Wszystko to wypada tak, jakby było wyprodukowane nie w normalnym studiu, ale futurystycznym laboratorium. Słucha się tej płyty dobrze – i na pewno znajdą się tacy, którzy z radością przypomną sobie, czym kiedyś był minimal.

Rrygular 2014

www.rrygular.com







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy