Cel (Felix Kubin & Hubert Zemler) – Cel
Jarek Szczęsny:

Radosne odbicie.

Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.



Marek Bois – Uberbois

Muzyka klubowa z futurystycznego laboratorium.

„Czy pamiętasz minimal?” – to pytanie wydaje się być dziś zawieszone w próżni. Kiedy w modnych klubach króluje miękki deep house, a w undergroundzie słychać hałaśliwe techno, można przypuczać, że chyba nikt nie tęskni za tym typowym dla minionej dekady brzmieniem. A jednak zupełnie niespodziewanie wraca ono za sprawą nowego albumu Niklasa Vorgta.

Kiedy zakładał on w 2006 roku wytwórnię Rrygular, minimal był najpopularniejszą muzyką klubową w Europie. Nic więc dziwnego, że niemiecki producent, który działa z powodzeniem również w projektach Dapayk Solo i Dapayk & Padberg, postanowił stworzyć własną wersję modnego stylu. Tak narodził się Marek Bois, którego jedyny do tej pory album „Boissche Untieffen” stał się kwintesencją klubowego minimalu schyłku minionego dziesięciolecia.

Chociaż wydawało, że z czasem Vorgt poświęcił się bardziej komercyjnym sukcesom swego małżeńskiego duetu z piękną modelką Anitą Padberg, zupełnie niespodziewanie otrzymujemy drugi album Marka Boisa, opublikowany właśnie przez nieustannie publikującą oszczędną muzykę klubową wytwórnię Rrygular. Czy przez sześć lat, jakie upłynęły od wydania „Boissche Untieffen”, zmieniła się coś w twórczości tego projektu?

Niekoniecznie. Vorgt z premedytacją realizuje nadal kliniczny minimal, w jakim wyspecjalizował się w ciągu swej długiej kariery. Już dwa pierwsze nagrania z zestawu mówią same za siebie – oto bowiem „Woddow” i „Yeah!Techno” pulsują precyzyjnym rytmem, który oplatają poszatkowane dźwięki, zarówno burczące efekty, jak i rwane akordy. Podobnie wypada umieszczony nieco dalej „Common” – wciągając zgrabnie zbalansowanymi uderzeniami giętych blach i warczących loopów.

W pewnym momencie muzyka staje się jednak nieco cięższa. Pierwszym tego znakiem jest kompozycja „Ed M Back From Rehab” – osadzona na dudniących bitach i wsparta metalicznymi klawiszami. Wątek ten kontynuuje utwór „Volca White” – wprowadzając do zestawu żrące tony Rolanda TB303. Kulminacją tego procesu jest finał albumu. „The Girl With The Adam’s Apple”, „Wait For It” i „Recapture” to już mosiężne techno, zaaranżowane na huraganowe basy, stukające efekty, acidowe wstawki, dubowe basy i melodyjne syntezatory.

Wcześniej natrafiamy jednak na jeszcze inne dźwięki. „Mullet Surprise” wprowadza na płytę brzmienia rodem z Chicago. Szeleszczący rytm oplatają tu atonalne perkusjonalia, a nad wszystkim tym góruje mroczna nawijka. Mimo minimalowego sznytu mamy więc tutaj do czynienia z klasycznym hard house’m. Garage’ową odmianę gatunku znajdujemy natomiast w „Another String To One’s Bow” – i jest to bez wątpienia najbardziej energetyczne nagranie w całym tym zestawie.

„Uberbois” to zatem minimal – ale podrasowany nowymi brzmieniami. Z jednej strony Vorgt sięga po mocarne techno, a z drugiej – po gorący house. Typowe dla tych gatunków brzmienia wpisuje jednak w znaną z wcześniejszej twórczości Marka Boisa formułę. Wszystko to wypada tak, jakby było wyprodukowane nie w normalnym studiu, ale futurystycznym laboratorium. Słucha się tej płyty dobrze – i na pewno znajdą się tacy, którzy z radością przypomną sobie, czym kiedyś był minimal.

Rrygular 2014

www.rrygular.com

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.