Wpisz i kliknij enter

Elevate Your Mind

Jedna z najbardziej zasłużonych dla rozwoju house’u i techno wytwórni z Detroit odsłania swe aktualne oblicze.

Założona w 1987 roku w Detroit przez Kevina Saundersona firma KMS, była obok Transmatu prowadzonego przez Derricka Maya i Metroplexu dowodzonego przez Juana Atkinsa, jedną z trzech tłoczni, które przyczyniły się do pierwszych sukcesów techno z Detroit. Nakładem wytwórni ukazywały się oczywiście głównie nagrania jej właściciela – zarówno podbijające listy bestsellerów hity Inner City, jak i bardziej undergroundowe produkcje E-Dancer, Tronik House czy Reese Project.

Mimo, że działalność KMS zaliczana jest do nurtu techno, tak naprawdę większość jej katalogu wypełnia klasyczny house. Obok muzyki samego Saundersona składają się bowiem również nań kanoniczne dla gatunku dokonania Cheza Damiera, Darlene Lewis czy grupy Members Of The House. Tak właściwie pozostało do dzisiaj – o czym świadczy kompilacja „Elevate Your Mind”, zawierająca zarówno premierowe nagrania, jak i odświeżone klasyki, układające się w nowe otwarcie wytwórni, dowodzonej obecnie przez syna Saundersona – Dantieza.

Półtoragodzinny zestaw otwiera oczywiście utwór szefa tłoczni – „The Love I Have For You”. To siarczysty hard house, łączący efektownie wokalne sample i rave’owe loopy. Podobnie wypada „Untitled B” Cheza Damiera – klasyczny utwór z katalogu KMS, podrasowany na mocniejszą modłę przez Grega Gowa z Toronto. W stronę energetycznego garage’e house’u skręca Lionel Weets w „We Can’t Sleep”, eksplodującym melodyjnym pasażem Rhodesa.

Pochodzący z Australii debiutant Joe Brunning wprowadza w „Freaky Funku” na kompilację efekty rodem z Chicago – acidowe loopy i złowrogą wokalizę. Jego kanadyjski rówieśnik – Joe Mesmar – stawia z kolei na szybkie breaki i rwane klawisze, przywołując w „Hot Trouble” echa brytyjskiego house’u z początku lat 90. Dantiez Saunderson z Kenem Youngiem stawiają na bardziej sprężystą rytmikę – czego dowodem ich energetyczny „Hologram”.

Surowy hard house wraca do zestawu za sprawą „I Give Up” Klementa Bonelliego. Równie oszczędną aranżację mają „Impact” Brama Fiddera i „Dwell” Philippa Orta. Ciekawiej zaczyna się robić dopiero, kiedy Seph w utworze „Jade” dorzuca do tej prostej muzyki elementy berlińskiego dubu. Wtedy nawet typowo chicagowski „LT” Antonello Teory, rezonujący suchymi stukami automatu perkusyjnego, nabiera większej głębi.

Dantiez Saunderson objawia swe solowe talenty w kompozycji „Lucid Ethics” – i trzeba przyznać, że potrafi stworzyć efektownego killera tchnącego dźwiękową erotyką. Podobnie zresztą dzieje się w nagraniu „My Drug” francuskiego projektu F.E.M. – łączącego mruczący bas i matowe klawisze z seksowną narracją tajemniczej dziewczyny. Z Hiszpanii pochodzi z kolei duet KPD – a jego „Phumba” to schizofreniczny garage house wypełniony horrorowymi efektami. Na koniec znów rozbrzmiewa klasyk Kevina Saundersona – definiujący breakbeatową wersję house’u „Pump The Move” z 1991 roku.

Mimo upływu ponad dwudziestu lat od rozpoczęcia działalności przez KMS, wytwórnia nadal pozostaje wierna tej samej estetyce – funkcjonalnemu house’owi, którego sprawdzianem jakości jest jego klubowa przydatność. Poziom trzymają weterani związani z tłocznią, a jej nowi współpracownicy zgrabnie wpisują się ze swymi nagraniami w wyznaczony przez oldboyów kanon. To konserwatywne brzmienie – ale stanowiące silny fundament współczesnej elektroniki.

KMS 2014

www.kmsrecordsus.com

www.facebook.com/kmsrecordsus







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy