Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.



Frank Bretschneider – Sinn + Form

Hołd dla eksperymentalnej elektroniki z połowy minionego wieku.

Przypadkowe zetknięcie się z najnowszą produkcją Franka Bretschneidera – jednego z założycieli renomowanej wytwórni Raster-Noton – może niewątpliwie spowodować ból głowy. Wiedząc nawet, że jego bardzo odważna filozofia dźwięku różni się od (przystępniejszego) stylu Olafa Bendera i Carstena Nicolai, a także, że autorowi Sinn+Form znacznie bliżej do twórczości takich artystów, jak Grischa Lichtenberger i Ryoji Ikeda, trudno nie zdziwić się tym, co się słyszy. Artysta zrywa bowiem zupełnie z kanonami muzyki elektronicznej, dotychczas mocno naruszanymi już przez wytwórnie z Chemnitz, by wrócić do eksperymentów z surowym brzmieniem pierwszych instrumentów analogowych. Bretschneider nawiązuje swoim albumem do dźwięków uzyskiwanych w pionierskich ośrodkach muzyki elektronicznej – w tym do działalności paryskiego studia IRCAM, sztokholmskiego EMS, kolońskiego WDR i nowojorskiej Columbii. Materiał składający się na Sinn+Form nagrany został w lipcu 2014 roku w Sztokholmie przy użyciu analogowych syntezatorów Buchla i Serge.


Osiem ścieżek to osiem różnych eksperymentów ukazujących nieskończone możliwości brzmienia osiąganego przez sterowanie wszelkimi parametrami (podstawowej) fali dźwiękowej. W każdej z tych improwizacji fala stanowi jedynie punkt wyjścia, zaś narzędziem nadającym jej kształt jest tytułowy zmysł artysty („sinn”). Autor „potrafi uchwycić dynamikę i energię spontanicznej improwizacji będącej reakcją na złożoność świata, świata w nieustannym kryzysie”(Raster-Noton). W ten sposób Bretschneider unika też powtarzania utartych schematów – wraca bowiem nie tylko do aleatorycznego brzmienia, lecz także do niesprecyzowanej formy pionierskich eksperymentów. Sinn+Form rzeczywiście przywodzi na myśl doświadczalne produkcje z nurtu muzyki konkretnej i elektroniki lat 50. i 60., w tym m.in. eksperymenty takich artystów, jak Pierre Schaeffer, Luigi Russolo, Kid Baltan i Tom Dissevelt.

Sinn+Form nie stanowi zatem całości jako takiej. Jest zlepkiem ulotnych momentów, z których każdy to – przynajmniej potencjalnie – zaczątek nowej muzycznej konstrukcji. Pozbawione melodyjności, czasem skrajnie nieprzyjemne dla ucha, kakafoniczne piski, zgrzyty, szumy, uderzenia – to wszystko, paradoksalnie, może się podobać. To powrót do źródeł elektroniki, hołd dla jej prostoty, surowości oraz, przede wszystkim, obecnego w niej pierwiastka przypadkowości. Która inna wytwórnia podjęłaby się tak odważnej retrospekcji, jak nie Raster-Noton?

Tracklista:

01. Pattern Recognition
02. Crisis? What crisis?
03. Fehlfunktion
04. Free Market
05. Funkstille
06. Data Mining
07. Wave of the Week
08. The Machinery of Freedom

Raster-Noton | 2015

SINN + FORM / RASTER – NOTON
RASTER – NOTON / SOUNDCLOUD

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 5

  1. Franek Ploch

    Bretschneider niewątpliwie skręca w najbardziej radykalne eksperymenty, stąd to zupełnie coś innego niż współpraca Noto-Sakamoto. Nie ma się co zniechęcać! Myślę, że RN jeszcze nie raz nas czymś (pozytywnie) zaskoczy, może nawet w tym roku?

  2. Jak dla mnie to jest strasznie ciężkie w odbiorze. Niestety, mnie ten paradoks dotyczący podobania się nie dotyczy.

    • Franek Ploch

      Zgadzam się – nie jest to coś, czego łatwo się słucha. Stąd więcej słów o samej idei stojącej za tą płytą i warsztacie wykorzystywanym w trakcie produkcji, a mniej o warstwie stricte dźwiękowej. Zachęcam do zapoznania się z pozostałymi twórcami należącymi do drużyny Raster-Notona.

      • Oczywiście znam Rastera i lubię… Ale to są lata świetlne od tego co np. nagrał Sakamoto i Alva Noto. Można podziwiać label za odwagę – na pewno. Ciekawe czy znajdą się aż tacy fani, którzy to kupią…

    • dadaista

      Mam takie same odczucia. Wymęczyłem dzisiaj jedno przesłuchanie tego albumu, i na tym jednym niestety się skończy, bo mało jest prawdopodobne, żeby naszła mnie ochota na więcej.

      Jeszcze styczeń się nie skończył, a ja już mam murowanego kandydata do rozczarowania roku…