Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Podsumowanie roku – Kasia Zmora

Rok 2014 upłynął mi pod znakiem wytwórni Giegling.

Mogę śmiało stwierdzić, że dzięki tej oficynie, zaczęłam na dobre romansować z lżejszymi gatunkami muzyki niż tylko z techno, któremu jeszcze do niedawna, zwykłam być wierna jak pies. Giegling należy do Dustina i Konstantina, którzy pochodzą z Weimaru i pierwotnie było małym klubem studenckim. Klub zamknął się po czasie, a jego rezydenci postanowili wciąż współpracować, ale już w trochę innej sferze – tak pokrótce powstała wytwórnia.

Nie do końca potrafię określić co sprawiło, że wpadłam aż po same uszy w ich firmowe produkcje, ale niesamowicie kręci mnie swoisty recycling popowych klasyków z lat 90tych, który uprawia głównie mój faworyt – Traumprinz, występujący również pod aliasem Prince of Denmark.  Sampluje co się da – tandetny, ale jak dla mnie wciąż sentymentalny, soul i rap z tego okresu, narkomanów, którzy opowiadają o swoim nawróceniu się na wiarę chrześcijańską w rytm technicznego beatu i psychodelicznych melodii, kawałki ATB i inne zwariowane hity, dzięki którym, ludziom z mojego rocznika na pewno łezka zakręci się w oku. Następny w kolejce jest Vril, którego „titanic techno”, na dobre wspawa was w parkiet. Na gromkie brawa zasługuje także DWIG, czyli Die Wiese Im Garten, producent, którego uroczy house przenosi do świata pociesznych bajek, dzięki manierze wplatania w kompozycje dźwięków, które nieodzownie kojarzą nam się z takimi właśnie animowanymi obrazkami. Nie wolno mi oczywiście pominąć wspaniałego Edwarda, autora albumu „Into a Better Future”, z nieznośnie optymistycznym „Let’s Go” na czele. Edward lubi także odsmażać stary minimal, w bardzo dla siebie typowy sposób, sprawdźcie chociażby „Slipslow”.

Tyle się już nasłuchaliście i naczytaliście o anonimowych artystach… I tu niespecjalnie was zaskoczę, bo ten label zrzesza samych anonimów, którzy rzadko kiedy grywają dla szerszej publiki, a fanpejdży większości z nich nie odnajdziecie na Facebooku. Cała ta tajemniczość, sentyment i bajkowe odgłosy, nadają Giegling jedyny w swoim rodzaju charakter, który łatwo nie zdejmie czaru ze śmiałka, który zechce zstąpić głębiej w te rejony.

Pomijając całą moją odę do Giegling, podrzucam po prostu moje ulubione numery z zeszłego roku, zebrane na trackliście na YT. Niech się wam dobrze słucha, to całe 5 godzin muzyki!

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. F

    Giegling 10/10