Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Marek Bois – Uberbois

Muzyka klubowa z futurystycznego laboratorium.

„Czy pamiętasz minimal?” – to pytanie wydaje się być dziś zawieszone w próżni. Kiedy w modnych klubach króluje miękki deep house, a w undergroundzie słychać hałaśliwe techno, można przypuczać, że chyba nikt nie tęskni za tym typowym dla minionej dekady brzmieniem. A jednak zupełnie niespodziewanie wraca ono za sprawą nowego albumu Niklasa Vorgta.

Kiedy zakładał on w 2006 roku wytwórnię Rrygular, minimal był najpopularniejszą muzyką klubową w Europie. Nic więc dziwnego, że niemiecki producent, który działa z powodzeniem również w projektach Dapayk Solo i Dapayk & Padberg, postanowił stworzyć własną wersję modnego stylu. Tak narodził się Marek Bois, którego jedyny do tej pory album „Boissche Untieffen” stał się kwintesencją klubowego minimalu schyłku minionego dziesięciolecia.

Chociaż wydawało, że z czasem Vorgt poświęcił się bardziej komercyjnym sukcesom swego małżeńskiego duetu z piękną modelką Anitą Padberg, zupełnie niespodziewanie otrzymujemy drugi album Marka Boisa, opublikowany właśnie przez nieustannie publikującą oszczędną muzykę klubową wytwórnię Rrygular. Czy przez sześć lat, jakie upłynęły od wydania „Boissche Untieffen”, zmieniła się coś w twórczości tego projektu?

Niekoniecznie. Vorgt z premedytacją realizuje nadal kliniczny minimal, w jakim wyspecjalizował się w ciągu swej długiej kariery. Już dwa pierwsze nagrania z zestawu mówią same za siebie – oto bowiem „Woddow” i „Yeah!Techno” pulsują precyzyjnym rytmem, który oplatają poszatkowane dźwięki, zarówno burczące efekty, jak i rwane akordy. Podobnie wypada umieszczony nieco dalej „Common” – wciągając zgrabnie zbalansowanymi uderzeniami giętych blach i warczących loopów.

W pewnym momencie muzyka staje się jednak nieco cięższa. Pierwszym tego znakiem jest kompozycja „Ed M Back From Rehab” – osadzona na dudniących bitach i wsparta metalicznymi klawiszami. Wątek ten kontynuuje utwór „Volca White” – wprowadzając do zestawu żrące tony Rolanda TB303. Kulminacją tego procesu jest finał albumu. „The Girl With The Adam’s Apple”, „Wait For It” i „Recapture” to już mosiężne techno, zaaranżowane na huraganowe basy, stukające efekty, acidowe wstawki, dubowe basy i melodyjne syntezatory.

Wcześniej natrafiamy jednak na jeszcze inne dźwięki. „Mullet Surprise” wprowadza na płytę brzmienia rodem z Chicago. Szeleszczący rytm oplatają tu atonalne perkusjonalia, a nad wszystkim tym góruje mroczna nawijka. Mimo minimalowego sznytu mamy więc tutaj do czynienia z klasycznym hard house’m. Garage’ową odmianę gatunku znajdujemy natomiast w „Another String To One’s Bow” – i jest to bez wątpienia najbardziej energetyczne nagranie w całym tym zestawie.

„Uberbois” to zatem minimal – ale podrasowany nowymi brzmieniami. Z jednej strony Vorgt sięga po mocarne techno, a z drugiej – po gorący house. Typowe dla tych gatunków brzmienia wpisuje jednak w znaną z wcześniejszej twórczości Marka Boisa formułę. Wszystko to wypada tak, jakby było wyprodukowane nie w normalnym studiu, ale futurystycznym laboratorium. Słucha się tej płyty dobrze – i na pewno znajdą się tacy, którzy z radością przypomną sobie, czym kiedyś był minimal.

Rrygular 2014

www.rrygular.com

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.